poniedziałek, 17 lutego 2014

Poskromić bestię - czyli na Kasprowy pieszo

Na niektórych pohukiwanie, że góry są poniekąd groźne zupełnie nie działa i jakby nawet mija ich bokiem - wciąż trafiają się zdziwieni osobnicy obuci w adidaski i przyodziani w krótkie spodenki na majowym śniegu gdzieś pod Zawratem. Mam jednak wrażenie, że bywa i tak, iż straszenie przed okropnościami gór przynosi skutek po stokroć mocniejszy od zamierzonego - coś w rodzaju strachu i blokady przed wejściem na własnych nogach GDZIEKOLWIEK, bo przecież góry takie niebezpieczne. Choćby to >gdziekolwiek< miało oznaczać Morskie Oko, Gubałówkę, czy Kasprowy.


Bo jak inaczej wytłumaczyć AŻ TAKIE zainteresowanie wjazdem nań kolejką i premedytację do wielogodzinnego oczekiwania na ten wjazd - dłuższego czasem nawet dwukrotnie niż czas drogi na szczyt o własnych siłach? Są w owej kolejce do kolejki zapewne osoby, które wejść na Kasprowy nie mogą ze względu na stan zdrowia lub zaawansowany wiek. Są tam i tacy, zwłaszcza wcześnie rano, którzy od wjazdu kolejką chcą zacząć jakąś dłuższą wycieczkę oszczędzając dzięki wjazdowi siły, prowiant i czas.Część turystów natomiast po prostu CHCE WJECHAĆ - kolejka jest dla nich atrakcją samą w sobie, chodzić nie lubią, wiedzą, że jak pójdą pieszo, to się umordują, a wcale nie mają na to ochoty, dla nich liczy się to, żeby wjechać, popodziwiać widoki, jakie Kasprowy oferuje, ewentualnie wypić tam piwo i zjeść pizzę. Ok, spoko, ich sprawa. Ale nie wierzę w to, że wszyscy (czytaj setki lub nawet tysiące ludzi dziennie w sezonie letnim) stoją w sławetnej kolejce do kolejki z taką motywacją.


To tylko śmiała hipoteza, nie przeprowadzałam żadnych ankiet, ale domyślam się, że część ludzi stojących w kuźnickiej kolejce rezygnuje z wejścia pieszo, bo się tego wejścia jakoś obawia, nie wie, co może ją tam spotkać, nie bardzo wyobraża sobie przebieg szlaku, a jeśli już - to fantazja podpowiada przepaście i trudne do pokonania skalne progi. A więc ten i ów przezornie odpuszcza i poświęca parę godzin swego życia na stanie w poddenerwowanej oczekującej masie ludzkiej, a przy okazji całkiem niemałe pieniądze. Co jeszcze traci? Szansę przeżycia przygody, zdobycia szczytu, odbycia typowo górskiej wycieczki, poznania, czym tak naprawdę są góry.

Kasprowy Wierch należy do Tatr Zachodnich i jest dość typowym ich szczytem - tworzy kopulaste, łagodne wypiętrzenie. Zdobywa się go korzystając wyłącznie z kończyn dolnych - na szlakach nań prowadzących brak jest odcinków  wymagających przytrzymywania się rękami, czy podciągania się. Przepaści również brak. Gdzieniegdzie blisko szlaku opadają trawiaste zbocza, ale nie nazwałabym tego ekspozycją. Szlaki prowadzą szerokimi ścieżkami. U góry jest trochę urwisk, ale szlak zgrabnie je omija. I co tu dużo mówić - w warunkach letnich, czy jesiennych, gdy nie ma lodu, który może utrudnić chodzenie, doprowadzić do poślizgnięcia i upadku, lub po prostu bolesnego spotkania z podłożem, czy śniegu, w którym trzeba by brnąć, albo który zakryłby szlak i jego oznakowania - Kasprowy jest szczytem bardzo łatwym do zdobycia. Oczywiście zdobywanie go wiąże się z wysiłkiem fizycznym - jak każda droga pod górę - ale to jedyna trudność. Oczywiste powinno być i to, że wybranie się nawet na tak łatwą górę, to zawsze wejście na górski teren, oddalenie się od miejsc schronienia rodzące konieczność obserwowania pogody i wcześniejszego przygotowania się do drogi et cetera, et cetera, ja nie o tym tutaj. Chodzi mi o to, że - na Kasprowy Wierch da się łatwo wejść na własnych nogach, zażyć przy tym górskiej przygody i zaoszczędzić parę dych.

Co do tego, jak to zrobić - najprostsze opcje są dwie. Ale może najpierw parę zerknięć na Kasprowy "skądinąd", aby udowodnić, jaki z niego... hmmm kurdupel?


z bliska...
ze szlaku na Krzyżne...
i z Zielonej Doliny Gąsienicowej...

JAK WEJŚĆ?

Opcja pierwsza: z Kuźnic bezpośrednio na Kasprowy szlakiem zielonym.

zrzut ze strony mapa-turystyczna.pl

Z Kuźnic (dzielnica Zakopanego najdalej wysunięta na południe, na obrazku widoczna u góry) wychodzi pięć popularnych szlaków, nas interesuje zielony kończący się się na dole obrazka - owe cztery białe kropki, to Kasprowy Wierch. Biała kropka na środku szlaku to Myślenickie Turnie, miejsce przystanku kolejki. Czas drogi pieszo na szczyt to w przybliżeniu 3 godziny - może być krótszy jeśli turysta idzie szybko i nie robi postojów, może być też oczywiście dłuższy, wszystko zależy od kondycji, narzuconego tempa, odpoczynków na trasie. Szłam na Kasprowy tym szlakiem dwukrotnie - po raz pierwszy jako totalna górska pierdoła przed dziewięciu już laty, po raz drugi już trochę bardziej obeznana, ale za to z towarzyszem uskarżającym się wtedy na ból kolan - za każdym razem zmieściłam się w trzech godzinach, więc myślę, że sprawny turysta o średniej kondycji, zatrzymujący się od czasu do czasu na kanapkę, czy odzipnięcie również się w nich zmieści, ewentualnie dobije do jakichś trzech i pół. To wciąż może być czas krótszy niż ten, jaki trzeba poświęcić na stanie w kolejce, aby dostać się do wagonika.

Parę(naście...) fotek ze szlaku:

w dolnych partiach drogi tuż przy ścieżce szumi niemały strumień -
dalej szlak wiedzie monotonnie pod górę przez las


na Myślenickich Turniach -
dokopałam się do zdjęć z 2005 roku, 
widoczny jest historyczny już
 wagonik kolejki sprzed modernizacji
 raz jeszcze stary wagonik :)
a tak właśnie wygląda szlak - szeroki wygodny "chodnik"
tu również widoczne "trudności" szlaku
i tu...

jedyne zdjęcie, na którym odnalazłam coś, 
co ewentualnie mogłoby kogoś przestraszyć - 
obok ścieżki znajduje się dość stromo opadające 
trawiasto-kosówkowe zbocze, jednak ścieżka jest szeroka
 i nie widzę powodu, aby bać się, że się z niej zleci

 widok na wyciąg Goryczkowy (to już blisko szczytu)
ścieżka z oddalenia
pod koniec robi się trochę spektakularnie,
 ale szlak omija tego typu miejsca z dość bezpiecznej odległości

 budynek Obserwatorium Meteorologicznego widziany spod stacji kolejki
i stacja kolejki widziana spod Obserwatorium, czyli ze szczytu


I tyle, ot i cała filozofia. Trzy godziny po wyłożonej kamieniami znakowanej na zielono ścieżce jak po sznurku i oto jesteśmy na szczycie.

Opcja druga: z Kuźnic szlakiem niebieskim (lub żółtym) na Halę Gąsienicową, z Hali szlakiem żółtym na Kasprowy

Jeśli stawiając się w Kuźnicach widzimy długaśny sznur ludzi jeszcze na długo przed schodami prowadzącymi do dolnej stacji kolejki - chcąc jednak tego dnia być na szczycie Kasprowego możemy nie tylko wyruszyć bezpośrednio na ten szczyt szlakiem zielonym - możemy także udać się na Halę Gąsienicową, i stamtąd dopiero wejść na Kaspro. Czasowo ta opcja nie różni się nazbyt od szlaku zielonego - około 2 godziny na Halę do Schroniska Murowaniec, od Murowańca kolejna godzina na Kasprowy Wierch. Szczerze, to ta możliwość wydaje mi się nawet dużo ciekawsza i bogatsza we wrażenia, dla kogoś będącego w Tatrach po raz pierwszy. 

 z Kuźnic szlakiem niebieskim (przez Boczań) lub żółtym (przez Dolinę Jaworzynkę)
 do schroniska na Hali Gąsienicowej; od schroniska żółtym na Kasprowy;
 po lewej stronie dla porównania szlak zielony opisywany przeze mnie powyżej

Na Halę z Kuźnic można się dostać dwojako: niebieskim szlakiem przez Boczań lub żółtym przez Jaworzynkę. Idąc przez Boczań wybieramy drogę powoli nabierającą wysokości - czyli idziemy jednostajnie cały czas pod górę aż do Przełęczy między Kopami (to tam, gdzie niebieski i żółty szlak spotykają się w jednym miejscu) - potem do Schroniska jest trochę w dół. Szlak przez Jaworzynkę wiedzie najpierw płaskim dnem doliny, a potem nagle pnie się do góry po skalnych stopniach, których pokonanie jest dużo bardziej męczące niż łagodna trasa przez Boczań. Osobiście polecam Boczań właśnie - nie tylko ze względu na bardziej racjonalnie rozłożony wysiłek, ale również z powodu widoków. Te w Jaworzynce ograniczają się do uroków doliny, te na Boczaniu są nieco bardziej zapierające dech w piersiach. Na Halę Gąsienicową można też dostać się szlakiem czarnym (przez las, lekko pod górę, niesamowicie nudno), ale to już z Brzezin, nie z Kuźnic. 

 widok z dolnych partii szlaku przez Boczań;
nieco wyżej otwierają się widoki także na drugą stronę
  w tym na np. Nosal oraz na Zakopane
 i inne podtatrzańskie miejscowości

 Hala Gąsienicowa
Widoki z Hali Gąsienicowej niezmiennie odbierają mi mowę i osobiście twierdzę, że to właśnie miejsce jest najpiękniejszym w Polskich Tatrach (Morskie Oko się nie umywa ;) ). Warto więc jak najbardziej przy okazji wyprawy na Kasprowy zahaczyć i o to miejsce, bo z góry już nie wygląda aż tak cudnie. Przed "atakiem szczytowym" można się przespacerować nad Czarny Staw Gąsienicowy, wszystko zależy od tego, ile mamy czasu. 

Schronisko Murowaniec na Hali Gąsienicowej
Od Murowańca szlakiem żółtym na szczyt Kasprowego miarowo pod górę bez trudności i bez przepaści. 

Zdjęcia ze szczytu Kasprowego Wierchu, na których widać także końcówkę żółtego szlaku:

widoczna ścieżka to właśnie żółty szlak, 
zakrzywiona góra w oddali to Krywań,
a po lewo od niego Grań Hrubego i Hruby Wierch

 na zboczu na pierwszym planie widoczny żółty szlak;
widoczne szczyty, to Kościelec, Zadni Kościelec i Świnica,
pomiędzy nimi w oddali także Kozi Wierch,
a po lewej stronie spowite chmurami Granaty,
w dole Zielona Dolina Gąsienicowa


 Kasprowy i co dalej? 
Osiągnąwszy szczyt mamy parę możliwości co do dalszych poczynań, wszystko zależy od czasu, jaki pozostał do zmroku oraz od naszych sił i możliwości:

- zjazd kolejką w dół - zwykle do zjazdu nie tworzy się aż taki korek jak do wjazdu i nawet przy kiepskiej pogodzie można dość szybko się załapać do wagonika (rozsądna opcja jeśli dzień chyli się już ku końcowi, albo pogoda robi się kiepska)

- zejście w dół szlakiem zielonym do Kuźnic - zwykle zejście zajmuje mniej czasu niż wejście, ponieważ mniej się męczymy i możemy iść szybciej, a więc należy liczyć około 2 do 2 i pół godzin

- zejście szlakiem żółtym na Halę Gąsienicową, potem zejście do Kuźnic przez Boczań lub przez Jaworzynkę - podobnie około 2 i pół godziny

- przedłużenie wycieczki o Przełęcze: Liliowe lub Świnicką (z Kasprowego szlakiem czerwonym)  i zejście z którejś z nich na Halę (szlakiem zielonym z Liliowego lub czarnym ze Świnickiej), bez trudności

- wejście czerwonym szlakiem na Świnicę - szczyt Świnicy wygląda z Kasprowego dość zapraszająco zwłaszcza ze względu na swoją bliskość - jednak należy wiedzieć, że wyprawa tamże to dodatkowe ok. półtorej do 2 godzin pod górę, a szlak jest już typowo wysokogórski, występują na nim trudności i ekspozycja (czyli bliskość przepaści); dodatkowo w letnie pogodne dni Świnica się korkuje, co rodzi konieczność wymijania się lub oczekiwania na swoją kolej na przejście np. łańcuchem niejednokrotnie w trudnym i przepaścistym terenie

- przez Suche Czuby szlakiem czerwonym (ale w drugą stronę niż na Świnicę) na Kopę Kondracką (można też dalej na kolejne Czerwone Wierchy lub na Giewont) - lekkie trudności, trasa wymagająca sporo czasu

przez Suche Czuby na Kopę -
widok z kamerki na stronie Topru
- można też przejść się kawałek szlakiem czerwonym na pobliski Beskid (skalny wierzchołek nieopodal Kasprowego na trasie na Świnicę) i odhaczyć zdobycie dwutysięcznika - jego wysokość wynosi 2012 m n. p. m., bez trudności

Ufff, poskromiłam Kasprowy, a raczej opisanie go, może komuś się te wypociny przydadzą. Następnym razem wezmę na warsztat już coś poważniejszego ;). 
 

34 komentarze:

  1. Bardzo fajnie opisany szlak. Ja z żoną i dzieciakami (7 i 9 lat) wracałem przez Liliowe, po drodze Beskid z piękniejszymi widokami (bo wyżej :). A na zakończenie, w drodze do Kużnic - Hala Gąsiennicowa o zachodzie słońca. Widok nie do zapomnienia. Polecam

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo byłabym ciekawa wyników takiej ankiety przeprowadzonej wśród oczekujących w kolejce na kolejką, może ktoś taką przeprowadzi (a może już przeprowadził?). Muszę się z Tobą w pełni zgodzić co do Hali Gąsienicowej, jest to moje ulubione miejsce w Tatrach po polskiej stronie :) Zwłaszcza w połączeniu z nieśmiertelną wierzbówką kiprzycą. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli Kasprowy jest celem to polecam (zwłaszcza tatrzańskim świeżakom) wejść przez Halę Gąsienicową i dalej żółtym szlakiem na sam szczyt, a zejść zielonym szlakiem do Kuźnic. Można też dołożyć godzinkę i podskoczyć nad Czarny Staw Gąsienicowy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy ta trasa nadaję się na majówkę?? w sensie po ostatnich opadach śniegu??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie zimą Kasprowy jest problematyczny ze względu na biegnące jego zboczami i pokrywające się ze szlakami trasy narciarskie. Zdaje się, że wyciągi działają do końca kwietnia, jednak dla pewności polecam sprawdzić. Sytuacja ze śniegiem do majówki może się jeszcze sporo zmienić - wysoko w górach śnieg z pewnością będzie, ale na szlakach na Kasprowy może go sporo stopnieć (a może i nie). Polecam wejście szlakiem żółtym od strony Hali, bo krótsze i mniej skomplikowane. Jednak w przypadku zalegania śniegu i oblodzeń, które mogą wystąpić może się okazać konieczne użycie raków. Była w tym roku taka sytuacja, że dwie kobiety podchodziły pod Kasprowy i w końcowych partiach szlaku jedna z nich zacięła się totalnie i nie mogła ani pójść dalej pod górę ani zejść, bo było dla niej za ślisko - Toprowiec wniósł ją na szczyt na barana. Niby nic się nie stało, ale pewnie wstyd trochę ;). Raków nie trzeba mieć swoich, można wypożyczyć w wypożyczalniach w Zakopanem - koszt to około 25 zł (plus zwrotna kaucja). Zwykłe buty ślizgają się na śniegu, w górach nie chodzi się po nim tak jak po mieście, jest to zwykle dużo bardziej problematyczne.

      Usuń
  5. "Bestia" traci kły gdy się doda że na tę górę się również wbiega i zbiega. Co roku odbywają się tam zawody, a rekordziści trasę od ronda Jana Pawła II na szczyt pokonują w 50 minut z sekundami.
    W ostatnich dniach września zeszłego roku mijali mnie w obie strony trenujący zawodnicy. Na piechurze robi to spore wrażenie, zwłaszcza gdy obok przemknie niczym Intercity przez peron małej stacyjki, zamiatając liście i papierki mąż siwowłosy i siwobrody a nawet (o zgrozo!) kobieta.

    atopos :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Moim zdaniem dużo ciekawsza jest trasa przez Halę Kondratową na Przełęcz pod Kopą Kondracką i stamtąd granią na Kasprowy. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. świetny poradnik, tego szukałam:-)) zdam relację po powrocie:-)

    OdpowiedzUsuń
  8. szalona kobieto - dziękuje Ci z te wszystkie wpisy :) dzięki Tobie planuję sobie mój poyt w tatrach :) w tamtym roku byliśmy na 4 dni i w tym roku powtarzamy wyprawę :) tym razem zwiedzimy duuużo więcej niż w tamtym dzięki Twoim wpisom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja się bardzo cieszę, że to się komuś przydaje :))) udanego pobytu!

      Usuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Witaj mam zamiar wjechać na Kasprowy i zejść do Murowańca a potem do Kuźnic. mam około 60 siatki i jestem osobą niepełnosprawną (chodzącą i pracującą po urazie kręgosłupa) trasa pewnie ładniejsza jak przez Myślenickie Turnie . Myślę ,że spokojnie idąc dam radę. co sądzisz o tym czy jest to trasa łatwa. kiedyś jakieś 40 lat temu schodzilem tamtędy ale nie wiele pamiętam. Będę szedł z żoną i córką . W tatrach będę zaledwie 4 dni więc chcę zobaczyć jak najwięcej. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, moim zdaniem ładniejsza. Trudności, poza kondycyjnymi oczywiście, brak.

      Usuń
  11. dzien dobry,
    Chcialam sie dowiedziec czy mozna wejsc na Kasprowy z dzieckiem 8 letnim? Jesli tak to jak trasa jest najlepsza? Czy trzeba miec specjalne buty czy adidasy wystarcza.
    Dziekuje za rady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to dobry szlak dla dzieci, tyle że długi (zawsze można zjechać kolejką). Obie trasy będą odpowiednie. Wiele osób chodzi w adidasach i wystarczają ;). Polecałabym oczywiście lepsze obuwie, najlepiej takie z podeszwą vibram i chroniące kostkę.

      Usuń
    2. Dziekuje za odpowiedz. Chetnie sluze radami na temat Paryza.

      Usuń
  12. samych miłych dni Dzięki za podpowiedz .Pozdrawiam z Wybrzeża Gdańskiego.

    OdpowiedzUsuń
  13. Witam. Przeczytałam wszystkie posty odnośnie "łatwej trasy na Kasprowy" i tak się zawziełam ze zabrałam męża i dwoje dzieci-3 i 6 lat. W jechaliśmy kolejką na szczyt i zeszliśmy do Kuźnica piechotą. Trasa trwała 3,5 godziny. Najpierw źółtym szlakiem do Murowana a potem kawałek niebieskim i na rozwidleniu powrócilismy na źółtym. Trasa przez całą drogę wiodła po kamieniach ostrych, śliskie i ruszających się. Bardzo stromo. Nawet dorosłym było ciężko utrzymać się na "ścieżce ". Nie polecam tej trasy na spacerek z małymi dziećmi. Nam się udało cało zejść i jestem z tego dumna ale z pewnością bym tego nie powtórzyła. Mimo wszystko dziękuję za słowa zachęty które sprawiły że zafundowalismy sobie taką strakcję :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa zejście do Doliny Jaworzynki... dlatego właśnie zawszę schodzę (podchodzę zresztą też) przez Boczań ;).

      Usuń
  14. Super blog i mnóstwo konkretnych porad, kilka zaprezentowanych tras zdecydowanie do wykonania w tym roku :) czyta się z przyjemnością, i troszkę zaspokaja tęsknotę która sobie musi póki co poczekać ;-)

    a propos Kasprowego - pierwszy raz na Kasprowym byłam kolejką właśnie, w zimie i półprzytomna z gorączką, no ale jak to, być w Zakopanem i nie iśc NIGDZIE bo człowiek chory? Toteż ówczesny mój towarzysz wycieczki ofiarnie mnie tam wwiózł i troskliwie podtrzymywał, cobym z tej gorączki i nawału wrażeń gdzieś po drodze nie zleciała (bo po szczycie musiałam, i na liliowe i z powrotem też musiałam - co mi tam 39 stopni). Kasprowy na piechotę wyszedł mi "z przypadku", i to za drugim razem.

    Pierwszy raz - wyleźliśmy rano i poszliśmy do Kuźnic - nie wiem w sumie czemu, wydawało nam sie właśnie że na Kasprowy TRZEBA wjechać. Ale na widok tego zdesperowanego ogona stwierdzilismy - no niee, nie ma bata. Idziemy. Doszliśmy do rozstaju szlaków zaraz za Kuźnicami, a że pogoda była piękna, szlakiem na Kasprowy waliły dzikie tłumy. A niebieskim jakos tak spokojniej...No więc podumaliśmy, podumaliśmy, i z tego wyszło "chodźmy gdzieś tylko nie na Kasprowy". Wycieczka w rezultacie powiodła nas na Kopę Kondradzką przez przełęcz Pod Kopą. Po drodze mieliśmy jeszcze pomysł iść na Giewont; babcia ma urocze zdjęcie z czasów młodości, pod krzyżem na Giewoncie, a jest jedyną osoba u mnie w rodzinie którą prócz mnie ciągnęły góry. No więc chciałam zrobic jej niespodziankę i też wleźć i sie pod krzyżem obfocić, na dowód że duch w rodzinie nie umarł (a moi rodzice są właśnie z gatunku "nie idź w góry bo tam ludzie giną"). Ale z daleka było widać tą osławioną kolejkę na szczyt, więc spasowaliśmy. Z Kopy zdreptaliśmy sobie na Kondradzką Przełęcz i potem o ile dobrze pamiętam Małą Łąką i z buta do Zakopanego.

    Drugi plan który w końcu zaowocował wlezieniem na Kasprowy to był plan pod tytułem "a chodźmy z Brzezin do Murowańca i zobaczymy jak pogoda". Bo pogoda była średnia, mżyło i było chmurno. Wrzesień 2015. Wiem wiem że wszyscy mówia jaki to szlak nudny z tych Brzezin, ale ja go lubię - ludzie, ile tam rudzików mieszka! Poprzedni raz szliśmy na WRównień i tylko polowaliśmy żeby zrobić dobre foty rudzikom. I to była okazja spróbować jeszcze raz, bo za pierwszym razem mieliśmy za słaby refleks (tudzież, małżonek za długo ustawiał różne ustrojstwa w aparacie żeby była perfekcyjna fota i rudzikom sie nudziło pozowanie). Więc doszliśmy do tego Murowańca - wylazło słońce, wrąbałam tabliczkę Mlecznej Wedla ("jestem w górach to mi wolno"), i poszliśmy nad Czarny Staw Gąsienicowy. Pogoda była, czasu dużo, to tak lipa wracać... zresztą mega nie lubię wracać po swoich śladach. Pod ręką był Karb, więc przeprawiliśmy się na druga stronę. No a Kasprowy już tak w sumie blisko, to szkoda nie wejść... było warto. Na szczycie Kasprowego pozujące do zdjęć płochacze halne :D zejście przez Myślenickie. Na Kasprowym gruchnęła plota że ktoś na tym szlaku widział dwa misie, a że już w sumie zmierzchało, więc tempo mieliśmy dobre ;-) I nawet załapaliśmy sie na ostataniego busa do Zakopca.

    Z innej beczki - Karb nie jest może jakiś super trudny, ale uważać po drodze trzeba, bo przy śliskich kamieniach (noc wcześniej spadł tochę śnieg) krzywdę można sobie zrobić. Jakież moje zdziwienie na widok młodzieńca (na oko gimbaza) podskakującego sobie radośnie na kamieniu przy samej krawędzi ścieżki - jak z jego rozmowy z kolegami wywnioskowałam, w celu obluzowania skalnego stopnia na którym stał. Kolega do niego - ej weź bo sie wyj***esz i nos rozp*** dolisz. Odpowiedź naszego chwata - jak ja się wyj**bie to prędziej ta skała sie rozp*** niż mój nos.

    Kurtyna.

    OdpowiedzUsuń
  15. Przeszedłem prawie wszystkie dolinki,zdjęć z taflą wody w tle też się trochę uzbierało. Jak sądzisz co ciekawsze:Czerwone Wierchy czy od Kopy po Beskid? Mam chęć też na Szpiglasa jednak za miesiąc zdecydowałem odwiedzić Zachodnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o poziom ciekawości samej trasy, to chyba Suche Czuby (czyli pomiędzy Kopą a Kasprowym). Jest węziej i przez to ja osobiście uważam, że ciekawiej.

      Z kolei Czerwone Wierchy to taka autostrada. Widoki ciężko porównywać. Z Czerwonych Wierchów widać więcej Tatr Zachodnich, więc zależy, co lubisz.

      Usuń
    2. Blogger Jakub Niewiadomski pisze...
      Zdecyduje tzw.logistyka. Czyli początek i koniec w Kuźnicach. Od Kopy po Beskid i zejście do Murowańca,który odwiedziłem w lutym tego roku przy ogromnej mgle co motywuje mnie do ponownej trasy dla zobaczenia tamtejszego otoczenia. Serdecznie pozdrawiam i gratuluję konkretnego bloga!

      Usuń
  16. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jestem "Górską Pierdołą" i mimo wielu planów,nie udało mi się wejść na nic innego niż Giewont. A i to też tylko dlatego, że chciałem pod tym krzyżem poprosić o wyzdrowienie młodego człowieka. Grzeszny jestem i Pan Bóg mnie nie wysłuchał... Teraz chcę pochodzić po górach z wnukami ale mam pewien kłopot. Widzę góry ale nie znam ich nazw. Patrzę, widzę piękny widok, podziwiam, ale co to jest? nie wiem. Macie jakąś radę dla dziadka? :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W księgarniach są do kupienia książeczki z tatrzańskimi panoramami wydawnictwa Expressmap - polecam, sama się kiedyś z nich uczyłam. Dodatkowo mogę Ci polecić "konkurencjny" ;) blog "Wieczna Tułaczka" - Madzia dosyć często tworzy takie podpisane panoramy. Znajdziesz takie też na "Tatromaniaku".

      Usuń
    2. Dziękuję. Spróbuję z książeczkami. ;)ciekawie będę wyglądał porównując obrazki z książeczki z tym co w realu. Bardzo proszę nie śmiać się ze starszego pana który po górach chodzi z książką w garści :D.

      Usuń
  18. Witam. Wybieram sie z żona i dziecmi w gory na ich pierwszy wypa, syn ma 10 lat a corka 6. I mam pytanie czy takie dzieci poradza sobie z wejscie na kasprowy wierch szlakiem niebiskiem a pozniej zoltym, zaznacze ze dzieci sa przyzwyczajone do dlugich wędrówek. Dziekuje za info.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że tak, oczywiście z wzięciem pod uwagę potrzeby odpoczynków i tak dalej :)

      Usuń
  19. Witam, nie ukrywam, że wpis pomógł mi podjąć decyzję o pieszym wejściu na Kasprowy. Wchodziłem zielonym szlakiem od strony Kuźnic, a zszedłem z drugiej strony przez Halę Gąsienicową i Dolinę Jaworzynkę. Dodam, że to moje pierwsze takie podejście górskie i rzeczywiście nie taki Kasprowy straszny jak go malują :) Dodatkowo podczas wyjazdu udało mi się zrobić trasę na Dolinę Pięciu Stawów Polskich, którą też zawsze chciałem zobaczyć. Od razu nabiera się ochoty na więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo ciekawy blog...dziękuję za wszystkie informacje.Będę niebawem w Tatrach z grupą "studentów III wieku" oni na pewno wjadą kolejką na Kasprowy, ja niestety nie mogę, (mam obsesyjny lęk wysokości)... bardzo lubię chodzić po górach ...na Kasprowy mam zamiar wejść pierwszy raz. Dlatego wszystkie wskazówki były mi bardzo pomocne.
    Pozdrawiam.Lucyna

    OdpowiedzUsuń
  21. Jesień to chyba najpiękniejszy okres na Kasprowym Wierchu. Rano jest pusto, słońce pięknie świeci. Jeśli można zilustrować ślubnym plenerem:
    Plener ślubny na Kasprowym Wierchu

    OdpowiedzUsuń
  22. Super wpis! Bez sensu tracić czas na stanie w kolejce żeby wjechać. Jeśli ktoś jest w ogóle w stanie to niech się nie zastanawia i sam wejdzie! Jeśli ktoś dawno nie był albo w ogóle nie był w górach to może dodam parę słów od siebie: naprawdę polecam wejść samemu! Szliśmy szlakiem zielonym, który jak się okazało jest naprawdę stosunkowo prosty. Trudności może przysporzyć jedynie własna kondycja - sama jestem dość młodą osobą, mimo to z moją kondycją niestety nie było najlepiej bo ją zaniedbałam, siedzący tryb pracy itd. Akurat teraz udało się pojechać na parę dni do Zakopanego. Na początku były mniejsze wędrówki, żeby "przygotować nogi", oswoić się a ostatniego dnia wchodziliśmy na Kasprowy. Pogodę mieliśmy naprawdę ładną, momentami wręcz za gorąco, chociaż na szczycie wiadomo że jest dużo chłodniej. Widoki na zielonym szlaku im wyżej, tym piękniejsze. Im bliżej szczytu, tym więcej było przystanków. Ale nikogo to przecież nie obchodzi - nie szłam tam na czas tylko dla samej siebie. Trasa nieco męczy, fakt, ale jest bezpieczna i dobrze oznaczona. Przed nami szła rodzina z dzieckiem (na oko dziecko miało może 5 lat :)), jak się okazało również pierwszy raz i także spokojnie dali radę. Widoki nie do opisania a jaka satysfakcja na końcu! Polecam, nie ma się czego bać!

    OdpowiedzUsuń