niedziela, 26 marca 2017

SHARE WEEK 2017, czyli czy Ruda czyta blogi?

Tytułowy Share Week to taka doroczna akcja, wymyślona przez Andrzeja Tucholskiego, mająca na celu polecanie twórców przez innych twórców. A konkretnie, w tej akcji blogerzy polecają blogerów (a youtuberzy youtuberów).


Po co? Chociażby po to, żeby było miło. Tak sobie myślę, że jeśli czytasz mojego bloga i uważasz, że jest dobry, przydatny, wartościowy, to ja przecież liczę na to, że gdzieś tam, kiedyś tam, wspomnisz go w jakiejś rozmowie. Polecisz. Dzięki Tobie zyskam kolejnego czytelnika. A o to przecież w blogowaniu chodzi - żeby mieć dla kogo tworzyć, żeby grono odbiorców systematycznie się poszerzało. Bo blog czytelnikami stoi, moi mili. Ja blogować, owszem lubię, ale gdyby mnie nikt nie czytał, lub byłaby to mała, stała, nierozwijająca się od lat grupka, to w którymś momencie przestałoby mnie to bawić. Za kolejne literki nie wpada mi kasa, a że czymś się trzeba jarać, więc owszem, jaram się lajkami, komciami, statystykami. Bo to fajne, jak jest odzew.

Gdy startowałam z blogowaniem, nie czytałam prawie innych blogów. Potem zaczęłam zaglądać na strony blogującej górskiej braci (ich też oczywiście polecam, linki macie w TYM tekście), ale wciąż rzadko czytałam blogi o innej, niż góry, tematyce. W którymś momencie jednak zaczęło się to zmieniać i teraz na moim facebookowym feedzie regularnie pojawiają się posty blogerów... głównie lajfstajlowych, bo ta tematyka najbardziej mi podchodzi.

W czasach, kiedy treści nawet na zdawałoby się poważnych portalach, najczęściej wychodzą spod pióra copywriterów, są miałkie, płytkie i mają się klikać oraz zawierać słowa kluczowe, a nie dostarczać realnej wiedzy czy rozrywki, tym co naprawdę miło się czyta do kawy, są blogi. To wśród nich da się jeszcze znaleźć talent, polot, pasję do dzielenia się wiedzą, przeżyciami, czy do pisania po prostu. I to są teksty dostępne za darmo, których autor naprawdę cieszy się, że je czytasz. Fajnie, co?
Oczywiste, że wiele blogów ustawionych jest pod kasę, klikalność i słowa kluczowe. Nie twierdzę, że są złe - przeciwnie, czasem wręcz podziwiam, jak zgrabnie można rozkręcić biznes na blogowaniu, jak nienachalnie można wplatać reklamy w co drugi tekst, jakie piękne można zdjęcia zrobić z produktem w tle. Podziwiam, ale raczej nie czytam. Natomiast wyszukuję pasjonatów, którzy, owszem, czasem to i owo skorzystają na byciu blogerem, ale nie blogują tylko po to, by na tym zarabiać. To się czuje.

A skoro jest taka akcja jak Share Week, skoro Andrzej podliczy później "głosy" wszystkich twórców, którzy wzięli w niej udział, w tym i moje, i zrobi z tego ranking, to ja chcę, żeby moi ulubieńcy się w tym rankingu znaleźli. Bo zasługują.

1. Riennahera

Nie wiem już, jak i kiedy na nią trafiłam. Któryś z jej tekstów podpowiedział mi się chyba kiedyś na fb, bo polubił go jakiś znajomy. To mógł być tekst o depresji. A skoro u niej zostałam, to musiał to być dobry tekst o depresji. Ale Rien to nie jest tylko dziewczę od depresyjnych tekstów. Pisze często i właściwie o wszystkim. Najbardziej lubię u niej wpisy osnute wokół jakiejś jednej myśli, która danego popołudnia przyszła jej do głowy. Lubię ją za szczerość, za dystans do siebie, za tekst o tym, że skoro taka ciamajda jak ona nauczyła się negocjacji, to każdy może. Bloguje już chyba z osiem lat i ponoć zaczynała od mody, choć nie znam jej starszych postów (ale kiedyś zamierzam zanurkować w archiwum). Romans z modą uwidacznia nadal, najczęściej na instagramie. Też jest ruda i też z wyboru (zdaje się, że kiedyś czytałam u niej tekst o tym, dlaczego nie należy przyznawać się do tego, że rudy kolor naszych włosów jest wynikiem farbowania). Lubię jej styl pisania, jej wymowne akapity, przemyślane zdania. Nie podzielam miłości do sukienek z Zary. Nie wiem, czy mogłaby być moją koleżanką, ale nie mam wątpliwości, że gdybym była facetem, to bym się w niej zakochała.

http://www.riennahera.com/



2. Zwierz Popkulturalny

Na Zwierza za to dokładnie wiem, jak trafiłam. Na Blog Forum Gdańsk w ubiegłym roku, pod koniec "czasu antenowego" Gonciarza na scenie, gdy można było zadawać pytania, wstała Kasia i swoje pytanie zaczęła słowami: "Jestem Kasia Czajka i miałam największe wsparcie na Patronite, zanim nie pojawiłeś się tam ty". Buńczuczne dość. Kim więc jesteś, Kasiu i co tworzysz, że dopiero Krzysiek Gonciarz ze swoimi niebotycznymi zastępami subskrybentów przeskoczył cię we wsparciu na portalu Patronite?
Okazało się, że Kasia, to właściwie Zwierz. Zwierz Popkulturalny, bo sama siebie tak określa i jakby tego było mało, to pisze o sobie w trzeciej osobie. W osobie Zwierza właśnie: Zwierz był w kinie, Zwierz się zaśmiał, Zwierz lubi itd. Nazwa bloga zdradza, czym interesuje się Zwierz, a zatem i o czym pisze na swoim blogu. A pisze często - norma to jeden wpis dziennie i to nie są wpisy krótkie, mogące być równie dobrze statusami na fb, o nie. U Zwierza lubię inteligencję, humor, cynizm, gdy objeżdża komedie, które naprawdę chciał polubić, no ale się nie dało. A najbardziej lubię to, że jak Zwierz opisze jakiś film czy serial, to ja naprawdę wiem, czy mam iść do kina, albo wkręcać się w oglądanie, czy lepiej nie. Po recenzjach innych blogerów mam jakieś tam wyobrażenie i masę wątpliwości. Po recenzji Zwierza po prostu wiem.

zpopk.pl


3. Kasia Gandor

Och, Kasiu, ucz mnie! - komentarze jeśli nie dokładnie tej treści, to podobnego znaczenia często pojawiają się na jej blogu. Kasia studiuje biotechnologię i mniej więcej o tym bloguje. Wydawałoby się, że nie ma nudniejszego tematu do blogowania niż nauka, ale nic bardziej mylnego! Jej teksty są zrozumiałe, lekkie, pełne humoru, czasem zilustrowane nie do końca poważnymi rysunkami jej autorstwa. Gdyby podręczniki szkolne napisane były w podobny sposób, uczenie się byłoby przyjemnością. Jeżeli zresztą przestraszyła Was ta nauka, to niepotrzebnie. Najczęściej Kasia pisze o tym, co bezpośrednio wiąże się z codziennym życiem wielu z nas - antybiotyki, cellulit, szczepionki - to kilka tematów poruszanych u niej, które w pierwszej kolejności przychodzą mi do głowy.



http://kasiagandor.com/





Zajrzyjcie na blogi opisanych przeze mnie dziewczyn, jeśli zaciekawiło Was to, co o nich napisałam. Jeżeli sami jesteście blogerami, to oczywiście zachęcam do udziału w akcji, tyle że musicie się spieszyć, bo zostało kilka godzin ;). Bez względu jednak na to, czy sami piszecie blogi, czy nie i czy dobra energia włożona w szerowanie kiedykolwiek do Was powróci (a myślę, że powróci), dzielcie się ludziska tym, co dobre. Jako i ja się dzielę. :)





7 komentarzy:

  1. Nie jesteś pierwszą osobą, która nie jest pewna czy mogłybyśmy być koleżankami. Czyli poza Elfa Pogardy działa idealnie, bo ja się zawsze denerwuję rozmawiając z nowymi ludźmi i być może dzięki tej pozie oszczędzam sobie nerwów ;)
    Bardzo mi miło, że mnie poleciłaś. Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pudło. Chodziło mi o to, że jak pisała kiedyś Typowa K, ja "nie umiem w koleżanki" ;).
      Choć ostatnio staram się starać.
      A mi miło, że zajrzałaś.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Bo mnie poznałeś na BCP :). Obawiam się natomiast, że cała reszta tam obecnych, jak mnie nie kojarzyła, tak mnie nie kojarzy nadal - za wyjątkiem Was i paru innych osób, z którymi zdarzyło mi się pogadać. I ciężko się dziwić, blogi o górach czytają ci, którzy po górach chodzą, a to pewnie jakiś nikły odsetek blogosfery.

      Raczej zdziwiłabym się, gdyby do moich stałych czytelników dołączyli Fashionelka, Szafrański, albo Jason Hunt. ;)

      Usuń
  3. Ruda czyta blogi,a ja bloga Rudej;-) Coraz więcej tych akcji promocyjnych...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Share Week to już stara akcja, tyle, że ja biorę udział po raz pierwszy.

      Usuń
  4. Polecamy swój blog, ciągle jest w trakcie nabierania ostatecznych kształtów ale powoli uzupełnia się o nowe wpisy wraz z kolejnymi wyprawami. Czekamy na kolejne spotkanie blogerów górskich :) podszczyten.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń