czwartek, 27 grudnia 2018

"Góry. Stan umysłu." Robert Macfarlane

 
"Te wielkie narośle na powierzchni Ziemi nie odznaczają się w swoim wyglądzie ani pożytecznością, ani nadobnością" pisał jeszcze w XVIII wieku anonimowy autor "Les Delices de la Suisse". O górach tak pisał. I nie był w swym poglądzie odosobniony. Możecie to sobie w ogóle wyobrazić?

czwartek, 20 grudnia 2018

Tatry zimą - 10 przykazań

Góry mają to do siebie, że pomimo marnych zim ostatnimi laty na reszcie obszaru kraju, w nich zima jednak, póki co, występuje. Okres niskich temperatur i zalegania pokrywy śnieżnej, czy ewentualnie lodu, oczywiście znacząco różni się tam od pory letniej. Zagrożenia może nie tyle wzrastają, co po części diametralnie się zmieniają. Okej, wzrastają też, bo jak je tak na chłopski rozum policzyć, to zimą wychodzi jednak więcej. Zimowa turystyka górska zatem również różni się od letniej i to różni się w opór. A jednak jest jak najbardziej możliwa i, odpowiednio przemyślana i przygotowana - bywa nawet całkiem bezpieczna. Już nie wspominając o tym, że przyjemna.

wtorek, 11 grudnia 2018

Fantastyczne Tatry i jak się w nich zakochać - krótka wycieczka zapoznawcza


To będzie krótka relacja, spisana z poczucia kronikarskiego obowiązku. Emocji dla mnie na tym wyjeździe za bardzo nie było. A przynajmniej nie tych typowo górskich - bo radocha była wielka, ale to głównie z racji towarzystwa. Poznałyśmy się niecały miesiąc wcześniej, na magicznej Sardynii i, tak jak przewidywałam, dość szybko postanowiłyśmy znów spleść na chwilę nasze ścieżki. I - jak również przewidywałam, były w tym scenariuszu zarówno góry, jak i owocowa soplica. ;)

czwartek, 6 grudnia 2018

Quo vadis Ruda?! - czyli dlaczego czasem wieje nudą


Wiecie, to że kiedyś polubiliście jakąś stronę na facebook'u nie zobowiązuje Was do lubienia jej po kres czasów i na wieki wieków. Sama czasem odlubiam coś, co mnie już nie ciekawi - a nie ciekawi mnie już z różnych powodów. Bywa, że nigdy mnie tak naprawdę nie ciekawiło, a polubiłam na próbę, szansę dałam, czy jak to tam inaczej nazwać. A bywa i tak, że kiedyś mnie ciekawiło, ale zmieniło formułę i w tej nowej, którą ma teraz, już mi nie odpowiada. Obserwuję czasem, właściwie dość często, niewielkie odpływy fanów mojego fanpage'a i projektuję wówczas swoje prywatne doznania na innych - może ktoś dał mi lajka, bo było fajne zdjęcie gór, a tu się potem okazuje, że poza zdjęciami gór, są też jakieś książki, jakieś słodkie selfiaki z rączuni albo z kijeczka, jakieś inne, niekoniecznie górskie podróże. Nie jego bajka - daje unlike'a (rym poniekąd zamierzony). Albo czytał mnie kiedyś z zapałem, ale ostatnio mniej się u mnie dzieje, piszę zbyt rzadko, zbyt słabo, czy coś tam innego mu się nie podoba. Też daje unlike'a. Spoko, wszyscy żyją, nikt nie płacze.

czwartek, 8 listopada 2018

Wpis, w którym pizga dobrem, czyli 5 dni na Sardynii



Szczerze? Do niedawna nazwa "Sardynia" mówiła mi tyle, że to jakaś wyspa, ale gdzie dokładnie, włoska, czy może hiszpańska, na jakim konkretnie morzu...? Nie zaprzątałam sobie specjalnie głowy takimi informacjami. Nie planowałam odwiedzin tamże, nie w najbliższym czasie przynajmniej, zbierałam raczej kasę na inne marzenia. Nie wiedziałam, że los szykuje dla mnie niespodziankę. A przyszykował ją w najlepszym momencie, w jakim mógł.