niedziela, 15 maja 2016

Tatry polskie - szlaki dla średniozaawansowanych

Zakładam, że skoro uważasz się za średniozaawansowanego tatrzańskiego turystę, to:

- masz już za sobą kilka jakichkolwiek tatrzańskich wycieczek

- masz generalne pojęcie o turystyce górskiej, zdajesz sobie sprawę ze specyfiki tej aktywności, a zwłaszcza z jej specyficznych zagrożeń, masz świadomość, że na większości szlaków nie ma toi-toi, mniej więcej wiesz, jak zachowywać się w górach

- zainwestowałeś w dobrą mapę

- odrobinę znasz już polskie Tatry, kojarzysz mniej więcej położenie głównych dolin, nie pierdzielisz stojąc na Kasprowym, że to duże tu blisko to Rysy itp. ;)



Zakładam też, że masz w sobie wystarczająco owej sławetnej POKORY DO GÓR, dzięki której nie porywasz się od razu na wszystko, co spodobało Ci się z dołu (o jaka ładna górka...), albo na mapie (...o jest na nią szlak, to se wejdę), a zamiast tego sprawdzasz i szukasz. Zdajesz sobie sprawę, że szlaki poprowadzone w wysokogórskim terenie mogą być naprawdę trudne i niebezpieczne, i wobec owego zdawania sobie sprawy, obawiasz się trochę władowania się na dzień dobry w najgorsze trudności i niebezpieczeństwa. Jesteś jednak gotów spróbować czegoś lekko wykraczającego poza Twoją dotychczasową strefę komfortu.

Czyli stosujesz najlepsze z możliwych podejście do gór - stopniujesz sobie trudności. I dobrze! :)

W cyklu postów z wycieczkami dla początkujących, serwowałam trasy bardzo łatwe, wymagające jedynie niezłej kondycji (zresztą nie wszystkie...) i względnie bezpieczne (choć jasne jest, że w górach bardzo wiele zależy od pogody, naszego przygotowania, a kuku sobie na dobrą sprawę i tak można zrobić prawie wszędzie). Szlaki, które zaproponuję poniżej, będą czasem wymagać użycia wszystkich kończyn (początkującym rozpisywałam wszystko wyłącznie na giry) i nieść ze sobą będą trochę większy potencjał turlo-genny (czyli że jest się gdzie sturlać, ewentualnie pofrunąć). Aczkolwiek to jeszcze zdecydowanie nie tatrzańska szlakowa pierwsza liga, no i przy zachowaniu zdrowego rozsądku, ostrożności i braku pecha - wszystko jak najbardziej do zrobienia.


1. Giewont

Nieprzypadkowo nie pojawił się w propozycjach dla początkujących.

To, że w sezonie włazi tam dziennie populacja liczona w setkach czy nawet tysiącach, której niemały procent spodziewa się ujrzeć na szczycie stację kolejki linowej i McDonalda, że niejeden tips się złamał na tamtejszych łańcuchach i że widokiem tam normalnym jest kilkuletni berbeć podsadzany/wciągany do góry przez właścicie... wrrrróć, rodziciela - to nie znaczy, że tak być powinno!

Nie powinno.

Tłum generuje korki (które z kolei generują większe niebezpieczeństwo). Przy takim obłożeniu, one i tak są nieuniknione, ale sytuacji nie poprawia kompletna nieumiejętność poruszania się w wysokogórskim terenie połączona z paniką - a to niestety obrazek tam normalny.

Wejście na Giewont nie jest trudne, ale tak trochę ostrzegam. To już jednak stromy teren, konieczność użycia rąk, skała bardzo śliska, więc łańcuch się naprawdę przydaje, zwłaszcza w zejściu.

Jeśli jednak dotychczas dreptałeś grzecznie na nóżkach, a teraz chciałbyś spróbować czegoś innego, to Giewont jest dobry na początek. Ale wyłącznie wcześnie rano.

Duuuuuuużo więcej na temat Giewontu znajdziesz w tym linku.


2. Kozi Wierch

Przebiega przezeń Orla Perć, ale nie panikujmy. 

Szczyt ten jest względnie łatwo dostępny z Doliny Pięciu Stawów Polskich. Prowadzący stamtąd czarny szlak to właściwie schodki... no oczywiście do pewnego momentu, bo gdyby nie, to wysłałabym tam początkujących, a tego nie zrobiłam ;). Sama końcóweczka szlaku, ostatnie kilkadziesiąt metrów, to teren trochę bardziej wymagający.

Szlak na Kozi Wierch z Doliny Pięciu Stawów

Jeśli spojrzymy na mapę, zauważymy, że oznakowania czarne kończą się spory kawałek przed szczytem. A aby dojść do wierzchołka, należy podążać za czerwonymi. Tak, jest to fragment Orlej Perci.

Ale trzeba podkreślić, że jeden z jej najłatwiejszych fragmentów. Teren, owszem, przeistacza się ze schodków z lekką stromiznę, rączek, owszem, przydałoby się użyć.

Ale tego właśnie chcemy, co nie?

Masyw Koziego Wierchu widziany spod Szpiglasowej Przełęczy -
tym właśnie zboczem wiedzie czarny szlak

Kawałek z trudnościami naprawdę nie jest długi, trudności naprawdę są do ogarnięcia, a widoki z Koziego Wierchu bez kitu są jednymi z najlepszych w Tatrach. A zatem, idźcie i zdobywajcie.



Tylko nie zapominajcie o ostrożności. Zwłaszcza na szczycie, bo lufa od północnej strony jest spektakularna.


Fragment panoramy z Koziego Wierchu.
Więcej widoków ze szczytu w tej relacji.





3. Szpiglasowa Przełęcz i Wierch

Szlak wręcz klasycznie wpisujący się w tytułową kategorię. Kawał wyrypy, trochę stromo, nieco trudno, ciąg łańcuchów od strony D5SP.

Wyraźne zakosy żółtego szlaku na Szpiglasową Przełęcz
od strony Morskiego Oka

Do tego naprawdę pięknie, no i ciekawiej niż na przykład na Kozim Wierchu, bo tu mamy możliwość wejścia od jednej strony, a zejścia z drugiej.

Szczegółowy opis żółtego szlaku przez Szpiglasową Przełęcz znajdziecie tutaj.

4. Wrota Chałubińskiego

Przełęcz Wrota Chałubińskiego widziana spod Mnicha

To akurat szlak dosyć nudny, bo wracać trzeba tą samą drogą, a widoki z przełęczy jakieś zabójcze nie są. Wiedzie jednak w swych dolnych partiach przez śliczną Dolinkę za Mnichem. No i że jest nudny, nie znaczy jeszcze że brzydki czy niewart zwiedzenia.

Trudności są niewielkie. Nie trzeba się tu na nic wspinać, czepiając się wszystkimi kończynami skały, czy łańcucha. Zresztą - nie ma tam łańcuchów. Cały problem polega na tym, że podejście jest całkiem strome, a w wyższych partiach też mocno kruche, nietrudno więc o upadek.

Szlak na Wrota Chałubińskiego - widok z góry


5. Zadni Granat

I znów szczyt przynależący do Orlej Perci. Znów jednak stosunkowo łatwo osiągalny jednym ze szlaków.

Szlak na Zadni Granat to ten zygzakowaty,
obok odbija szlak prowadzący przez Żleb Kulczyńskiego

Mowa o szlaku zielonym odchodzącym od żółtego szlaku na Kozią Przełęcz. Ten z kolei odbija od niebieskiego szlaku na Zawrat z Hali Gąsienicowej. Zielony szlak pnie się przez Kozią Dolinkę i tak trochę naokoło wyprowadza na Zadni Granat.

Wiedzie terenem właściwie pozbawionym trudności, aczkolwiek bardzo kruchym, co przeszkadza i wymusza ostrożność zwłaszcza w czasie zejścia.

Zadni Granat jest najwyższy w całym Granackim masywie, a widoki się zeń rozpościerające warte są zachodu. Podobnie jak Kozi Wierch, jest to już naprawdę kawał wysokiej i interesującej góry.

Przejście przez pozostałe Granaty (Pośredni i Skrajny) jest już trudniejsze, gdyby jednak ktoś chciał poczytać - zapraszam tutaj

Zimowy widok ze szczytu

6. Krzyżne

Kolejne absolutnie przepiękne miejsce, konkurujące widokami nawet z Kozim Wierchem ;).


Przełęcz Krzyżne ponad Schroniskiem w Dolinie Pięciu Stawów Polskich

Krzyżne jest szeroką przełęczą, dostępną szlakiem z obydwu stron: zarówno z Doliny Pięciu Stawów, jak i z Hali Gąsienicowej (a dokładniej to z Doliny Pańszczycy, do której wiedzie szlak z Hali). Szlak przez nią przebiegający ma kolor żółty.

Szlak na Krzyżne z Doliny Pańszczycy

Nie jest to trudna trasa, ale nie jest też zupełnie banalna. Kamienne schodki przeistaczają się tu i ówdzie w kawałek litej skały, którą trzeba pokonać. Jest też dość stromo, zwłaszcza od strony D5SP. Z kolei od strony Hali - jest bardzo daleko.

Zimą na Krzyżnem

7. Dowolna trasa w Tatrach Zachodnich

Szlaki w polskich Tatrach Zachodnich raczej nie kryją niespodzianek. Może się zdarzyć jakaś wąska ścieżynka, albo kawałek skałki, ale jesteś średniozaawansowany, więc dasz sobie radę :). Poza Giewontem, kawałek łańcucha wisi, zdaje się, tylko na szlaku na Małołączniak z Przysłopu Miętusiego.

Nooo... łańcuchy są jeszcze w jaskiniach Doliny Kościeliskiej, które też mogą być niezłym pomysłem na wycieczkę. Więcej do poczytania o nich masz tutaj.

To nie znaczy jednak, że wędrówka po Tatrach Zachodnich jest absolutnie wolna od zagrożeń.

Po pierwsze - napisałam, że szlaki Tatr Zachodnich raczej nie kryją niespodzianek. Szlaki! Bo jeśli przyjdzie nam do głowy ze szlaku zejść, to na niespodziankę możemy naciąć się niejedną. Falujące łagodnie tamtejsze szczyty, bywają podcięte urwiskami.

Warto przytoczyć tu historię jednej z pierwszych tatrzańskich ofiar. Zaledwie 20-letnia Aldona Szystowska już przeszło wiek temu, w biały dzień, przy pięknej pogodzie, na rozłożystej Krzesanicy, zgubiła grupę, wycieczkę całą, z którą wędrowała. Nawoływano ją, bez skutku jednak. Po zejściu do Zakopanego, zgłoszono jej zaginięcie. Jej poszukiwania trwały kilka tygodni. Wreszcie odnaleziono ją w rejonie Wielkiej Turni Małołąckiej, oczywiście zmarłą, na skutek upadku z dużej wysokości.

Na pewno nie należy więc Tatr Zachodnich bagatelizować. Zagrożeniem zresztą, tak jak i w Tatrach Wysokich, może być pogoda. Mgła tu jeszcze skuteczniej potrafi odebrać resztki orientacji w terenie, a i burze są śmiertelnie niebezpieczne.

Jeśli jednak chodzi o same trudności techniczne na szlakach - tych tu jak na lekarstwo. Dla średniozaawansowanego tatrołaza, który chce zaaplikować sobie ambitną pod względem kondycyjnym wyrypę, polecić można skomponowanie sobie na podstawie mapy jakiejś zachodniotatrzańskiej pętli.

Jakiej? A popatrz sobie na mapę! Toć przecież już średniozaawansowany jesteś! :) Mapę masz, korzystać z niej umiesz.

Przy wyborze trasy, zwracaj największą uwagę na czasy przejść.




Widok z grzbietu Ornaka na Bystrą
.................................................................................

Gdybyś jednak wolał wrócić do propozycji dla początkujących, przeskakuj tutaj, tutaj, lub tutaj.

Wszelkie inne szlaki polskich Tatr, niewymienione w niniejszym poście (ani w postach dla początkujących), uważam za trudne i polecam wybrać się na nie dopiero po nabraniu pewności ruchów i pewnej górskiej ogłady na kilku szlakach, wybranych spośród tych wymienionych powyżej.

Banalnie łatwe szlaki słowackie spisane i opisane tutaj. Dla średniozaawansowanych natomiast tutaj. :)

Zestawienie dotyczy lata i warunków letnich. Zimą turystyka górska mocno zmienia swój charakter.

.......................................................................................

Zrobisz dobry uczynek, jeśli pozostawisz po sobie ślad pod artykułem. :)

32 komentarze:

  1. Nawet bym nie pomyślał, że na Czerwonych Wierchach mogą się zdarzać wypadki, no ale jakby nie patrzył wszystko jest możliwe, w Tatrach tym bardziej. Co do pętli zachodniotatrzańskich, paradoksalnie (albo i nie, zależy jak spojrzeć) do takich nadaje się Starorobociański Wierch (oczywiście to moje zdanie, nie wszyscy muszą się z nim zgodzić), mimo że jakieś 10 h trzeba temu poświęcić, mnie w zeszłym roku zajęło to 10,5 h, ale to dlatego bo jeszcze Bystra była po drodze. Z większych wyryp to polecam pętlę przez Ornak i Wołowiec, będę w tym roku testował, mam nadzieję, że się uda przejść.
    No to żem się upisał, dzięki za kolejny fajny wpis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co do wypadków w Tatrach Zachodnich, polecam lekturę rozdziału im poświęconego w książce "Wołanie w górach" M. Jagiełły, rozdział nosi tytuł "Czerwone Wierchy i nie tylko one" (albo jakoś tak)

      ogólnie polecam całą książkę, ale w tym konkretnym rozdziale... no można się zdziwić

      Usuń
  2. Za chwile jade w Tatry. Wpis jak znalazl! Dzieki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to uważaj, bo tak jak napisałam pod koniec tekstu - to wpis na lato. A w Tatrach jeszcze sporo śniegu.

      Usuń
  3. Mam nadzieję, że za 12dni pogoda pozwoli zrobić pętlę zaczynając i kończąc w Strążyskiej przez Giewont i Małołączniak:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wielkie dzieki za ten wpis! W Tatry mam teraz strasznie daleko, ale mam nadzieje ze w wakacje uda mi sie ''zaliczyc'' choc czesc tej listy. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tym razem uważam, że rozsądnie ujęłaś temat :-). Nie żebym inne wpisy uważał za nierozsądne. Twoja klasyfikacja jest zgodna z moim rozumowaniem Tatr. Serdecznie pozdrawiam. Robert

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajnie ujęty temat :). Ciekawi mnie Twoje spojrzenie na stronę słowacką - co trudne, co średniozaawansowane :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dodałam pod koniec tekstu linki do dotychczas spisanych przeze mnie zestawień szlaków słowackich :)

      Usuń
  7. Czytam twoje opisy z zapartym tchem, nie wspinam się tylko trekking, ale twój blog przyciąga jak magnes :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czy Rysy od słowackiej strony można tu zakwalifikować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak

      nie ma ich tu dlatego, że to jest post o Tatrach polskich :)

      więcej informacji o szlaku na Rysy znajdziesz w poście "Rysy PL vs Rysy SK"

      Usuń
  9. z tego wszystkiego najmniej pociąga mnie Giewont ;-) Nie wiem,o której trzeba przyjść,żeby nie było tłumu...Mam nadzieję, że w tym roku będzie pogoda i uda mi się zaliczyć to, co mam na liście ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czyli Szpiglasowy zimą to już dla zaawansowanych? A ja myślałem, że jestem początkujący.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szpiglas zimą zapewne nie jest trudny do osiągnięcia, ale jest MEGA lawiniasty z obydwu stron. Jeśli więc szedłeś tam jako początkujący zimowy turysta, to chyba pozostaje pogratulować, że przeżyłeś. :)

      Usuń
  11. Ja lecę 25 maja na Tatry, co jeszcze polecasz dla średniozaawansowanych (jeśli można się uważać takowym po trzech 4dnioych wypadach na majóweczkę) zważając na obecną pogodę? mogę się wybrać na Przełęcz Krzyżne? Wspaniały blog! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko mi coś wyrokować, tylko patrząc na kamerki, ale podobno wysoko w Tatrach jeszcze całkiem niezła zima. Ja bez czekana bym nie szła.

      Usuń
  12. Ach to jutro już wyjazd, gdzie ja mam iść w takim razie??? :) burze zapowiadają na cały długi weekend

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spóźniłam się chyba, ale no cóż, i tak nic za bardzo nie poradzę, nie będąc na miejscu...

      Usuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. Dzisiaj jest moj trzeci dzien w Tatrach i mam ochote na Rusinowa - pokusily mnie Twoje wpisy :) bylam juz w Doline 5 Stawow z przejsciem od Wodogrzmotow przez Doline Roztoki oraz trasa troszke meczaca, ale zakonczona na NAJPIEKNIEJSZYM MALOLACZNIAKU (Gronik-Dolina Malej Laki, Przelecz Kondracka- Kopa Kondracka-Malolaczniak-Mietusi Przyslop-Gronik) - polecam, po drodze i na szczycie jest przepieknie a Giewont wyglada przy nim jak piaskownica xD

    OdpowiedzUsuń
  15. Super wpis 😊 A jake trasy polecałabyś na wycieczki z 7-latką troche obeznaną w tatrzańskich dolinach, Sarniej Skałce, Dolinie Pięciu Stawów i lubiącej długie wędrówki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skorzystaj z propozycji dla początkujących - linki są umieszczone pod koniec tego posta.

      Usuń
  16. Hej, a co polecasz dla kogoś, kto widział większość z tych szlaków? :)
    Coś z trudniejszych partii, coś dobrego 'na początek'?

    Z góry dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świnica/Kościelec :)

      Usuń
    2. w takim razie ciągnąc temat dalej, oba szczyty 'zaliczyłam' w zeszły weekend, polecasz jeszcze coś w podobnym klimacie, najlepiej od polskiej strony :) I dzięki za poprzednie polecenie, widoki naprawdę super! :)

      Usuń
    3. No to może całe Granaty (od Skrajnego do Zadniego), no i jeśli Kościelec i Świnka nie sprawiły Ci żadnych problemów, to śmiało możesz na Rysy :)

      Usuń
    4. Na Rysach już byłam, ale może skuszę się raz jeszcze w tym roku, w zeszłym spotkała nas burza na buli i nie wspominam tego dobrze, ale za pierwszym razem widoki genialne i pogoda marzenie :) Hmm granaty napawają mnie pewną dozą nieśmiałości w końcu część OP i nie wiem czy jestem gotowa na to co może być tam na górze... :) Więc jeśli masz coś jeszcze do polecenia to z chęcią skorzystam z wszelkich rad, niestety w tatry mam daleko, więc jeśli już jadę chciałabym wybrać jak najlepiej :) A tak nawiasem twój blog już na stałe zagościł na moim przeglądarkowym pasku, zazdroszczę i podziwiam lekkości pióra i wszystkich wypraw :)

      Usuń
    5. Jeśli już na Rysach byłaś, to wiele Ci po polskiej stronie szlaków nie zostało. Idź śmiało na te Granaty, a jak Ci się spodoba, to i na inne kawałki Orlej. Trudniej od Rysów na Granatach na pewno nie jest. Może bardziej powietrznie, owszem, ale trudniej nie. :)

      Usuń
  17. Już za parę tygodni wybieramy się w Tary . Jedziemy z osobami w różnym wieku od 13 lat do 50. Każdy w Tarach już był, z górami jesteśmy zaznajomieni. Postanowiliśmy w tym roku wybrać się na Krzyżne od strony doliny Gąsienicowej, lub na Zawrat z Doliny 5 Stawów. Która trasa według pani jest łatwiejsza, mniej męcząca. Dodam , że z Krzyżnego będziemy wracać tą sama droga ( wydaje nam się bezpieczniejsza) z Zawratu też będziemy wracać do Doliny 5 Stawów .
    Renata

    OdpowiedzUsuń