wtorek, 15 grudnia 2020

Prezent dla górskiej łajzy z niebieskiego sklepu :)

 

Jak część z Was już zapewne wie (w każdym razie ja się z tym nie kryję), od jakiegoś czasu pracuję w pewnym popularnym sklepie z artykułami sportowymi i outdoorowymi :). Ten tekst powstaje w ramach mojej pracy i - tak, oczywiście - jest reklamą (nie bez korzyści dla mnie). Myślę jednak, że komuś może się przydać taka lista prezentowych podpowiedzi na ostatnią chwilę przed świętami. :) Wszystkich pozostałych nie zmuszam do czytania poniższego tekstu, ani tym bardziej klikania w linki, czy składania zamówień.

Osobiście uważam, że jak ktoś chodzi po górach, a nie jest przy tym milionerem, to zadanie zakupienia mu prezentu jest dość łatwe. Skompletowanie sprzętu górsko-outdoorowo-biwakowego to spore szarpnięcie dla portfela, zwykle rozkładane na wiele miesięcy, a nawet lat (zwłaszcza, jak najpierw kupuje się tanie cokolwiek, byleby było, a potem chce się jednak wymienić na lepsze). A nawet, jak sprzęt jest już skompletowany, a szafa pełna, to zawsze jest coś, co przydałoby się wymienić, bo a to raki rdzewieją, a to kask ma już dobrych parę lat, a to  wytarł się ulubiony sofshell. A więc zawsze jest coś, co można dać. Okej, to są dosyć drogie rzeczy jak na prezenty. Ale istnieje też mnóstwo tak zwanych pierdół, na których przeciętny turysta jednak często oszczędza, odkładając na te droższe zakupy. Zostaje też opcja zrzutki na prezent z kimś jeszcze. No i oczywiście karta podarunkowa, niekoniecznie słusznie uznawana czasem za pójście na łatwiznę.

 

Prezenty w tym wpisie są podzielone na trzy kategorie cenowe (no i są tylko z Decathlonu):

- drobiazgi, czyli coś taniego, symbolicznego, albo coś, co może być dodatkiem do głównego prezentu 

- trochę większe prezenty - coś, co może stanowić samodzielny prezent i kosztuje około 100 zł

- coś ekstra - prezenty raczej droższe 


Nie wszystkie one są dostępne w każdym sklepie stacjonarnym, ale jeszcze zdążycie zamówić je przez internet. :)

 

Drobiazgi:

Składany kubek - silikonowy, składa się do płaskiego krążka, łatwo go więc spakować (w przeciwieństwie do standardowych kubków metalowych czy z aluminium), jest przy tym lekki. Sama mam, używam, jest wygodny i nie parzy w łapki.

kolor limonkowy: LINK 

kolor niebieski: LINK 

kolor czarny: LINK


Gwizdek trekkingowy -  dźwięk gwizdka niesie się dużo dalej niż dżwięk ludzkiego głosu, w razie braku zasięgu lub utraty telefonu w awaryjnej sytuacji może uratować dupę. Taki elegancki: LINK

 


 I taki praktyczny z kompasem i termometrem: LINK

 


 

 

Rękawiczki - modele różne, ładne, wygodne i niektóre umożliwiające obsługę smartfona. Linki ukryte w zdjęciach (każdy model występuje w różnych kolorach).

 


 


 


 
Bukłak na wodę (camelbak) - osobiście zawsze mówiłam "a na co mi to", dopóki nie wypróbowałam. Teraz wędrówka bez tego gadżetu jest upierdliwa. Gdyby ktoś nie wiedział, co to i po co to: jest to worek na wodę, który się wkłada do plecaka, rurkę wyciąga się na zewnątrz i można pić, bez sięgania za każdym razem po butelkę. Jedyną wadą tego rozwiązania jest brak kontroli nad tempem ubywania napoju. Worek jest trwały, bez ingerencji ostrych krawędzi raczej nie powinien pęknąć. Występuje w różnych wielkościach:

1 litr: LINK

2 litry: LINK

3 litry: LINK

 


 



Worek wodoodporny - do zabezpieczenia w plecaku rzeczy, na których suchości najbardziej nam zależy. Można to robić za pomocą worków na śmieci, ale rozmawiamy o prezentach, tak? ;)
Różne wielkości: 

13 litrów: LINK

20 litrów: LINK

35 litrów: LINK

•  Skarpety - świąteczny prezentowy klasyk, o którym haniebnie zapomniałam, tworząc pierwszą wersję tej listy. Do trekkingu przydadzą się specjalne "skiepy", które ograniczają podrażnienia, odprowadzają wilgoć, szybko schną, ograniczają pochłanianie zapachów, dają ciepełko (wszystko to w zależności od modelu). Kliknięcie na obrazek przekieruje do całej kategorii:

 



 • Buff z wełny merino - jak wszystko, co z wełny merino - milusi i uniwersalny: damsko-męski, letnio-zimowy. Występuje w trzech kolorach. LINK


 • Czapka z wełny merino - fajny wygląd, a materiał to już w ogóle ♥. Uniwersalna na lato i zimę (w końcu merynos) i unisex. LINK

 

 




Trochę większe prezenty:

 

Bidon z filtrem - z takim serio serio filtrem. Nie to, że możesz pić kranówkę (kranówkę to w ogóle zazwyczaj możesz pić;). Filtruje 99,9999% bakterii (E. coli, itd..) oraz 99,9% pierwotniaków, a jak się zużyje (po 1000 litrów więc nieprędko), to można go wymienić. Czyli że nabierasz ze strumyka, albo nawet stawu, nawet takiego położonego poniżej schroniska i pijesz. Albo pije ziomek, któremu kupisz ten bidon. LINK

 


 

 

Termos - mam ten litrowy model, jest bardzo dobry, długo trzyma ciepło. 


0,4 litra: LINK

0,7 litra: LINK

1 litr: LINK

 




• Ładniejszy termos - nowa seria termosów ma ładne kolory i smukły, miły dla oka wygląd. Termosy te są też lżejsze od poprzedników. Wadą jest brak nakrętki, służącej zwykle za kubeczek. Zaletą to, że łatwo się go wyciąga (korek w formie uchwytu) i ma wbudowane sitko. Występuje w trzech wielkościach:

0,5 litra LINK

0,8 litra LINK

1 litr LINK



• Kuchenka turystyczna - osobom preferującym jednodniowe wycieczki raczej zbędna... ale jeśli ktoś się bawi w jakiekolwiek dłuższe trekkingi czy nawet pojedyncze biwaki, to kuchenkę mieć na pewno chce. W Decathlonie dostępne są dwa rodzaje kuchenek i dwa rodzaje kartuszy z gazem. Jedne są wciskane, drugie wkręcane. Podobno łatwiej jest kupić - zwłaszcza za granicą - wkręcane kartusze, dlatego polecam pasujące do nich kuchenki. LINK do kategorii, w zdjęciach linki do poszczególnych modeli.

 



 



Okulary z polaryzacją - Filtr polaryzacyjny sprawia, że oczu nie razi światło odbite od poziomych powierzchni, takich jak kałuże albo śnieg (filtr UV jest oczywiście w "zestawie" ;)).
Kliknięcie w obrazek przekieruje do całej kategorii:


Kijki trekkingowe - jedni lubią z, inni wolą bez. Nie zawsze są przydatne, czasem stanowią zbędny balast. Ale na upierdliwych podejściach z ciężkim plecakiem ich wsparcie jest nieocenione. Kliknięcie w obrazek przekieruje do całej kategorii:

 



Czołówka - bezdyskusyjny must have, nawet jak ktoś nie biwakuje, ani nie ma w planach łażenia nocą. Zmrok potrafi zaskoczyć. Polecam model Trek 900 (LINK), który jest naprawdę spoko (wysoka odporność na zachlapanie, dużo trybów świecenia, w tym najmocniejszy bardzo konkretny; wadą jest to, że dostanie się do baterii lub zamiana ich na akumulatorek wymaga... cóż, przede wszystkim cierpliwości i też czegoś do podważenia). Kliknięcie w obrazek przekieruje do całej kategorii:


Coś ekstra:

Powerbank - na dłuższe wędrówki, których bateria w telefonie raczej nie przetrwa. Przydatny też podczas noclegów w schroniskach, gdzie w pokojach nie ma gniazdek, a w dzisiejszych czasach strach zostawić telefon choć na pięć minut w toalecie, czy gdziekolwiek indziej. Zalety tych modeli to obudowa wytrzymała na drobne upadki i wysoka odporność na zachlapanie

Pojemność 5200 mAh: LINK

Pojemność 10050 mAh: LINK

 


Plecak -  warto mieć w swojej kolekcji kilka plecaków, każdy o innym litrażu - na różne, dłuższe, bądź krótsze, letnie bądź zimowe wędrówki. Więc nawet jak górołaz plecak już ma, to pewnie nie pogardzi kolejnym.

10-40 litrów: LINK

50-90 litrów: LINK



 

Panel słoneczny - kolejne dodatkowe źródło ulotnej energii, przydatne zwłaszcza podczas wielodniowych wędrówek z dala od miejsc, gdzie można podładować sprzęty. Nie wiem, czy wiecie, ale nie powinno się bezpośrednio przez panel słoneczny ładować telefonu. Za to można spokojnie ładować powerbank, a potem z niego telefon.

Moc 10W: LINK

Moc 15W: LINK

 • Raki - zimą w Tatrach wyposażenie niezbędne. Półautomaty będą pasować do butów z tylnym rantem. LINK

 • Czekan - kupując komuś czekan w ramach prezentu trzeba pamiętać o odpowiednim dobraniu go do wzrostu obdarowywanej osoby. Kliknięcie w obrazek przekieruje do całej kategorii:

 


 

Komplet bielizny termicznej z wełny merino - wełna merynosa to jest sztos. Dlaczego sztos wyjaśniałam w TYM artykule. Komplet bielizny przyda się jako pierwsza warstwa zimą. Legginsów latem się raczej nie nosi, ale koszulka - nawet taka z długim rękawem latem też będzie przydatna (bo produkty z merino grzeją tylko gdy nam zimno, takie są sprytne). LINK do kategorii, w zdjęciach linki do produktów - tych ze zdjęć.





GPS turystyczny - pozwala na lepszą orientację w terenie, pomiar przewyższeń i zapis trasy wycieczki. Fajny bajer, wiadomo. LINK

 


 

Zestaw lawinowy - detektor, sonda i łopatka to opcja prezentu dla bogatszego Mikołaja. Ale, kurczę, to fajny prezent. Tylu ludzi na tym oszczędza, bo to drogie rzeczy. A przecież ważne. I tak naprawdę każdy, kto chodzi zimą w góry powinien mieć taki zestaw. LINK


Jeśli nic z powyższych propozycji Cię nie przekonało, zostaje jeszcze opcja karty podarunkowej (LINK), którą w Decathlonie można doładować na dowolną kwotę w przedziale 20-2000 zł i zakupić (oraz wykorzystać) nie tylko stacjonarnie, ale też przez internet. :)

Dziękuję za uwagę, będę wdzięczna za kliknięcia, a gdybyście chcieli zapytać o jakiś górski produkt made by Decathlon, to ja już coś niecoś o nich wiem i służę pomocą. :)


4 komentarze:

  1. Cześć :) dobrze było się rozeznać w temacie. Panel sloneczny to coś co na pewno nam się przyda za rok latem na trekking w Alpach trasą TMB z namiotem na plecach. Nawet nie byłam świadoma, że są takie panele.
    Pozdrawiamy Iwona i Jarek z wrześniowego Moka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo miło Was "słyszeć" :)
      Z panelem jest ten problem, że w deszczową pogodę... hmm no nie działa :D o czym się niestety przekonałam na Lofotach. Ale podczas poprzedniego wyjazdu do Norwegii to rozwiązanie się bardzo przydało.
      p.s. to był sierpień ;)

      Usuń
  2. Bukłak - rewelacyjna rzecz, ale jako jego drugą "wadę" dopisałabym to, iż przy minusowych temperaturach (nawet wiosną czy jesienią wcześnie rano....) woda w rurce oraz ustnik lubią.... zamarzać. I wtedy nici z pici :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Aby ograniczyć zamarzanie po użyciu wdmuchuję wodę z powrotem do bukłaka. Pusty wężyk nie zamarza.

    OdpowiedzUsuń