Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rusinowa Polana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rusinowa Polana. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 lutego 2017

Uczucie mieszane, nie wstrząśnięte - czyli Dolina Białej Wody i niewiele więcej

Pozbywszy się wreszcie wszelakich objawów choróbsk, które przetoczyły się przez moje ciało początkiem roku, pomyślałam, że może dobrym pomysłem byłoby jeszcze w styczniu upchnąć jakiś maleńki wypad w góry. Ostatnio szybko łapię lenia i o ile zaraz po powrocie z gór jestem gotowa ogarnąć się i jechać znowu choćby nazajutrz, o tyle ten zapał obumiera z każdym kolejnym dniem, by po paru tygodniach przeistoczyć się w miłość do łózia, łóziowego ciepełka i łóziowych wygód. Nie wiem, czy to już starość, czy zmęczenie materiału, czy jeszcze jakaś inna franca. To nie to, że już nie kręcą mnie góry. Kręcą. Tylko coraz częściej mam ochotę naprawdę odpocząć w weekend, zamiast tachać ten plecak, wyrabiać kilometry, łapać urywki snu w autobusie.