poniedziałek, 27 kwietnia 2015

"Żywot górala poczciwego. Spojrzenie po latach", Wojciech Brzega


Nazwisko Wojciecha Brzegi kojarzyło mi się do tej pory bardzo konkretnie, aczkolwiek ubogo. Otóż mój drugi w życiu pobyt w Zakopanem, zakotwiczony jeszcze w czasach nastoletnio-szkolnych, skoncentrowany był wokół pewnej kwatery z imponującym widokiem na Giewont, położonej na ulicy nazwanej na cześć tej właśnie postaci. Domyślałam się, że musiał być to zatem jakiś człowiek lokalnie znaczący, może twórca, może żołnierz, może ktoś jeszcze inny. Na domysłach dotychczas poprzestawałam. Bywam ignorantką, fakt.
Swoją wiedzę pogłębiłam nieco na chwilę przed lekturą książki, tak żeby z grubsza chociaż wiedzieć, kogo będę czytać. I się okazało, że czytać będę doprawdy nie byle kogo.




Kojarzycie, co to takiego styl zakopiański? Z pewnością. Urocze drewniane wille, kościółki i domki, zdobione motywami typowymi dla sztuki podhalańskiej. Zdawałoby się, że takie ot, góralskie chawiry, pewnie wszędzie są takie. Nie, nie są. Wystarczy przejechać przez granicę, odwiedzić słowackie Podtatrze, by zetknąć się z architekturą zgoła inną. Też ładną, jednak przeniesioną żywcem z austro-węgierskich uzdrowisk. Styl zakopiański od początku miał formę projektu, planu, wizji. Kojarzy się z nim oczywiście nazwisko Witkiewicza. A powinno kojarzyć się również Brzegi, gdyż był on tak bliskim jego współpracownikiem, iż uważa się go za tego stylu współtwórcę.

Brzega, czego już się domyśliłam, oczekując na dotarcie przesyłki zawierającej, jakby nie patrzeć, jego książkę, również pisał. I to pisał, kruca fuks, bardzo dobrze! Płynnie i lekko, obrazowo i nostalgicznie, ale też szczerze i dosadnie.

A kogo ten człowiek nie znał? Nazwiska wielkich pisarzy, poetów, artystów wszelakich, ale też polityków wymienia we wspomnieniach bez patosu, czy przypisywania sobie chwały z tych znajomości. Dla niego to byli dobrzy kamraci, współpracownicy, a nie jakieś sławy.

A wszystko to zamknięte w klamrę opowieści wpisującej się w schemat "from zero to hero": prosty dzieciak z ubogiej chłopskiej rodziny swoją pracowitością i sumiennością nie tylko rozwinął własny talent, ale można też powiedzieć, że jak na owe czasy, miejsce i możliwości zrobił coś w rodzaju oszałamiającej kariery.

Michał Jagiełło pisze o nim: "Artysta rzeźbiarz i projektant mebli, nauczyciel rzeźby i działacz społeczny, samorodny badacz kultury górali podhalańskich i pisarz. Jeden z grona ludzi chłopskiego pochodzenia, którzy zaistnieli w ogólnopolskiej przestrzeni symbolicznej".


Książka, o której Wam niniejszym pokrótce opowiadam, sygnowana logo TPN-u, to wznowione po wielu latach wydanie wspomnień Wojciecha Brzegi noszących tytuł "Żywot górala poczciwego". Ale nie tylko. Jest to bowiem wydanie mocno poszerzone. O samą twórczość literacką Brzegi, czyli o jego "Gawędy", ale też o obszerne opracowanie na jego temat, poczynione przez Michała Jagiełłę, oraz o zbiór fotografii samego bohatera, jak i jego prac, a także skanów dotyczących go dokumentów. Ach, mamy tu też słowniczek gwary góralskiej.



Zakopane dawne, hermetyczne, dzielące krwiobieg z przyrodą i jej wyjątkowo tutaj surowymi prawami. Jeszcze nieskażone chińszczyzną, nie przesłonięte reklamową szmatą. Rozbrzmiewające gwarą, niemal egzotyczne. Dopiero powolutku otwierające się na gości z zewnątrz. Jeszcze traktowane przez nich z szacunkiem i jeszcze szanujące samo siebie. Zrzeszające ludzi kultury i sztuki. Magiczne.

Uwiecznione w zapiskach Brzegi.

Zarówno w części pierwszej wydawnictwa, jak i w drugiej - czyli w "Gawędach", pisanych zresztą w większości gwarą.



A owi ludzie kultury i sztuki - przedstawieni jako dobrzy znajomi, tacy tam turyści, element napływowy. Przez pryzmat zarówno wielkości talentu, jak i zwyczajności ludzkich przywar.

No i sam twórca, skromny, wylewny, szczery. Bez wątpienia nietuzinkowa osobowość.

Warto wiedzieć o nim więcej niż tyle, że ma w Zakopanem swoją ulicę. Zdecydowanie warto.


1 komentarz:

  1. Bardzo ciekawy wpis. Tematyka górali i zakopanego jest mi bardzo bliska dlatego tak bardzo mi się podoba. Ty publikuj częściej to z pewnością tutaj wrócę. :)

    OdpowiedzUsuń