wtorek, 5 sierpnia 2014

Wycieczki w Tatrach polskich dla POCZĄTKUJĄCYCH - propozycje vol. 2



Kontynuując temat propozycji dla początkujących: znów zakładam tygodniowy wyjazd i znów odejmuję dwa dni na gorszą pogodę, odsapnięcie, relaks w basenach itp. Rozplanowuję zatem 5 dni. Tym razem będą to wycieczki trochę krótsze i mniej ambitne.

Propozycje oczywiście można dowolnie mieszać. Część pierwszą macie TUTAJ.

Zachęcam też do zapoznania się z tekstem Letnie turystyczne ABC w Tatrach.

Aha, poniższe propozycje (jak i te z poprzedniego linku) dotyczą LATA. Zimą Tatry to już inna bajka... A ową bajkę w wersji dla początkujących opisałam w tym linku. :)


Dzień 1

Zakopane - Nosal - Nosalowa Przełęcz - Polana Olczyska - Wielki Kopieniec - Cyrhla

Regle zawsze dobre na rozgrzewkę :).

Zielony szlak na Nosal startuje jeszcze w Zakopanem, gdzieś tuż przy początku drogi do Kuźnic. Nim na szczyt Nosala łatwo i bezproblemowo. Na szczycie trochę efektownych skałek. Lepiej się z nich nie wychylać. Podobno to jedno z ulubionych miejsc okolicznych samobójców, więc można się domyślić, że spadnięcie kończy się cokolwiek dramatycznie. Z Nosala ładny widok na Kuźnice oraz na szlak prowadzący przez Boczań na Halę Gąsienicową. No i na wyższe górki.

Zejście wciąż za zielonymi znakami. Jest tam chyba jakaś skałka do pokonania, ale bez nerwów. Po 50 minutach od rozpoczęcia wycieczki (nie licząc odpoczynków) jesteśmy na Nosalowej Przełęczy, skąd odchodzą żółte oznakowania. Nimi około 25 minut spaceru do Polany Olczyskiej. Mogę się tylko domyślać, że jest tam ładnie, bo tam mnie nogi jeszcze nie zaniosły.

Od Polany zielonym szlakiem w prawo w kierunku Wielkiego Kopieńca. Droga wiedzie przez las, myślę, że bez żadnych niespodzianek. Po tym czasie drogowskaz: albo idziesz prosto pod górę na Kopieniec, albo spacerujesz Polaną pod Kopieńcem i zachodzisz górę od drugiej strony. Opcja pierwsza - 15 minut, opcja druga - 30 minut.

Kopieniec jest wielki tylko z nazwy. Osiągnięcie szczytu nie wymaga więc ani nadzwyczajnej odwagi ani szczególnej kondycji. Z Kopieńca ładne widoki, czego znów tylko się domyślam, bo wprawdzie tam akurat byłam - ale w chmurze.

Z Kopieńca zielonym szlakiem w dół i po godzinie lądujemy na Toporowej Cyrhli na szosie pomiędzy Zakopanem a Palenicą (Morskim Okiem). Do Zakopanego trzeba sobie złapać busa.

Można też wrócić tam, skąd się przyszło, czyli znów przez Polanę Olczyską na Nosalową Przełęcz, z niej do Kuźnic, a stamtąd do Zakopanego.

Czasowo wygląda to tak: od Zakopanego po Cyrhlę 3 godz. 15 minut (plus odpoczynki).

W pakiecie "Wracam skąd przyszedłem" - około 4 godziny (plus odpoczynki).

Dzień 2

Kiry - Dolina Kościeliska - Ścieżka nad Reglami - Przysłop Miętusi - Ścieżka nad Reglami - Wielka Polana - Grzybowiecka Dolina - Ścieżka nad Reglami - Czerwona Przełęcz - Sarnia Skała - Czerwona Przełęcz - Ścieżka nad Reglami - Dolina Białego - Las Białego - Zakopane


Trasa dosyć długa, ale raczej spacerowa i łatwa. Uprzedzam, że to sporo chodzenia po lesie, ale spokojnie - widoczki też. Niektórzy zresztą lubią las. Można ją ewentualnie skrócić - o tym na końcu opisu. Do Kirów proponuję dojazd busem, ponieważ wycieczka skończy się zupełnie gdzie indziej i trzeba by tam wracać po samochód.

Doliną Kościeliską spacerkiem 20 minut, a następnie w lewo w Ścieżkę nad Reglami (zwana też Drogą nad Reglami). Szlak czarny. Droga nad Reglami wiedzie też w prawo w kierunku Chochołowskiej, ale ja Was dziś ciągnę gdzie indziej, a zresztą w tamtą mańkę jest obecnie zamknięte, bo zalegają wiatrołomy. A więc spacer czarnym szlakiem. Po ok. 50 minutach Przysłop Miętusi - rozległa polana z bardzo ładnym widokiem na Zachodnie Tatry.

Od Przysłopu dalej czarnym szlakiem. Po piętnastu minutach doprowadza od do Doliny Małej Łąki. Wylatuje w niej akurat tuż przy Wielkiej Polanie, na którą warto zajrzeć - bardzo ciekawie prezentuje się z niej Giewont.

Po pełnym zachwytów odpoczynku na Wielkiej Polanie proponuję powrót do czarnych znakowań i dalszą drogę, tym razem w kierunku Przełęczy w Grzybowcu i Doliny Strążyskiej. Teraz będzie sporo lasu, ale za to potem na deser Sarnia Skała.

Poruszając się wciąż Ścieżką nad Reglami trochę pod górę po około półgodzinie dotrzesz do Przełęczy Grzybowieckiej, gdzie Twój szlak skrzyżuje się ze szlakiem na Giewont. Tam Cię nie wysyłam, jest już pewnie późny poranek, a zatem na Giewont zdążyły dotrzeć tłumy. Od Przełęczy idź po prostu dalej w dół. Teraz znaki są podwójne: czarne i czerwone. Po około 35 minutach wyłania się Polana Strążyska. Na Polanie herbaciarnia, stoliki, a nad tym wszystkim góruje pobliski Giewont. Można stąd przejść się do wodospadu Siklawica. Polecam, to ładne miejsce, choć zwykle tłoczne (plus 30 minut licząc w obie strony, chociaż ja zawsze docieram tam szybciej).

Z Polany znów czarnym szlakiem obierając kierunek na Sarnią Skałę. Koniec spacerów, teraz mocno pod górkę, jednak wciąż bez trudności (poza tymi kondycyjnymi) i strachów. Po 50 minutach intesywnego podejścia lasem docieramy na Czerwoną Przełęcz, a z niej skręcamy na Sarnią Skałę i po 10 minutach jesteśmy na szczycie. Skała jak to skała - jest skalista. Ostatnie metry mogą wymagać zatem pomocy rąk, ale bez obaw. Ze szczytu widok przede wszystkim na monumentalny z tej perspektywy, bardzo blisko wyrastający Giewont. Widać też Zakopane.

Z Sarniej Skały powrót do Czerwonej Przełęczy i znów za czarnymi znakami do Doliny Białego (20 minut). Zejście Doliną Białego to już sama radość. Z górki, obok czysty górski strumień, niewielkie wodospady. Po niecałej godzinie jesteśmy u wylotu Doliny.

Aby dostać się do Zakopanego trzeba przejść przez Las Białego. Nie ma tam szlaku, są ścieżki, należy iść mniej więcej na wprost. Po około 15 minutach - Zakopane. Warto mieć plan miasta, aby wiedzieć, jak dojść do kwatery lub do dworca.

Cała wycieczka zajmuje około 5 godzin (oczywiście trzeba doliczyć odpoczynki). W opcji z oglądaniem Siklawicy zajmie o pół godziny więcej.

Jeśli to jednak za dużo, wycieczkę można skrócić rozpoczynając ją gdzieś bliżej niż w Kościeliskiej.

a) przez Staników Żleb na Przysłop Miętusi i dalej według opisu
b) przez Dolinę Małej Łąki do Wielkiej Polany i dalej według opisu
c) przez Dolinę Strążyską na Sarnią Skałę, zejście Doliną Białego.

Ja starałam się po prostu przedstawić taki wariant, który nie będzie jeszcze zbyt długi, a jednocześnie zapewni jak najwięcej wrażeń. Warto pamiętać, że to wycieczka prawie typowo spacerowa - jak na góry oczywiście (poza konkretnym podejściem na Sarnią Skałę), a więc nie powinna nikogo wykończyć.

Dzień 3

Palenica - Morskie Oko - Dolina za Mnichem - Morskie Oko - Palenica

Przez Dolinkę za Mnichem wiedzie szlak na Wrota Chałubińskiego. Raczej niespecjalnie trudny, ale jeśli ktoś czuje się onieśmielony wychodzeniem na takie wysokości może wziąć na tapetę samą Dolinę. Nikt przecież nie powiedział, że nie może ona być celem samym w sobie.

Do Palenicy dojazd własnym autem, busem lub autobusem w opcji park&ride.

Z Palenicy nad Morskie Oko asfaltem (z leśnymi skrótami) około 2 godziny. Przy schronisku trzeba odbić w szlak żółty (na drogowskazie będzie Szpiglasowa Przełęcz, możliwe, że też Wrota Chałubińskiego). Szlakiem tym, zwanym ceprostradą powoli pod górę dosyć wygodnie ułożonym traktem. Najpierw przez tunel wysokich kosówek, potem z imponującymi widokami na Mięguszowieckie Szczyty, Mnicha i Cubrynę.

Po ok. 1 godzinie i 15 minutach wędrowania ceprostradą staniesz na progu Doliny za Mnichem. Szlaki rozgałęziają się tam. Żółty biegnie sobie dalej na Szpiglas, natomiast dnem Dolinki prowadzi czerwony. Zakładam, że nie wybierzesz się na Wrota (jeśli Cię nęcą możesz spróbować), a więc liczę, że będziesz się zagłębiać w Dolinę przez jakieś 30 minut i mniej więcej tyle samo wracać do drogowskazu.

Stawy Staszica w Dolinie za Mnichem

Fragment Dolinki za Mnichem oglądanej z góry

Doliną tą zachwyca się sporo osób w internetach, stąd mój pomysł, aby ją tu polecić. Faktycznie jest dość cicha (choć słychać pokrzykiwania wspinaczy na Mnichu ;) ), epatuje spokojem. Wiedzie nią w końcu tylko jeden szlak i to mało popularny. Jest kameralnie, widokowo i uroczo.

Powrót tą samą drogą - liczę orientacyjnie 30 minut do żółtego szlaku, a potem godzina w dół do schroniska.

Jeśli chce Ci się jeszcze spacerować - przejdź się dookoła Moka (1 godzina).

W dół asfaltem i skrótami do parkingu - niecałe 2 godziny (tu wszystko zależy od tempa, jakie sobie narzucisz).

Razem coś koło 7 godzin plus odpoczynki i posiadówka w Dolinie. W opcji ze spacerem wokół jeziora oczywiście godzina więcej.

Dzień 4

Kiry - Dolina Kościeliska - Jaskinia Raptawicka - Jaskinia Mylna - Dolina Kościeliska - Wąwóz Kraków - Smocza Jama - Dolina Kościeliska - Kiry


Tym razem zapraszam do jaskiń. Wszystkie tu prezentowane są dostępne turystycznie, odpowiednio przygotowany możesz zwiedzać je sam i raczej nie powinieneś się w nich pogubić.

O jaskiniach Doliny Kościeliskiej pisałam już w tekście Tajemnice Doliny Kościeliskiej , do którego lektury odsyłam. Tu potraktuję temat bardziej skrótowo, aby się nie powtarzać.

Do Kir dojazd samochodem lub busem. W Dolinie Kościeliskiej około 1 godzina spaceru szerokim traktem prawie po płaskim. Szukaj czerwonych znaków po prawej stronie. Najpierw zobaczysz strzałki skierowane w dół - tędy się z Jaskini Mylnej wychodzi. Znaki czerwone prowadzące do wejścia są nieco dalej - strzałki czerwone i czarne skierowane ku górze (oznacza to, że szlak jest jednokierunkowy).

Jakieś piętnaście minut pod górę po nieco kruchej ścieżce i jesteśmy przy podejściu do Jaskini Raptawickiej. Prowadzi ono po śliskiej, stromej skale, przejście jest ułatwione łańcuchem i jest w tym miejscu dwukierunkowe. Nie jest długie, ale dosyć trudne i emocjonujące, a za nim czeka jeszcze spora drabinka sprowadzająca w dół do jaskini. Jeśli lubisz takie atrakcje - wal śmiało. Jeśli na sam widok podejścia po obłańcuchowanej skałce robi Ci się słabo, to też nic nie szkodzi. Po prostu omiń Raptawicką i idź dalej za czerwonymi znakami do Mylnej. Tam już takich trudności nie będzie.

W Raptawickiej schodzimy drabinką do szerokiej sali. Można się tam pokręcić, ale osobom początkującym odradzam zagłębianie się w korytarze. Wyjście tą samą drogą, trzeba dotrzeć do ścieżki z czerwonymi znakami i nimi skierować się następnie do Mylnej.

Przed Mylną jest jeszcze Obłazkowa, którą ja zawsze uznawałam za początek tej pierwszej po prostu. W Mylnej ciemno, ciasno, zimno. Zwiedzanie w dużej mierze w pozycji horyzontalnej lub podobnej do horyzontalnej. Przez jaskinię przebiega szlak i trzeba się go trzymać. Emocjonująco, ale bez trudności i bezpiecznie. Konieczne latarki i ciepłe ubranie.

W Jaskini Mylnej spędzisz około 30 minut. Łącznie od wejścia na czerwony szlak do powrotu do Doliny Kościeliskiej minie około 1 godzina.

Od miejsca, w którym kończą się czerwone strzałki skierowane ku dołowi prawie naprzeciwko masz szlak żółty prowadzący przez Wąwóz Kraków do jaskini Smocza Jama. Malowniczym wąwozem do drabinki wprowadzającej do jaskini. Smocza Jama jest już krótsza i prostsza niż Mylna, ale też potrzeba w niej światła i cieplejszego odzienia. Potem tylko powrót do Doliny. Czas spędzony na żółtym szlaku: ok. 50 minut.

Wrażeń było sporo więc proponuję powrót do Kir - około 1 godz. spaceru Kościeliską. Razem 4 godziny.

Wycieczkę można wydłużyć o spacer do Schroniska na Hali Ornak lub jeszcze dalej do Smreczyńskiego Stawu. Można też wybrać się np. na Stoły.

Raz jeszcze odsyłam do TEGO tekstu, w nim są dokładniejsze opisy jaskiń, wytyczne dotyczące ich zwiedzania, zdjęcia.


Dzień 5


Palenica - Wodogrzmoty Mickiewicza - Dolina Roztoki - Siklawa - Dolina Pięciu Stawów - Zawrat - Dolina Pięciu Stawów - Dolina Roztoki - Wodogrzmoty Mickiewicza - Palenica

No nie wytrzymam - na zakończenie jakiś nieco dłuższy akcent. Nazwa Zawrat może wywoływać mroczne skojarzenia. Spokojnie - wszystko, co słyszeliście złego o tej przełęczy, dotyczy podejścia na nią od Hali Gąsienicowej (lub ewentualnie od Świnicy) - ono faktycznie jest dość trudne i nie polecałabym go na początek. Z Piątki wiedzie jednak na Zawrat szlak bardzo łagodny, istny chodnik pozbawiony jakichkolwiek trudności, o przepaściach nawet nie wspominając. Jest natomiast widokowo, no i miejsce odwiedzamy słynne, ciekawe, w końcu to punkt graniczny Orlej Perci. 

Do Palenicy Białczańskiej samochodem, busem lub autobusem w opcji park&ride. Asfaltem ok. 40 minut do wodospadu Wodogrzmoty Mickiewicza. Tam szukamy odbicia zielonego szlaku w prawo mocno pod górkę (dalej będzie łagodniej). Poruszamy się teraz Doliną Roztoki, głównie ładnym lasem. I tak przez około 1 godzinę 20 minut. Po tym czasie drogowskaz - w lewo odbija szlak czarny prowadzący bezpośrednio pod górkę, ale Ty idź prosto obejrzeć Siklawę, największy wodospad w Polsce. 

Wciąż zielonym szlakiem mocno pod górę (Dolina Pięciu Stawów jest położona bardzo wysoko jak na dolinę, trzeba się do niej jakoś wspiąć). Wędrówka w bliskim sąsiedztwie huczącego i nakrapiającego lekką bryzą wodospadu, choć męcząca, ma swój urok. Po 45 minutach osiągamy próg Doliny. Jeśli chcesz możesz się przejść do Schroniska, ale ja raczej namawiam do odpoczynków na łonie natury, w schronie posiedzisz później.

Teraz szlakiem niebieskim na Zawrat (czyli w odwrotną stronę niż do schroniska). Ta trasa pozwoli Ci przewędrować całą Dolinę, obejrzeć wszystkie jej stawy i górujące nad nią szczyty.

Początkowo spacerek przez dno Doliny. Potem, no cóż, pod górę, bo Zawrat swoją wysokość ma. Ale jak już wspominałam - bez trudności. 



Około półtorej godziny od oddalenia się od Siklawy jesteś na Zawracie. 


Widoki z Zawratu. 
Wyraźnie widoczna jest ścieżka 
z Doliny Pięciu Stawów - prawda że dziecinnie łatwa?


Widok z Zawratu na Zadni Staw Polski

Patrząc na drogowskaz na przełęczy można dostać oczopląsu. Ty jednak, o ile uważasz się za początkującego, nic nie kombinuj, tylko wracaj, skąd przyszedłeś, czyli schodź z powrotem do Piątki. Wszystkie pozostałe szlaki rozpoczynające się na Zawracie są dość trudne. 

Tym razem nie schodź przy Siklawie, odwiedź schronisko. Od Zawratu około 1 godz. 30 min. Od schroniska szlakiem czarnym w dół do Doliny Roztoki - około 30 minut. Roztoką w dół jakaś godzina do Wodogrzmotów, a potem jeszcze jakieś pół godzinki asfaltem do parkingu.

Całość - około 8 godzin (plus odpoczynki, zdjęcia, jedzonko w schronie itp.).

W razie problemów kondycyjnych, nie idź na Zawrat, po prostu przewędruj Dolinę i zawróć przed ostatecznym podejściem na przełęcz.

Więcej informacji o szlaku na Zawrat pod tym linkiem.

A kolejne propozycje dla początkujących tutaj. :)

24 komentarze:

  1. hej, super się czyta ten blog, do tego posta jedno uściśnienie: na wielkiej polanie małąłąckiej nie widać czerwonych wierchów, tylko wielką turnię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam tam sto lat temu, stąd pomyłka. Dzięki, już poprawiam :)

      Usuń
  2. Gratulacje za bardzo ciekawy blog.
    Będę zaglądał tu bardzo często! :-)
    Pzdr.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nakręciłaś mnie na Zawrat :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Daj opis jakiejs trasy z nastolatkam w wieku 13-16 lat. Kondycje maja dobra i lazili po gorach w Karpaczu. W Tatrach jeszcze nie. Szukam czegos efektownego z lancuchami ale bezpieczniejszego niz Zawrat i Swinica. Tam sama kiedys bylam i z nimi sie na razie nie che pchac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się,że nie znajdziesz nic takiego,bo "czegos efektownego z lancuchami ale bezpieczniejszego niz Zawrat i Swinica " po prostu nie ma !

      Usuń
    2. Szpiglas ewentualnie

      Usuń
    3. A może coś efektownegi i bez łańcuchów? W takim wypadku polecam wejście na Przełęcz Pod Chłopkiem :D

      Taki żart :)

      Usuń
  5. Giewont - ale najpóźniej wyjście o 6 rano, bo później to już taki tłum, że ci turyści stanowią sami w sobie duże zagrożenie ;)

    Szpiglasowy Wierch - wejście od Doliny Pięciu Stawów jest fajne. Są łańcuchy pod samą przełęczą i są dosyć bezpieczne. Piękne widoki są ze Szpiglasowego Wierchu. Naprawdę warto tam się udać

    OdpowiedzUsuń
  6. Super, jak będę chciał się wybrać do Mordoru to dam znać. Bo po tym co widziałem, Gollumowi już nie ufam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłem w tym blogu i we wpisach trochę pasji, dlatego pozwoliłem sobie na taki żart zaciągnięty z Władcy Pierścieni (film). Warto dostać kilka fajnych wskazówek i wiedzieć jak się poruszać nim się cokolwiek zacznie. Dzięki i pozdrawiam!

      Usuń
  7. hej, ja z trochę innej strony napiszę. Widać nawet na trasy dla początkujących się nie nadaję. Albo chodzić nie umiem. Określenie, że trasa jest łatwa jest często nie prawdą. Nawet Nad Morskie Oko jest ciężko, bo to trasa długa. I co niektóry przeczyta i siup, a później dwa dni "zdycha"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ktoś na Morskie ma trudności z wejściem samemu to chyba nie powinien się wcale wybierać w góry.... bez obrazy ale wolniutki spacerek asfaltem bo nikt nie każe tam biec jest relaksem. jedni ida tam dwie godziny inni cztery zależy jak ktoś może, ale mówienie że wejście tam grozi tym ze się zdycha.... to znaczy ze nie powinno się brać za góry....

      Usuń
  8. Ja trasy z dnia I i II traktuje jako klimatyzację i rozruch,
    ale idę w odwrotnych kierunkach. W I przypadku, trudności z załapaniem się na busa. W II ze względu na przyzwyczajenie i ładniejsze widoki
    opisy ok.

    OdpowiedzUsuń
  9. Właśnie wróciłam z chłopakiem z Tatr i korzystaliśmy z twojego bloga, aby rozeznać się w szlakach. Skorzystaliśmy z dnia 5, ale odpuścilismy sobie niestety Zawrat, bo kondycja nie ta, a nie chcieliśmy ryzykować, ale dla samej Doliny Pięciu Stawów, Siklawy i szarlotki ze Schroniska warto było się tam udać, pomimo okropnego bólu stóp pod sam koniec wycieczki! :D Zajęło nam to jakieś 7 godzin plus godzina w schronisku. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. proponuję wycieczkę na Krzyżne (koniecznie wchodzić od strony zachodniej - murowaniec, rusinowa itp.) Na przełęczy widok jeden z najpiękniejszych w naszych Tatrach - widac cała piątkę i siklawę - polecam

    OdpowiedzUsuń
  11. Planuję niebawem wypad w góry i wstępnie ustalam trasy. Waham się przy wyborze: Zawrat vs Szpiglasowa Przełęcz - może ktoś rozwieje moje wątpliwości? Większość z proponowanych tras dla początkujących z tego jakże przydatnego bloga mam już za sobą.

    OdpowiedzUsuń
  12. Dodam, że Szpiglasową rozważam szlakiem od 5 Stawów.

    OdpowiedzUsuń
  13. Cześć, orientujecie się jak po tegorocznym sezonie letnim wygląda trasa na Szpiglasową od strony 5 Stawów? Chodzi mi o początek łańcuchów, bo w zeszłym roku (wrzesień) było małe oberwanie terenu, które zmuszało do przytulenia się do skały i kurczowego trzymania łańcucha na tym odcinku. Pytam, bo w tym roku zabieram w Tatry osobę, która raczej jeszcze nie chodziła i zastanawiam się czy decydować się na tą trasę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ile teren może się sam oberwać, o tyle sam się raczej nie naprawi ;), jedyną opcją "naprawy" byłoby poprowadzenie szlaku inną drogą, ale nic takiego nie miało miejsca.

      Usuń
  14. No właśnie chodziło mi czy ewentualna korekta szlaku miała miejsce przez ten rok, dzięki ;)

    OdpowiedzUsuń