piątek, 4 lipca 2014

Letnie turystyczne ABC w Tatrach - czyli jak zadbać o bezpieczeństwo, dobrze się bawić no i nie zostać sfotografowanym w charakterze eksponatu

1. Miej świadomość, gdzie idziesz.

Turystyka górska różni się dość zasadniczo od turystyki miejskiej, ale odbiega też mocno od każdej innej turystyki krajobrazowej. A już Tatry swymi wysokościami i surowym charakterem wyróżniają się wśród wszelkich gór Polski.
Wejście na teren gór zawsze wiąże się z pewnym ryzykiem - oddalamy się od zabudowań, narażamy na różne nagłe zjawiska atmosferyczne, przed którymi nie będziemy mogli natychmiast się skryć. W górach takich jak Tatry (a zwłaszcza Tatry Wysokie) dochodzi niebezpieczeństwo upadku, wynikające ze stromizny terenu i bezlitosnej grawitacji. Na wszelkich nierównościach (wszak szlaki to kamienne ścieżki a nie wyłożone kostką brukową chodniki) nietrudno o potknięcia, skręcenia, złamania. W wyższych partiach trzeba dodatkowo uważać na głowę, coby nią nie przygrzmocić o jakiś występ skalny (zagrożeniem są także spadające z góry kamienie).

Udostępniona jest gęsta siatka szlaków, ale nie wszystkie są dla turystów łatwe. Niektóre serwują całkiem niemałe trudności, jakie w połączeniu ze spektakularną przepaścistością mogą stać się przeszkodą nie do pokonania.

Ważne jest zatem wybranie szlaku jeszcze w domu, przed wycieczką. Zasięgnięcie informacji o nim (polecam przewodnik "Tatry Polskie" J. Nyki, nie ma chyba lepszego drukowanego źródła), przeanalizowanie jego przebiegu. Dobrze jest wiedzieć, że kolory oznakowań szlaków są wprowadzone po to, aby jeden szlak nie mylił się z drugim, nie mają natomiast żadnego znaczenia, jeśli chodzi o trudność tras. To że szlak czarny oznacza w Tatrach drogę najtrudniejszą to MIT! Dowodem niech będzie chociażby to, że Orla Perć - niewątpliwie najtrudniejsza - oznakowana jest na czerwono. Również na czerwono oznakowany jest asfalt wiodący nad Morskie Oko - trudności tych dwóch dróg natomiast porównać się po prostu nie da.

Bardzo istotną częścią planowania wycieczki jest obliczenie czasu, jaki ona nam zajmie (orientacyjne czasy są podane na mapach i w przewodnikach). Chodzi tu przede wszystkim o to, aby zejść z gór przed zmrokiem. W okresie letnim zalecane jest wyruszanie na szlaki wcześnie rano, ponieważ popołudniu "lubią" tworzyć się konwekcyjne burze.

Wchodząc na teren Tatrzańskiego Parku Narodowego trzeba mieć świadomość, że to już nie Krupówki, że nie ma tu sklepów (zaopatrzyć można się w schroniskach, ale najpierw trzeba do nich dojść), nie ma toalet, nie ma stoisk z foliowymi pelerynami.

Do opuszczenia na parę lub paręnaście godzin naszego niby-bezpiecznego, ucywilizowanego świata, do wejścia w surowy i czasami niewybaczający pomyłek świat gór, trzeba się odpowiednio przygotować...

2. Sprawdzaj prognozę pogody, orientuj się w panujących warunkach.

Od pogody i warunków na szlakach zależy w górach bardzo dużo. Ta sama wycieczka może mieć zupełnie inny charakter odbywana w słońcu i cieple, a inny w deszczu lub śnieżnej kurzawie. Przy czym w tej drugiej opcji - może się niepostrzeżenie zamienić w walkę o przetrwanie. 

Tatry mają swój specyficzny klimat. Lato jest tam późne, niepewne i trwa krótko. Opady śniegu w czasie wakacyjnych miesięcy mogą wprawdzie nieco dziwić, ale nie są tam niczym nadzwyczajnym. Należy liczyć się także z możliwością zalegania śniegu po zimie na wielu szlakach. Pogoda zaś lubi zmieniać się jak w kalejdoskopie. Zwykle jest tam zimniej niż na nizinach, a wiatry i deszcze doprawdy potrafią dokuczyć. Słowem - to, że w Zakopanem jest ciepło, zielono i ogólnie - letnio, nie oznacza, że w górach czeka nas to samo. 

Pamiętajmy, że nawet monotonny siąpiący deszcz przemoczy nas w końcu, zaczniemy marznąć, wyczerpywać się. Że mgła nie tylko odbiera nam widoki, ale też znacząco utrudnia orientację w terenie, a wtedy łatwo o pobłądzenie, zaplątanie się w trudny teren. Że już opad deszczu, a tym bardziej śniegu ogromnie wpływa na przyczepność butów do skał, że są to czynniki, które wzmagają prawdopodobieństwo poślizgnięcia się i upadku. Miejmy świadomość, że pokonywanie stromych płatów śniegu wymaga umiejętnego używania sprzętu zimowego, a wyruszanie bez niego, to prawie proszenie się o wypadek. Poczytajmy o zachowaniu się w górach w czasie burzy.

Pogodę dla Tatr sprawdzamy nie w serwisie pogodowym po wiadomościach, ani nie na pogodynce, ale na specjalistycznych portalach (np. TU, TU, albo TU),gdzie wpisujemy przykładowo Kasprowy Wierch lub Rysy.

Należy się też orientować w warunkach panujących na szlakach - czy nie zalega jeszcze śnieg, albo nie występuje oblodzenie. Może się też zdarzyć, że szlaki będą nieczynne, lub utrudnione będzie poruszanie się nimi, z powodu ponadprzeciętnych opadów deszczu. Zdarza się też, że na szlaku zalegają wiatrołomy, albo jakiś jego fragment został uszkodzony. Tego typu informacje zamieszcza na swojej stronie TPN. Warto też o nie pytać na forach internetowych. Poniekąd są one (warunki) widoczne z kamerek, na toprowskiej stronie.


3. Ubiór

Strój do tatrzańskich wycieczek musi być przede wszystkim wygodny i nieutrudniający ruchów (czyli koronkowa kiecka jakby odpada). Nie ma nic złego w chodzeniu po Tatrach w dżinsach, poza tym, że są właśnie niezbyt wygodne i w razie zamoknięcia schnąć będą całe wieki. 

Polecam odzież tzw. funkcyjną, techniczną lub termoaktywną. Nie przykleja się tak bardzo do ciała, gdy się pocimy, szybko oddaje wilgoć, a termoaktywna - pomimo, że cienka - całkiem dobrze trzyma ciepło, gdy jest to potrzebne. Ubrania z oddychających materiałów dostępne są w sklepach z odzieżą sportową, a także w działach sportowych niektórych modowych sieciówek - obecnie już właściwie w prawie każdej. Zapewniają dużo większy komfort niż w przypadku bawełny. Ich zaletą jest też to, że praktycznie się nie mną i nie widać na nich potu. No i zajmują mniej miejsca od tradycyjnych ciuchów.

Bardzo ważne jest zabieranie na szlak kurtki przeciwdeszczowej, która (do pewnego momentu oczywiście) uchroni nas przed przemoknięciem i wyziębieniem
. Peleryna foliowa chroni może lepiej (w końcu to folia), ale jest w niej duszno, jest niewygodna i łatwo się rwie (też kiedyś miałam na sobie, a co!).


Trzeba mieć też zawsze ze sobą coś ciepłego (jak już wspominałam - w górach jest chłodniej, pogoda może też w mgnieniu oka się zepsuć): bluza, polar, softshell, nieźle sprawdza się też koszula flanelowa. Ale także dobrze jest mieć czapkę, szalik, rękawiczki - jak najbardziej również w środku lata. Jeśli wychodzimy na szlak w krótkich spodenkach, to miejmy też w plecaku na zmianę długie spodnie na wszelki wypadek. 


Istotny jest dobór obuwia. Najważniejsza jest podeszwa, polecana typu vibram. Chodzi głównie o to, aby miała odpowiednią przyczepność. Zaleca się, zwłaszcza początkującym górołazom, noszenie butów sięgających za kostkę, bo dzięki temu noga jest bardziej stabilna. Obecnie jednak coraz więcej osób chwali sobie śmiganie po górach latem w niskich butach - i owszem, jeśli są to buty przeznaczone do turystyki górskiej, a komuś w takich wygodniej, to nic nie stoi na przeszkodzie, by takich właśnie używać. Należy zwracać uwagę na materiał, z jakiego wykonane są buty - powinien być oddychający i nieprzemakalny (dobrze jest używać impregnatu od czasu do czasu). Ogólnie w przypadku butów - warto kupić lepsze, choć oczywiście lepsze oznacza droższe. Dobry górski but posłuży przez parę lat. 

Chodzenie w tenisówkach, adidaskach, sandałach, czy klapkach - w dolinach może jeszcze nie jest niebezpieczne, ale nie wierzę, aby było wygodne i komfortowe. Wyżej natomiast grozi ślizganiem się na skałach, poranieniem stóp (w przypadku butów odkrytych), czy nawet zgubieniem buta (w przypadku klapków). Wszystko to zaś może skończyć się niewesoło. 

W plecaku nie zaszkodzi mieć koszulkę i skarpety na zmianę (także spodnie, o ile nie zajmą zbyt wiele miejsca). 

Aha, no i zanim więcej o zawartości plecaka to jeszcze jedna kwestia. W góry zabieramy właśnie PLECAK. Nie reklamówkę, nie torbę. Chodzi o swobodę ruchów i związane z nią bezpieczeństwo.

4. Co jeszcze do plecaka?

Osobny post TUTAJ.

5. Zachowanie na szlaku

Chodzimy prawą stroną (na asfalcie do Morskiego Oka jak najbardziej też). 

Szanujemy przyrodę. Gdy zobaczymy niedźwiedzia, to omijamy go lub oddalamy się spokojnie (to się bardzo łatwo mówi...). W żadnym razie nie podchodzimy do niego. A aby wiedział, że nadchodzimy i miał szansę się oddalić - rozmawiamy z towarzyszami wędrówki. Nie straszymy kozic. 

Nie śmiecimy!!! Wszelkie śmieci (także te "eko" typu ogryzek po jabłku) pakujemy sobie do plecaka (dobrze nosić ze sobą w tym celu zapasowy woreczek) i wyrzucamy do kosza po wyjściu z parku narodowego. Ewentualnie możemy wyrzucić w schronisku, jeśli nam bardzo przeszkadzają, ale lepiej znieść je ze sobą z gór. Odnośnie tego ogryzka - jak go zostawisz na szlaku, to przyjdzie tam zwiedziony zapachem miś i będzie go pałaszować akurat wtedy, gdy Ty będziesz wracać tą samą drogą. Zobaczysz!

Nie krzyczymy. Krzyk w górach może oznaczać wołanie o pomoc, nie robimy więc zbędnego szumu. Poza tym - ludzie przyjeżdżają tam odpocząć, nie chcą słuchać wrzasków. 

W przypadku noclegu w schronisku należy przestrzegać ciszy nocnej. Ona nie jest po to, aby dorośli ludzie znów poczuli się jak nastolatki na wycieczce szkolnej. Jest po to, aby ci, którzy z rana zrywają się na szlak mieli kiedy wypocząć (to dość istotne dla ich bezpieczeństwa). Jeśli sam się nigdzie nie wybierasz, to po prostu uszanuj to, że inni owszem i idź grzecznie spać o 22-giej, ewentualnie przenieś się w miejsce, gdzie nikt nie śpi i ścisz głos do szeptu. Chcesz robić balangę - wracaj na Krupówki lub na kwaterę. Balangi są spoko, ale nie nad głowami kilkudziesięciu osób próbujących spać (i mających do tego prawo). 

Zważamy na bezpieczeństwo swoje i innych. Nie podejmujemy działań zbyt ryzykownych, przerastających nasze możliwości. Trzeba mieć na uwadze, że spadając możemy strącić też inne osoby, nie myślimy więc tylko o sobie. Na łańcuchach panuje bezwzględna zasada: jeden łańcuch - jedna osoba. Nie wolno jest chwytać łańcucha, którego ktoś już się przytrzymuje. Należy poczekać aż się zwolni. Nie przepychamy się. No i uważamy, aby nie strącać kamieni, a jeśli już nam się to zdarzy, to ostrzegamy szybko krzykiem osoby idące niżej.  

Dbamy o to, aby ktoś wiedział, gdzie się wybieramy. W przypadku, gdybyśmy nie wrócili ułatwi to i przyspieszy poszukiwania. 

Ogólnie: nastawiamy rozsądek na najwyższe obroty. Gdy czegoś nie wiemy, pytamy ludzi wokół, gdy potrzebujemy pomocy - prosimy o nią.
 

Chyba tyle. Mam nadzieję, że nie wymądrzyłam się zanadto. Jeśli mi się coś przypomni, to dopiszę :). Aaaa i Wy dopisujcie też! 

33 komentarze:

  1. Dzień dobry, dziękuję za taki wszechstronny poradnik dla początkujących :D I jako taka właśnie początkująca osoba mam pytanie - jak Pani uważa, czy dobrym pomysłem jest latem na dojściach, asfaltach i dolinach iść w turystycznych sandałach i zmienić je na normalne górskie buty dopiero jak się zacznie trudniejszy teren? Czy może w praktyce jest to tylko niepotrzebne obciążenie targać za sobą drugie buty?
    I czy stosowanie opasek elastycznych, bandaży itp na stawy np kolana ma jakikolwiek sens w przeciwdziałaniu urazom? Wiadomo, najważniejsza jest stabilizacja mięśniowa, ale czy taka dodatkowa ochrona może coś pomóc?
    Ach i jeszcze jedna sprawa - kijki. Warto je sobie sprawić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dolinach (np. Kościeliska czy Chochołowska) lekkie sportowe adidasy to dobry pomysł. Polecam zwłaszcza dla dziecka :-) Sam tak robiłem - na końcu doliny zmiana obuwia na "górskie". Trochę w plecaku zajmują potem - coś za coś.

      Usuń
    2. zależy od sandałów. od wyprawy na Krym w 2003 wszędzie chodzę w sandałach. miałem wtedy ze sobą moje górskie A., ale upały spowodowały, że natychmiast schowałem je do plecaka i 3 tygodnie łaziłem po krymskich górach "na bosaka" - szybko okazało się, że akurat te sandały o wiele lepiej trzymają na skałach, żwirze, piargach, błocie, niż górskie buty dwóch marek na S. moich 2 towarzyszy. nie chcę tym nikogo zachęcać do ryzyka, ale dobre, sportowe sandały mogą się doskonale spisać na trudniejszych szlakach, łącznie z takimi z klamrami i łańcuchami. warto najpierw sprawdzić, czy wasze sandały są wiarygodne na łatwiejszych szlakach, a potem rozważyć, czy jednak nie przebrać się w buty.

      PS. bardzo podoba mi się Rudej podejście do gór i bezpieczeństwa na szlakach. doświadczenie, rozwaga, pokora wobec gór i dokładność w tłumaczeniu, jak uniknąć zagrożeń - to wszystko widać w każdym słowie, które pisze Ruda - czytajcie i stosujcie się do tego

      Usuń
  2. Sandały na asfalt jak najbardziej. Ale w dolinach, gdzie asfaltu brak, ja jednak wolę mieć kryte buty, ze względu na wystające kamienie, nierówności. Ale to jeszcze zależy od doliny.

    "I czy stosowanie opasek elastycznych, bandaży itp na stawy np kolana ma jakikolwiek sens w przeciwdziałaniu urazom?" - w sumie to się nie znam.

    A kijki, faktycznie, nie napisałam nic o kijkach. Moim zdaniem są pomocne na bardziej płaskich terenach, na podejściach, czy w Tatrach Zachodnich. Na wysokogórskich szlakach zaczynają przeszkadzać i zaczyna się kombinowanie, co by tu z nimi zrobić. Jak się ma takie lekkie, składane tak, że zostaje z ich długości jedna trzecia, to spoko. Ale takie tradycyjne (pewnie też tańsze) kijki przeszkadzają zarówno przyczepione do plecaka, jak i wsadzone do środka. Dlatego ja przestałam używać. (co innego zima - zimą się przydają bardziej). Także wszystko zależy od tego, po jakich szlakach chodzimy (czy szlaki te wymagają przytrzymywania się rękami).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za odpowiedź. Chyba jednak zdecyduję się na te kijki, póki co na trudniejsze szlaki się nie wybieram, więc co mi szkodzi spróbować. Jeszcze raz dziękuję za bardzo przydatny wpis i pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Składane kijki dla mnie się sprawdzają doskonale, a przyzwoity plecak ma po bokach siatkę i paski do ich przymocowania. Można śmiało ich używać np. od Kuźnic aż pod Zawrat, potem jak się zaczynają łańcuchy to składasz i mocujesz do plecaka. Raczej oka nikomu nimi nie wydłubiesz na Orlej Perci ani o nic nie zahaczysz, jeśli są przymocowane jak napisałem powyżej.
      Potem przydają się znowu przy schodzeniu - odciążają stawy kolanowe.

      Usuń
  3. Dobre podsumowanie zasad, których każdy powinien przestrzegać. Żeby tak każdy znał te niby oczywiste porady - byłoby pięknie i cudownie :)
    A przypinając się do pytania powyżej: wg mnie (i mój samiec pewnie też by się pod tym podpisał, więc jest nas już dwoje :P) kijki są super, jak się zacznie z nimi chodzić to już nie ma odwrotu - zawsze będzie się je zabierało ze sobą. Ale faktycznie, w niektórych sytuacjach lepiej je schować (łańcuchy, potrzebne ręce, bardzo kamienisty teren). Często chronią przed upadkiem na twarz (i to nawet w Wysokich Tatrach, np. przy dość stromym zejściu ze Świstówki). O ile niespodziewanie się nie złożą... :)

    Pozdrawiam!
    Celina

    OdpowiedzUsuń
  4. witam
    Super info, ale mam uwagi drobne (włąsciwie rady)
    Czołówka zdecydowanie lepsza niż latarka 9koszt juz nawet kilkanaście zlotych), ciuchy w plecaki warto zapakowac w worki np takie do śmieci. Na pewno nie przemokną i nie nawilgną.
    Apteczka według mnie zdębna. Większość i tak spanikuje i dobrze jak wezwie pomoc. Jedynie co to środki przecibólowe dla nasi jeden bandaż warto mieć. Oczywiście folia musi być. Reszty bym nie brał

    pzdr

    http://gorskapasja.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Bierzcie, czytajcie i korzystajcie y tego wszyscy, albowiem dobrze i wzczerpujaco prawi.

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne artykuły i porady. Wszystko przejrzyście i jasno opisane. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie opinie bardzo motywują, dziękuję!

      Usuń
  7. Jakoś nikt jeszcze nie napisał o GPS. Trochę kosztuje, ale jeśli czyjąś pasją są góry, to zdecydowanie polecam jakiś odbiornik turystyczny. Zdecydowanie pomaga skorygować zgubienie się na bardzo wczesnym etapie. Nie telefon z GPS, tylko zdecydowanie dedykowane urządzenie. Ja to jeszcze dodatkowo traktuję jako swoisty "zbieracz pamiątek" - ma się potem obiektywnie zapisane godziny, deniwelacje itp. A i pańszczyznę podejść łatwiej mi odrabiać, wiedząc ile jeszcze...

    OdpowiedzUsuń
  8. Gosia, mam pytanie odnośnie obuwia. Chciałabym kupić porządne buty, które nadawałyby się w Tatry latem, ale też późną wiosną i wczesną jesienią, krótko mówiąc - buty na cały rok oprócz zimy. Od razu mówię, że czytałam bardzo dużo na ten temat, ale chodzi mi o opinię kogoś, kto doszedł już w wiele różnorodnych zakątków Tatr, a odzieży i obuwia nie traktuje jako metody lansu metką. Co mogłabyś mi polecić? Chodzi mi głównie o długość buta (za kostkę? przed? ) oraz membranę - z czy bez? jakis model lub marka, którą sprawdziłaś i się zaprzyjaźniłaś?
    Olga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, ja sama testuję. Mogę Ci natomiast powiedzieć, jakich NIE kupować: LOWA renegade.

      Wyglądały i zapowiadały się spoko. Przy dłuższych trasach były jednak mega niewygodne (nawet na trasach nie-górskich), no i szybko coś się zaczęło w nich pruć, przecierać i odklejać.

      Ja latem przerzuciłam się na buty przed kostkę. Jest lżej, wygodniej i nie tak strasznie gorąco. Mnie się osobiście dobrze w takich chodzi i nie przeszkadza mi brak trzymania kostki.

      Obecnie zarówno buty letnie jak i zimowe mam z Salewy, ale to raczej przypadek. Zwłaszcza, że te letnie odkupiłam od kogoś,na kogo były za duże, nie był to szczególnie planowany zakup.

      W ogóle ze mną jest ten problem, że mnie wnerwia porównywanie produktów i czytanie opinii, bo zawsze ktoś powie, że coś jest spoko, a ktoś inny, że fe. Kupuję więc dość spontanicznie. Czasem trafiam, czasem nie... Z tych moich salew, jednych i drugich jestem zadowolona,myślę, że mogę polecić tę markę.

      Ale ogólnie to nieprzypadkowo nie tworzę postów o wyborze obuwia, odzieży, czy plecaków. Nie znam się na tym, nie mam do tego serca i zapału, także nie wydaje mi się, bym była dobrym doradcą :).

      Usuń
  9. Kumam ;) Dobrze, że wspomniałas o Renegade, bo znalazłam niezłą promocję i się do nich przymierzałam ^^ Myślisz, że przykładowo w maju da się pośmigać chociaż po szczytach Zachodnich w butach przed kostkę bez naciapania do nich śniegu? Wiem, że pytanie może i naiwne, ale do tej pory bywałam w Tatrach jedynie w wakacje (co zreszta zamierzam z Nowym Rokiem stanowczo zmienić!), więc nie wiem jak to jest ze śniegiem w praktyce ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano... sama chciałabym wiedzieć, jaki maj przed nami ;). Dwa lata temu dowaliło kilkadziesiąt (80 chyba) centymetrów śniegu (wcześniej przez całą zimę nie było takiego opadu). Więc może być różnie...

      Usuń
    2. Hej To ją akurat mam Lowa Renegata i sprawdzają się fantastycznie, jednakże tak jak poprzedniczka ,nie jestem ekspertem i nie znoszę tych wszystkich opiniotwórczych stron co kupować czego nie. Zalewy to bardzo dobre obuwie, dobre i lekkie robi Salomon ale ją szukała czegoś z grubą podeszwą. Każdy inaczej podchodzi i dla każdego co innego jest dobre. W przypadku wyboru butów kieruj się zawsze tym które są dla Ciebie najbardziej wygodne. Pozdrawiam!

      Usuń
  10. Oho.. to chyba oszczednosc z minimalizmem szlag trafi :P

    OdpowiedzUsuń
  11. chodzimy prawą stroną,mówić i nagłaśniać o tej zasadzie bo chodzą pod prąd i mają pretensje ,że się im zawala drogę...Pozdrawiam wspaniałą uroczą Gosię,wszystkiego dobrego i udanego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję... zwłaszcza za nazwanie uroczą :)

      Usuń
  12. witam:)pozwalam sobie do apteczki na górskie wycieczki włożyć tabletki Ibuprom i Rapacholin.Ibuprom pomógł pod Krzyżnem jak mięsień w nodze nawalił;przeszło po pół godzinie,a Rapacholin na niestrawność i ogólnie wspomaga pracę wątroby i trzustki.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Co do wody utlenionej to się przydaje. Nie ma co słuchać gazet, czy innych bezsensów, że nic nie daje. Każdy biochemik i mikrobiolog powie, że woda utleniona to jeden z głównych środków antybakteryjnych i odkażających. Do tego nie zmarnuje się zbyt duża ilość wody, gdyż można użyć najpierw utlenionej, a później czystej do obmycia rany. Waży niewiele i niewiele zajmuje, są te w różnych formach (np.: w żelu), więc warto.

    OdpowiedzUsuń
  14. Hej!
    Nie bardzo wiedziałam gdzie wsadzić to pytanie, padło tu :P
    Chodzi o samochód ^^
    Czytam regularnie Twoje wpisy i w sumie zauważyłam, że nie stronisz od busów śmigając w Tatry, ale z tego co pamiętam, to i samochód się pojawiał?
    Masz jakiś pomysł, gdzie można by zostawić auto na kilka dni, nie tracąc przy tym majątku na opłatę za parking? Mam chęć na pierwszy biwak (lub schroniska) w Tatrach, ale jakoś nie po drodze mi z busami z Lublina, których jak na lekarstwo, więc zawsze jeżdżę samochodem...
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Zakopanem jest kilka zatok, na których można pozostawić za darmo auto. Np. na Balzera, ale też chyba na 3 Maja. Poszukaj dokładniejszych informacji w internecie.

      Usuń
  15. W internetach znalazłam sporo informacji, ale często przedawnionych no i z niewielką ilością miejsc (przynajmniej tak pokazuje wujek google), a o Balzera nikt nie wspomniał! A tam sporo tego!Ty to jednak jesteś... ;)
    Bo miałaś na myśli te parkingi wymalowane na drodze? One są bezpłatne? Muszę się upewnić :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No takie... rozszerzenia ulicy jakby (o ile nie ma znaków ograniczających czas parkowania).

      Na Balzera 2 lata temu był darmowy i pewny na bank, ale od tamtej pory nie korzystałam.

      Usuń
    2. Parking na całą dobę to 20zł. To nie są jakieś wielkie pieniądze więc nie przesadzajmy z tymi darmowymi parkingami ;)

      Usuń
  16. Kumam, mówimy o tym samym.
    Cóż. Oby był nadal za free, dowiem się przy najbliższej okazji na miejscu ^^

    OdpowiedzUsuń
  17. Gosia, a czy na szlakach w dalszym ciągu pozdrawiamy się? :-) Kiedyś tak było, a jak to teraz wygląda

    OdpowiedzUsuń
  18. Polecam pogodynka.pl/radary Jesli tylko jest zasięg netowy to naprawdę wiele daje. Widać czy niedaleko nas już leje czy nie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  20. A ja jestem w Tatrach od 12 do 18 października. Co prawda sam ale idę... :) To Twoje "blogowanie" zmotywowało mnie i to Twoją wina że teraz co miesiąc spędzam jeden tydzień w górach. Wszędzie wlezę i o każdej porze roku. A co? :) Pozdrawiam i do zobaczenia na szlaku.

    OdpowiedzUsuń