środa, 10 czerwca 2015

Jak to jest być targetem kampanii, o której nie da się nie wiedzieć, jeśli masz konto na fb?

Od bodaj dwóch dni przez internety przewala się echo gromu, jakim było pojawienie się pewnego bardzo, ale to bardzo nieprzemyślanego i niefortunnego spotu. Tyleż samo czasu ja zastanawiam się, czy od beki da się umrzeć, bo z każdym wyświetlającym mi się przed oczami kolejnym memem, osnutym wokół tematu owego spota - jestem coraz to bliżej zgonu spowodowanego głupawką.

Spot jest durny i daremny i nawet to, że sili się na bycie szlachetnym i poruszającym nie zmienia ani ociupinę pierwszego faktu. W celu uzasadnienia mego skrajnego osądu odsyłam do lektury posta na blogu Stay Fly, gdyż mogłabym się właściwie pod nim podpisać, gdyby to nie zakrawało o plagiat.

Tylko że ja nie o tym.



Ja o tym, że jestem targetem tej kampanii. Przyprawia mnie ona o salwy śmiechu, no bo sami wiecie: copywriter płakał jak pisał, a reżyser miał zgagę jak kręcił, aktorka natomiast może zapomnieć o dalszej karierze, bo już na zawsze pozostanie twarzą z mema (za to pozostają jej wyjazdy do Tokio). Zamierzeniem jednak jej z bożej łaski twórców było nie rozbawienie mnie i trzech czwartych fejsbuka, a coś zupełnie zupełnie innego.

Ten spot miał skłonić do zastanowienia, miał poruszyć, potrząsnąć nawet, wystraszyć i zawstydzić. Miał kazać się ogarnąć. Miał boleć. Boleć właśnie mnie i inne takie, jak ja.

Mam 29 lat. Zdążyłam odnaleźć swoją pasję i zadecydować, że chcę ją realizować. Kosztem wielu innych rzeczy, nie ukrywam. Zdążyłam w ciągu ostatniego roku wyjeżdżać w odległe od mojego miejsca zamieszkania góry średnio co trzy tygodnie. Zdążyłam wyleźć na paręnaście fajnych szczytów. Poznać kilkunastu fantastycznych ludzi. Opuścić swoją strefę komfortu nie raz i nie dwa. Zdążyłam poczuć, że żyję. Zdążyłam dowiedzieć się, jak smakuje wolność.

Nie, póki co, nie zdążyłam zostać mamą.

No i?


Ostatnio usłyszałam chyba najsmutniejszą rzecz, jaką kiedykolwiek dane mi było słyszeć. Nie jakąś szczególnie może tragiczną, ale tak dogłębnie smutną i bolesną, jak tylko smutne i bolesne może być poczucie zmarnowania czegoś.

Pięćdziesięciokilkuletnia kobieta; spełniona żona, matka, a nawet babcia, powiedziała coś takiego:

"Wiesz, kiedyś miałam na ścianie mapę. A na mapie pozaznaczane miejsca, w które kiedyś pojadę. Bo ja tak bardzo chciałam podróżować. Myślałam, że kiedyś będzie na to czas. A tu najpierw dzieci były małe, potem inne obowiązki, teraz zdrowia nie ma... I to życie jakoś tak zleciało..."

Mnie się zachciało płakać. Jej chyba też.

Tak, ona zdążyła zostać mamą.

Mam na imię Małgorzata, mam 29 lat. Wierzę, że żyje się tu i teraz, bo jutro może nas nie być.
Zdążyłam zacząć spełniać swoje marzenia.

22 komentarze:

  1. A ja się podpisuję wszystkimi kończynami pod Twoimi słowami (i nawet rymuję z tej okazji)!

    OdpowiedzUsuń
  2. Podpisuję się pod słowami Janka, podpisuję się również pod Twoimi. To my przeżywamy nasze życie, w taki sposób, jak sobie zdecydujemy. Nikt nikomu nie broni zostawać rodzicem, ale niech też nikt od nikogo nie oczekuje, że ten rzuci wszystko i takowym zostanie, bo tak trzeba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się po całości ;)

      Usuń
  3. Dokładnie! Brawo za post. To nasze życie i my decydujemy o tym co z nim zrobimy. A ja uważam, że właśnie spełnianie marzeń jest najważniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Chodzi chyba o to żeby znaleźć złoty środek. Posiadanie dzieci to nie żaden wyrok, z nimi również można podróżować i cieszyć się pasjami.

    Nawiązując do przytoczonej przez Ciebie sytuacji z pięćdziesięcioletnią panią- wymówką przed spełnianiem swoich marzeń może być chociażby praca, zdrowie, cokolwiek. Śmiem przypuszczać, że taki typ człowieka również jeśli nie miałby dzieci i rodziny nie odhaczyłby tych wszystkich punktów na mapie.

    Poza tym nie wiem czy zwróciłaś uwagę, że Twoja sytuacja jest analogiczna do sytuacji tej pani. Również odkładasz coś na później- ona najpierw chciała zająć się dziećmi, rodziną, a później podróżować. Ty chcesz najpierw podróżować, spełniać marzenia, pasje, a później być może zostać matką. Jaką masz gwarancję, że tak jak kobieta od mapy nie zapłaczesz kiedyś nad zdjęciem jakiegoś obcego dziecka i nie powiesz- mogłam mieć swoje? Ona jest w o tyle lepszej sytuacji, że będąc 50 letnią kobietą nadal może być jeszcze wszędzie, Ty natomiast będąc 50 letnią kobietą z urodzeniem dziecka możesz mieć poważne problemy.

    Nie atakuje Ciebie, każdy ma prawo robić co chce, ale to czym tłumaczysz swoje motywy wydaje mi się, delikatnie mówiąc, nietrafione. A i nie bardzo rozumiem z czego miałaś taką bekę. Jak mniemam spot miał zwrócić uwagę na bardzo poważny problem niżu demograficznego i kierowany był do kobiet, które faktycznie bardzo chciałby mieć dzieci, ale...ale później bo praca, później bo najpierw wybuduje dom, później...Tyle w tym temacie.

    Pozdrawiam, dwudziestopięcioletni czytelnik, posiadający rodzinę, która nie przeszkadza mu w spełnianiu swoich górskich pasji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego niektórym tak ciężko pojąć, że niektóre kobiety i niektórzy mężczyźni nie chcą mieć dzieci? Tacy ludzie naprawdę potrafią być szczęśliwi bez rozrodu! Nie będzie tego jednak wiedział ten, kto się rozmnożył i czuje się z tego powodu lepszy i szczęśliwszy od reszty świata.

      Usuń
    2. Dlaczego niektórym tak ciężko pojąć, że niektóre kobiety i niektórzy mężczyźni chcą mieć dzieci? Tacy ludzie naprawdę potrafią być szczęśliwi z rozrodem. Nie będzie tego jednak wiedział ten, kto się nie rozmnożył i czuje się z tego powodu lepszy i szczęśliwszy od reszty świata.

      Usuń
    3. Moja sytuacja nie jest analogiczna. Ona myślała - odchowam dzieci, a potem będę podróżować. Ja myślę: teraz będę robić to na co mam ochotę. A starość... może przyjdzie, może nie...

      Nie odkładam nic na później. Gdybym choć trochę wahała się, czy chcę (tak, teraz, skąd mogę wiedzieć, co będę chcieć kiedyś) mieć dziecko, czy nie, to ten tekst by nie powstał.

      Bekę mam z kampanii, bo jest nieprzemyślana (memo-genna :P) i uderza celowo w żałosną nutę. Naprawdę da się tego nie zauważać?

      Usuń
    4. Jeśli jest tak jak piszesz to nie jesteś targetem tej kampanii, jest ona kierowana do zupełnie innych kobiet.

      Możesz jeszcze rozwinąć co jest żałosną nutą? Posiadanie dziecka czy kwestia tego, że mając 40 lat bardzo często dziecka mieć już nie można?

      Usuń
    5. Ani jedno ani drugie. Coś się nie możemy dogadać, trudno.

      Usuń
  5. Gosia, pieprzyć target - bądź po prostu sobą ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja właśnie wiedzę w tatrach z dziećmi i super jest nam razem

    OdpowiedzUsuń
  7. oo..to i ja coś naskrobie. A ja właśnie jestem między młotem a kowadłem bo bardzo chciałabym mieć dzieci i realizować z nimi swoje marzenia podrózniczo-górsko-wspinaczkowo-różne ale właśnie boję się bardzo tego, że coś po drodze nie wyjdzie i że będę musiała wybierać :( a wiem, że jak już będę miała rodzinę to wybiorę ją, to dla mnie oczywiste. No i bądź tu człowieku mądry :(
    Po za tym dopiero kończę studia (choc mam już 27 lat), czuję, że dopiero zaczynam mieć czas dla siebie, bez żadnych obowiązków, chcę trochę posmakowac tej wolności! zaczęłam się rozwijac wspinaczkowo a zawsze o tym marzyłam (od dzieciństwa!!!), nie chciałabym tego zostawiać :/ nie odpowiada mi długa przerwa we wspinaniu ze względu na ciąże i nikt mi nie wmówi, że to taki krótki i piekny czas, bo ja to widze inaczej! no a z drugiej strony tego wszystkiego...lęk o to, że właśnie może się okazać kiedyś za poźno....nie wybaczyłabym sobie, gdyby okazało się, jak u mojej kolezanki, że nie mogę mieć dzieci bo już za późno (kolezanka w moim wieku)....gdybym tylko mogła to wiedzieć teraz... :(:(:(:(

    OdpowiedzUsuń
  8. O żesz ja pierdziele, nie mogę niektórych komentarzy :/ Przecież nie chodzi, o to, żeby się jedni wywyższali nad drugimi i odwrotnie. Dzieci to prywatny wybór każdego z osobna (i kobiety i MĘŻCZYZNY), a spot i pierdzielenie o niżu chcą w ten wybór ingerować. Śmiem sądzić, że gdyby sytuacja młodych ludzi była lepsza, to i bez spotu i bez niżowej nagonki, ci którzy by naprawdę chcieli, by rodzili ;)
    Pozdrawiam,
    Natalia - chwilowo bezdzietna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież autorka nie twierdzi, że jej nie stać na dziecko tylko, że najzwyczajniej w świecie nie chce go mieć.

      I jej święte prawo, ale niech nie wyśmiewa się z osób, które dziecko mieć jednak chcą. Każdy ma prawo do przekonywania do swoich racji, taki spot nie jest niczym złym, może zwrócić komuś uwagę, zmusić do refleksji. Autorka bloga może zrobić spot o poświęcaniu się pasji kosztem posiadania rodziny, jej święte prawo, każdy ma swój rozum i sam decyduje, ale plucie na monitor ze śmiechu, że ktoś uważa inaczej, jest przykre.

      A problem niżu demograficznego to bardzo poważna sprawa, która będzie miała realne przełożenie również na życie moje, Twoje i autorki.

      Usuń
    2. Tak w skrócie - nie śmieję się z ludzi, którzy chcą mieć dzieci. Śmieję się z kampanii, z kulawego spotu. Nie wiem, na podstawie których moich słów wywnioskowałeś coś takiego.

      Usuń
    3. Spot jak spot, zwrócił uwagę na problem bo o nim rozmawiamy znaczy, że aż taki kulawy nie był.

      Wywnioskowałem na podstawie chociażby przytoczenia łzawej historyjki o 50letniej pani, co było zagraniem na pewno nierozsądnym bo jak wcześniej zostało napisane znajdujesz się w identycznej sytuacji jak ona tyle, że w miejscu X masz Y, a ona odwrotnie. Spot ma za zadanie zwrócić uwagę na konkretny problem, a nie zmuszać ludzi do czegokolwiek i nakazywać im- MIEJCIE DZIECI BO TAK TRZEBA! Ty również możesz zrobić spot o tym, że pasja jest w życiu ważna i warto ją mieć i ów spot nie wydaje mi się żeby w jakimkolwiek wymiarze kolidował ze spotem o kobiecie, która przespała moment na urodzenie dziecka, ba, uważam nawet, że może się świetnie uzupełniać bo jakakolwiek radykalizacja w życiu jest moim zdaniem szkodliwa i prowadzi właśnie do takich sytuacji o jakich rozmawiamy- jeden powie, że nie chce mieć dzieci tylko pracować, drugi, że chce mieć dzieci i siedzieć w domu, nie robić nic. Koniec końców okaże się, że i jeden i drugi żałuje swojej decyzji bo w życiu trzeba znaleźć złoty środek, a życie tylko TU i TERAZ może okazać się po prostu niewypałem. Cele, marzenia i postrzeganie świata zmienia się u każdego człowieka i szkoda tracić możliwość na zrealizowanie się jako matka, o tym traktuje ten spot, a nie o zmuszaniu kogokolwiek do rodzenia dzieci.

      Najbardziej szkodliwości tego spotu krzyczą feministki, które w życiu nie chcą mieć dzieci...a generalnie to nie do nich kierowana jest ta kampania tylko do przyszłych matek, które odwlekają zajście w ciąże w czasie.

      pzdr

      Usuń
  9. też mam taką mapę i te same przyczyny przez które tam jeszcze nie byłem. i zdążyłem zostać mamą...

    OdpowiedzUsuń
  10. Mieszkam w państwie, które w Europie ma chyba najmniejszy przyrost naturalny (Włochy), a wpływa na to wiele czynników. Nikt nie wpadł na pomysł "namawiania" czy tylko zastanowienia się nad macierzyństwem. To bardzo indywidualna sprawa i dziwi mnie, że stała się obiektem medialnym. Jedno i się udało, dyskusje nad spotem :). Pozdrawiam i życzę dużo ciekawych podróży.

    OdpowiedzUsuń
  11. Troszkę przez przypadek znalazłam ten blog. Spodobał mi się. Nawet bardzo.
    Kocham góry od dawna. Lubię być na szlaku z kimś. Oczywiście z kimś kto również złapał bakcyla. Świadomość, że drugi człowiek patrzy na to co ja i chłonie w siebie, jest dla mnie bardzo cenna.
    A teraz jak to się ma do wpisu.
    Aktualnie moim najlepszym towarzyszem w górach jest mój syn. Ma 14 lat.
    Rozumiem wszystkich co nie chcą mieć dzieci. Jednak nie zamieniłabym.

    OdpowiedzUsuń