środa, 30 lipca 2014

Wycieczki w Tatrach polskich dla POCZĄTKUJĄCYCH - propozycje vol. 1


CZĘŚĆ DRUGA ---- TUTAJ

CZĘŚĆ TRZECIA ---- TUTAJ

Pewnie byłeś już na jakiejś zorganizowanej wycieczce w Zakopanem. Odwiedziłeś Morskie Oko, wjechałeś na Gubałówkę, przemaszerowałeś jakąś dolinę - pakiet standardowy. Może pamiętasz wycieczkę sprzed lat, gdy znajomi przeciągnęli Cię jakimś szlakiem, a Ty sam do końca nie wiesz, jak się nazywało to, na co wszedłeś. A może w Tatry nigdy jeszcze nie miałeś okazji zawitać, za to sumiennie wyrabiałeś w sobie miłość do gór przemierzając szlaki Bieszczadów, czy Beskidów, a teraz chciałbyś spróbować czegoś nowego.

Tatry na początku onieśmielają. Są wielkie, majestatyczne, trochę straszne. Plątanina różnokolorowych szlaków z jednej strony stanowi obietnicę różnorodności, z drugiej - wpędza w zakłopotanie. Jak tu wybrać coś odpowiedniego dla siebie? Żeby nie było za trudne, ale też żeby nie chodzić cały dzień po lesie, bo las to mamy koło domu. Żeby coś zobaczyć, ale też nie oglądać co dzień tego samego. Żeby pochodzić, ale nie przedobrzyć. Żeby zdobyć jakiś szczyt, ale nie władować się na dzień dobry w tarapaty.

To moje własne doświadczenia zresztą. Zakochałam się w Tatrach w czasie szkolnych wycieczek i wakacyjnych kolonijno-obozowych wyjazdów. Potem wycieczki się skończyły, człowiek ni z tego ni z owego zrobił się dorosły, chciało się chodzić dalej, jednak bez przewodnika, za którym się idzie jak potulna owca, to wcale nie było takie proste.

Pozwolę sobie więc ułożyć plan parodniowego wyjazdu dla początkujących, aby im nieco poznawanie Tatr ułatwić.

Na początku uwaga następująca: ZAWSZE nawet przy najbardziej banalnej wycieczce trzeba brać pod uwagę pogodę, warunki na szlaku (czyli, czy nie ma śniegu, czy nie leżą wiatrołomy itp.) oraz swoją kondycję fizyczną (opadnięcie z sił gdzieś wysoko w górach może być poważnym problemem). No i bez dwóch zdań potrzebna będzie mapa - po to, abyś wiedział, gdzie jesteś, na bieżąco kontrolował czas, jaki zajmie Ci przejście dalszej drogi, mógł w każdej chwili sprawdzić, którędy najszybciej wycofać się ze szlaku w razie załamania pogody. Link do tekstu "Letnie turystyczne ABC w Tatrach" macie TU.

No dobrze. Załóżmy, że mamy do wykorzystania tydzień. Dwa dni niech nam odpadną na zawirowania pogodowe i regeneracyjne odpoczynki. Zostaje pięć dni intensywnego łazikowania, które spróbuję rozplanować tak, aby było różnorodne, no i niezbyt trudne. Lecimy!

Dzień 1

Wierch Poroniec - Rusinowa Polana - Gęsia Szyja - Rusinowa Polana - Wiktorówki - Rusinowa Polana - Wierch Poroniec

Czyli coś na rozruch. Najpierw trzeba dostać się do parkingu na Wierchu Porońcu. Dojeżdżają tam busy z Zakopanego kierujące się do Morskiego Oka. Można też przyjechać swoim autem.

Z parkingu szlakiem zielonym na Rusinową Polanę (około 45 min.). Szlak wiedzie w dużej mierze lasem, jednak często odsłaniają się bogate widoki, zwłaszcza na strzeliste szczyty Tatr Bielskich i Wysokich. Spacer bez trudności, lekko pod górę.

Na Rusinowej Polanie duuużo miejsca do odpoczynku, ławeczki, stoliki, bacówka oferująca gorące oscypki, no i najważniejsze: kapitalne widoki.

Z Rusinowej Polany wciąż zielonym szlakiem na Gęsią Szyję (ok. 45 min.). Szlak mozolny, męczący - idzie się pokonując kolejne szerokie stopnie (podobno jest ich na trasie około 900), jednak banalnie łatwy i wart polecenia ze względu na widoki z góry. Gęsia Szyja jest wierzchołkiem lesistym. Jej szczyt jest jednak odsłonięty. Są tam skałki (trzeba zachować uwagę, bo jest z nich gdzie spaść). No i piękne widoki - podobne może do tych z Rusinowej Polany, ale trochę rozleglejsze, a przede wszystkim oglądane z nowej perspektywy.

Szlak nie kończy się na szczycie -wiedzie dalej, ale przedłużania nim wycieczki nie polecam na początek (nie ze względu na trudności, bo tych brak, ale ze względu na ogromne odległości do pokonania i brak czegokolwiek ciekawego po drodze).

Z Gęsiej Szyi znów na Rusinową Polanę tym samym szlakiem, który służył za podejście (ok. 30 min).

Z Rusinki proponuję spacer do pobliskiego Sanktuarium Matki Bożej Jaworzyńskiej na Wiktorówkach. Szlak niebieski (ok. 15 min). Sanktuarium to piękny drewniany obiekt. Dla osób niezainteresowanych punktami sakralnymi ani architekturą drewnianą mam inną zachętę. Na Wiktorówkach znajduje się coś w rodzaju symbolicznego cmentarza, rozrastającego się niestety z roku na rok. Na murze dookoła kościółka mocowane są tablice upamiętniające osoby, które straciły życie w górach (a także osoby zmarłe gdzie indziej, ale silnie związane z górami za życia). Tablice same w sobie są zwykle bardzo piękne, a miejsce pobudza do pouczającej zadumy.

Z Wiktorówek można nie wracać na Polanę, ale udać się dalej w dół niebieskim szlakiem. Dochodzi on do szosy do Zakopanego, gdzie można złapać busa. Jeśli jednak zostawiłeś samochód na Wierchu Porońcu, lub po prostu chcesz jeszcze pooglądać góry, to wracaj na Rusinkę. Szlak niebieski jest bowiem pozbawiony jakichkolwiek widoków.

A więc - powrót na Rusinową Polanę (ok. 15 minut), z Rusinowej powrót na parking zielonym szlakiem (ok. 45 min.).

Samego chodzenia wychodzi niewiele ponad 3 godziny, jednak wycieczka z pewnością wydłuży się o odpoczynki, zwiedzanie Sanktuarium, robienie zdjęć, podziwianie widoków.

Post ze zdjęciami z Rusinowej Polany i z podejścia na nią od Wierchu Porońca: TUTAJ

Post ze zdjęciami z Rusinowej zimą w czasie halnego (wtedy akurat podchodziliśmy niebieskim szlakiem): TUTAJ

Post o Wiktorówkach: TUTAJ

Posta o Gęsiej Szyi brak, więc jakieś fotki:

Widok z Gęsiej Szyi

Szczyt Gęsiej Szyi

Dzień 2

Siwa Polana- Dolina Chochołowska - Polana Chochołowska - Grześ - Rakoń - (Wołowiec) - Przełęcz Zawracie - Dolina Wyżnia Chochołowska - Polana Chochołowska - Siwa Polana

Czyli coś klasycznego z Tatr Zachodnich. Trzeba dojechać do parkingu przy Siwej Polanie - busem lub samochodem. 

Do Polany Chochołowskiej (czyli do końca Doliny, tam, gdzie jest schronisko) możemy docieramy pieszo, co zajmuje nawet ponad 2 godziny. Rowerami już niestety doliną jeździć nie można, zatem i wypożyczalnia znikła (usunęłam więc oryginalny fragment tego tekstu dotyczący rowerów, aby nie wprowadzać w błąd).

Na Polanie Chochołowskiej szukamy szlaku żółtego prowadzącego na Grzesia. I się tym szlakiem pniemy przez około 1 godz. 30 min. Mozolnie, ale łatwo. Z Grzesia podobno są piękne widoki. Nie wiem niestety i zdjęć żadnych nie zamieszczę, bo byłam tam przy pełnym zachmurzeniu. EDIT: od czasu napisania tego tekstu, zdarzyło mi się już odwiedzić Grzegorza (i jego sąsiadów: Rakoń i Wołowiec zresztą też) w piękny, pogodny dzień, zdjęcia TUTAJ.

Na Rakoń szlakiem już niebieskim przez nieco ponad 1 godz. Nadal łatwo. I nadal mozolnie, bo tak to już górach jest, zwłaszcza na Zachodnich graniówkach. Trudy wędrówki powinny wynagradzać boskie widoki.

Za Rakoniem szlak znów obniża się i doprowadza do przełęczy Zawracie, skąd można zacząć schodzić. Lub wyskoczyć jeszcze na Wołowiec. 

Tu chwila zastanowienia. Masz za sobą około 5 godzin chodzenia (czasu od wyjścia upłynęło pewnie więcej, bo trzeba doliczyć odpoczynki). Jeśli nie czujesz się na siłach iść na kolejny szczyt - to schodź. Wołowiec od Zawracia jest wprawdzie oddalony tylko o 25 minut podejścia, ale razem z powrotem to będzie prawie godzina. Jeśli czujesz, że nie stać Cię na tę dodatkową godzinę, albo pogoda robi się nie ten teges, to odpuść. Jeśli natomiast czujesz się jak młody bóg, a pogoda tylko Cię w tym odczuciu upewnia - idź dalej.

Na Wołowiec wciąż łatwo, wciąż mozolnie, dodatkowo robi się chyba trochę bardziej krucho - małe kamyczki denerwująco wyjeżdżają spod butów. Z Wołowca widoki piękne i to już mogę potwierdzić własnym doświadczeniem. Jak na dłoni widać Ostry Rohacz, czyli zaskakująco skalisty i trudny szczyt Tatr Zachodnich. Malowniczo układają się łagodne okoliczne szczyty, a z oddali pozdrawiają poszarpane Wysokie. 

Na Wołowcu proponuję wycieczkę powoli kończyć, ponieważ obranie jakiegokolwiek dalszego celu, wiąże się z wieloma godzinami dodatkowego rypania, co niekoniecznie polecałabym początkującym.

Z Wołowca wracamy więc na przełęcz Zawracie (na mapach nie jest zwykle podpisana - to ta pomiędzy Rakoniem a Wołowcem) - ok. 20 min. Z Zawracia zielonym szlakiem w dół przez Wyżnią Dolinę Chochołowską.

Po około 2 godzinach i 15 minutach jesteśmy na Polanie Chochołowskiej.

W tym linku możesz obejrzeć więcej zdjęć z opisywanej trasy (to ten sam, co wyżej, wspomniany przy Grzesiu).

I tyle. Podliczmy czasy.

Opcja z Wołowcem - około 10 godzin, może 10 i pół. Dolicz odpoczynki i robi się spokojnie prawie 12.

Widok spod przełęczy na
Wyżnią Dolinę Chochołowską
(w oddali Kominiarski Wierch)

Widok z Przełęczy Zawracie na podejście na Wołowiec (lewa strona kadru),
po prawej w oddali Rohacz Ostry i Rohacz Płaczliwy

Widok z Wołowca

 

Dzień 3

Kuźnice - Kasprowy Wierch - Suche Czuby - Przełęcz pod Kondracką Kopą - Kopa Kondracka - Kondracka Przełęcz - Hala Kondratowa- Kużnice

Bolą nogi? Zakładam, że dałeś radę przewędrować poprzednią proponowaną wycieczkę, odpocząłeś, a teraz masz smaka na więcej. Pętla, którą sugeruję na dzień trzeci jest również sporawa, dlatego zastanów się, czy na pewno podołasz jej kondycyjnie. W razie negatywnej odpowiedzi na to pytanie - na Kasprowy możesz dostać się kolejką i dzięki temu zacząć wycieczkę świeży i wypoczęty od wysokości prawie dwóch tysięcy metrów n. p. m.

Aby uniknąć kolejki do kolejki masz dwie możliwości. Pierwsza - ustawić się w niej bardzo wcześnie rano. Około godz. wpół do szóstej masz prawie gwarancję, że wjedziesz pierwszym wagonem. Ale trochę na ten wagon poczekasz. Możliwość druga - zakup biletów przez internet na konkretną godzinę. Brzmi cudownie, tyle że kosztuje dodatkową dychę. A że bilety i tak tanie nie są... no nic, zadecyduj sam.

Do Kuźnic dostać się można busem. Możemy też zostawić auto gdzieś w Zakopanem a do Kuźnic dostać się pieszo (jest to bowiem rejon zamknięty dla ruchu indywidualnych samochodów). Przejście z Ronda Kuźnickiego do Kuźnic zajmuje około 20-30 minut. 

Żeby się zanadto nie plątać w czasach, zakładam, że dotarłeś do Kuźnic busem. Z Kuźnic zatem startujemy.

Należy odnaleźć szlak zielony prowadzący na Kasprowy Wierch. Z Kuźnic bierze swój początek wiele różnych szlaków, więc uwaga, aby się nie pomylić. Spotkałam kiedyś na Hali Kondratowej ludzi, którzy dziwili się, że nie doszli na Kasprowy.

A zatem zielonym szlakiem około 3 godziny na Kasprowy Wierch. Pokusiłam się kiedyś o dosyć dokładne opisanie i zobrazowanie tego szlaku - znajduje się ono TUTAJ. Aby się nie powtarzać napiszę tylko, że szlak jest łatwy, nawet ładny, choć widoki na Tatry Wysokie są zasłonięte aż do samego szczytu. Tylko oczywiście długi.

Na Kasprowym przy dobrej pogodzie widoki rewelacyjne. W bardzo bliskiej odległości są wierzchołki Tatr Wysokich takie jak Świnica, czy Kościelec, dalej także Kozi Wierch, Granaty, Żółta Turnia, z drugiej strony po prawo natomiast chociażby Krywań. Widać też kawał Zachodnich z Giewontem na czele. W dole zaś połyskują stawy Zielonej Doliny Gąsienicowej.

Jeśli dotarłeś tu pieszo, czujesz się wykończony, a te widoki i wrażenia już Ci na dziś wystarczają - możesz odpuścić sobie dalszą drogę i po prostu zejść w dół (albo bezpośrednio do Kuźnic, albo przez Halę Gąsienicową, ale czekaj czekaj - na Halę zaprowadzę Cię jutro). Jeśli jednak wjechałeś kolejką, albo po prostu czujesz się w miarę rześko, to idziemy dalej.

Odszukaj szlak czerwony prowadzący w kierunku Kopy Kondrackiej. Tylko się nie pomyl, bo szlak czerwony wiedzie też przez Beskid na Świnicę. Ty masz iść w kierunku Tatr Zachodnich.

Przez około 1 godz. 40 min. będziesz iść szlakiem prowadzącym górskim grzbietem. Popularnie mówi się na ten szlak "Suche Czuby" właśnie, choć nie tylko przez nie prowadzi. Oferuje on ciekawe widoki. Ale przede wszystkim zmusza do pokonywania niewielkich i nie nazbyt trudnych skalnych przeszkód. Pozwala zatem oswoić się z tatrzańskimi trudnościami ale w niewielkim natężeniu i nagromadzeniu. To raczej łatwy szlak, niesprawiający problemów kondycyjnych, bo trzyma się mniej więcej jednej wysokości. Niesamowicie popularny, pokonywany często przez osoby starsze oraz prowadzące dzieci. Mimo wszystko - uważać tu trzeba. Nawet kilka dni temu media informowały o upadku turystki właśnie na tej trasie, szczęśliwie zakończonym jedynie poobijaniem.

Giewont oglądany z czerwonego szlaku pomiędzy Kasprowym a Kopą

Po wspomnianym czasie dotrzesz do Przełęczy pod Kopą Kondracką. Na Kopę ok. 20 minut męczącego podejścia. Teraz po cichutku i małym druczkiem i tak raczej w razie sytuacji awaryjnej - jest nielegalny skrót omijający szczyt Kopy, doskonale wydeptany i widoczny z Przełęczy. Oczywiście za korzystanie z niego grozi mandat.

Ty jednak chcesz zdobyć (być może swój pierwszy) dwutysięcznik i dziarsko idziesz na Kopę. Widok z Kopy Kondrackiej dominuje pobliski Giewont, w oddali oczywiście Wysokie, a z drugiej strony Zachodnie.

Z Kopy Kondrackiej 30 minut zejścia żółtym szlakiem na Kondracką Przełęcz. Szeroko i płasko, ale pieruńsko krucho i łatwo o poślizg. Giewontu - choć to rzut beretem - nie polecam, bo o tej porze na pewno ciągnie się na niego długaśna kolejka amatorów stanięcia pod widocznym z Krupówek krzyżem. Ustawienie się w tej kolejce gwarantuje natomiast spędzenie jakichś co najmniej dwóch godzin w prawie intymnej bliskości z zupełnie obcymi ludźmi, poruszanie się tempem tłumu (mniej więcej takim, jak przy wychodzeniu wąskimi drzwiami z zatłoczonego kościoła), szczytowanie przy akompaniamencie trzaskających zewsząd fleszy, telefonów do bliskich "Halo? No Heniek, nie uwierzysz, na Giewoncie jestem!" i tak dalej. Ogólnie wrażenia średnio fajne.

Z Przełęczy Kondrackiej w dół na Halę Kondratową szlakiem niebieskim. Szlak prowadzi po ułożonych na kształt schodów dużych głazach. Po około 1 godzinie - Schronisko na Hali Kondratowej. Od schroniska kolejna godzina już łagodnego i spacerowego schodzenia do Kuźnic. 

Czasowo przedstawia się to tak:

Przy opcji pieszo na Kasprowy i starcie z Kuźnic: 7 i pół godziny. Pamiętaj o doliczaniu czasu na odpoczynki i braniu poprawki na to, że możesz iść wolniej. 

Przy opcji wjazdu na Kasprowy kolejką i liczeniu startu z jego szczytu - raptem 4 i pół godziny plus odpoczynki.

Gotowi na Tatry Wysokie? :)

Dzień 4

Kuźnice - Dolina Jaworzynka - Hala Gąsienicowa - Czarny Staw Gąsienicowy - Przełęcz Karb - Zielona Dolina Gąsienicowa - Hala Gąsienicowa -Boczań - Kuźnice

Czas najwyższy odwiedzić Tatry Wysokie. Spokojnie - mam na uwadze, że nadal ma być łatwo, ogólnodostępnie i w miarę bezproblemowo. 

Do Kuźnic busem lub pieszo z Zakopanego. W Kuźnicach trzeba odnaleźć szlak żółty wiodący Jaworzynką (można iść przez Boczań i w górę i w dół, ale ja się tu dwoję i troję, żeby Wam jak najwięcej pokazać :) ). Dnem Doliny Jaworzynki bardzo długo po zupełnie płaskim terenie. Taki czas na wybudzenie się i rozruszanie. Bo potem ostro do góry po takich jakby dużych schodach ułożonych z głazów. Mniej więcej pół na pół - pół podejścia po płaskim i pół intensywnego gramolenia się w celu nabrania wysokości. Nie żeby trudno. Po prostu męcząco. Po około 1 godz. 40 min. szlak żółty doprowadza do Przełęczy między Kopami i tu się kończy. 
Dalej idziemy niebieskim cały czas w kierunku Hali Gąsienicowej. Na pocieszenie powiem, że teraz kawałek po dużo bardziej płaskim terenie, a potem to nawet sporo z górki. Mija 20 minut przyjemnego marszu (od pewnego momentu także niesamowicie widokowego, bo wyłaniają się Kościelce, Świnica, przebieg Orlej Perci i tak dalej...) i jesteśmy przy Schronisku Murowaniec. Nie trzeba do niego zachodzić, można iść prosto nad staw.

Na Hali Gąsienicowej
Stamtąd nad Czarny Staw Gąsienicowy jest 30 minut drogi. Szlak niebieski wiedzie tu zboczem Małego Kościelca. Nie jest to trasa trudna, ale warto zachować ostrożność - potknięcie grozi bolesnym upadkiem na głazy. Droga w dużej mierze płaska, dopiero pod koniec wspina się na morenę przed stawem. 

Czarny Staw Gąsienicowy... ach! Co tu dużo gadać, piękny jest, ja tam wolę go po stokroć od Morskiego Oka... Oczywiście, co kto tam sobie lubi, ale odmówić mu uroku nie sposób.

Post ze zdjęciami (zimowymi) znad Czarnego Stawu Gąsienicowego i okolic jest TUTAJ.

Od stawu trzeba odbić na prawo znajdując czarne znakowania (na mapach sprzed paru lat mogą być zaznaczone zielone, szlak został relatywnie niedawno przemalowany). Tego, że czarny szlak NIE oznacza najwyższego stopnia trudności chyba nie muszę tłumaczyć...?

Czarnym szlakiem mocno pod górę. Trudności raczej brak. Robi się natomiast przestrzennie. Przepaścistością bym tego nie nazwała, ale kto wrażliwszy, może się poczuć mniej pewnie. Generalnie uspokajam. To takie tylko podejście. Wiadomo, że kuku sobie w górach można zrobić wszędzie, ale Karb i szlaki na niego są raczej mało wypadkogenne. Szlak wygląda tak:


Po jakichś 30 minutach osiągamy grań Małego Kościelca. To dosyć efektowne miejsce, widoki na obie strony, odrobinę wąsko, ale łatwo, nie ma się czego bać. Jeszcze parę minut wędrówki granią i mamy Przełęcz Karb. Od stawu według mapy orientacyjnie 40 minut. 
Na Małym Kościelcu. W chmurze Kościelec.

Na Karbie ciekawe widoki. Przede wszystkim na Kościelec, który z bliska nie wygląda już tak morderczo, jak z Hali czy znad stawu. Ten szczyt, choć bardzo stąd bliski i wyglądający nienajgorzej radzę jednak zostawić sobie na później - na wyższe stopnie tatrzańskiego wtajemniczenia ;).

Z Karbu proponuję zejść na drugą stronę, czyli do Zielonej Doliny Gąsienicowej. Tamtejszy szlak będzie podobny trudnościowo do tego znad Czarnego Stawu, może trochę łagodniejszy. Zielona Gąsienicowa oferuje piękny spacer wśród wielu jej stawów oraz nowe spojrzenie na Kościelec i Świnicę. 

Zejście z Karbu szlakiem niebieskim, który po 20 min. dochodzi do szlaku czarnego. Tam w prawo. Stamtąd około godzina do Murowańca.

Z Murowańca trzeba wrócić na Przełęcz między Kopami. Rano było z górki, więc teraz jest niestety pod górkę - od schroniska jakieś 25 minut. Dla odmiany dalsze zejście zalecam kontynuować przez Boczań szlakiem niebieskim. Jest to szlak o wiele delikatniej redukujący wysokość niż żółty przez Jaworzynkę, co może mieć znaczenie dla zmęczonych nóg. Poza tym Boczań (to taki grzbiet górski) jest bardzo widokowy. Oczywiście do momentu, gdy szlak ginie w lesie. Po około 1 godz. 10 min. od Przełęczy między Kopami powinieneś być w Kuźnicach.

Liczymy czas startując z Kuźnic: nieco ponad 6 godzin. Oczywiście dolicz czas na odpoczynki, posiadówkę w schronisku, robienie zdjęć i duuuużo czasu na zachwycanie się pięknymi widokami.

Dzień 5

Palenica Białczańska - Wodogrzmoty Mickiewicza - Dolina Roztoki - Dolina Pięciu Stawów Polskich - Świstówka Roztocka - Morskie Oko - Palenica Białczańska
Szlak absolutnie klasyczny. Łączący dwie popularne wysokogórskie doliny. Będący alternatywą dla osiągania Morskiego Oka wyłącznie asfaltem. Piękny widokowo, przyjemny, łatwy.
Do Palenicy docieramy busem lub autem. Stamtąd drogą asfaltową do Wodogrzmotów Mickiewicza (to wodospad jakby co) - około 40 minut. Za wodospadem należy odbić z asfaltu w zielony szlak prowadzący do Doliny Pięciu Stawów. Szlak na dzień dobry ostro zaiwania pod górę, ale nie ma się co zrażać, dalej jest łagodniej. Lasem, czasami nad potokiem, chwilami z widokiem na skały przez około 1 godz. 20 min. A potem dylemat.

Generalnie Dolina Pięciu Stawów jest położona wysoko jak na dolinę. Żeby się do niej dostać, musimy pokonać jej próg. Tu się zmęczysz, nie ma innej opcji.

Podejść jednak można na dwa różne sposoby: szlakiem czarnym - szybciej, mniej widokowo, do schroniska w Piątce około 40 minut. Albo dalszym biegiem szlaku zielonego. Oczywiście jeśli chcesz zobaczyć jak najwięcej - idź zielonym, ponieważ prowadzi on obok wodospadu Siklawa. Do Schroniska dojdziesz po około 1 godzinie (nad wodospadem szlak zielony się kończy, musisz skręcić w niebieski). 
Siklawa
Dolina Pięciu Stawów Polskich, której kawałek przemierzysz wędrując od Siklawy do schroniska bez wątpienia Cię zauroczy...
Wieczór w Pięciu Stawach

Od Schroniska, aby iść dalej w zaplanowanym kierunku, musisz zejść nad taflę Małego Stawu (tuż przy budynku). Tam znajdziesz drogowskaz kierujący na szlak niebieski przez Świstówkę.

Droga najpierw się mozolnie wspina zboczem (znów sporo przestrzeni). Osiąga wierzchołek Świstowej Kopy, a potem obniża się. Bo sama Świstówka to nazwa doliny. Jakiś czas zatem w dół, potem mniej więcej dnem doliny. Potem znowu trochę pod górkę. Dawno już nie szłam tamtędy, nie umiem dokładnie odtworzyć tej trasy. Po pewnym czasie wyłania się piękny widok na Morskie Oko, Czarny Staw pod Rysami i okoliczne szczyty. 

Jedyne trudniejsze miejsce na szlaku występuje już na zejściu do Morskiego Oka. Jest to moment, gdy szlak przecina Żleb Żandarmerii. Przez parę metrów jest krucho i trochę stromo. Dosyć nieprzyjemne to miejsce, kiedyś był tam nawet łańcuch, obecnie jednak jest zdemontowany. Po prostu trzeba zachować ostrożność i powoli pokonać tę przeszkodę.

Całe przejście trasy od Schroniska w Pięciu Stawach do Morskiego Oka zajmuje około 1 godz. 40 min.

Znad Morskiego Oka można się przejść nad Czarny Staw pod Rysami - łatwo, tylko ciasno, bo chodzą tam w sezonie całe pielgrzymki - ok. 50 min. do Stawu, potem ok.40 min z powrotem do schroniska nad Morskim Okiem. Ciekawą opcją jest też spacer wokół Morskiego Oka - około godzina. Zachęcam.

Znad Morskiego Oka powrót asfaltem (z leśnymi skrótami) do Palenicy - jakieś 2 godz. 

Czas w sumie - licząc przejście obok wodospadu Siklawa - ok. prawie 7 godzin. Plus odpoczynki. Czarnego Stawu pod Rysami ani spaceru wokół Moka nie liczyłam - jeśli masz ochotę to dolicz.

---------------------------------------------------------------------

To oczywiście tylko luźne propozycje. Możliwe, że ból nóg, czy ogólne zmęczenie nie pozwolą na tyle tras w czasie jednego wyjazdu. Możliwe, że pogoda okaże się złośliwa. Gdyby jednak wszystko szło zgodnie z planem - sugerowane tu trasy zapewnią różnorodność górskich przeżyć na łatwym, początkującym, stosunkowo bezpiecznym poziomie.

A może w czasie trwania wyjazdu okaże się, że przydałyby się propozycje nieco trudniejsze...? ;)

Tak czy inaczej - temat nie został absolutnie wyczerpany. Wycieczek dla początkujących może być w Tatrach wiele wiele więcej. Postaram się stworzyć jeszcze parę takich zestawień, aby było z czego wybierać.

LINK DO CZĘŚCI 2: TUTAJ

63 komentarze:

  1. Zdecydowanie prosimy o więcej! Super zestawienie, zawsze się zastanawiam gdzie się wybrać w te pierwsze 2-3 dni zanim się pójdzie w wyższe partie a tu proszę jaki wybór :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajne propozycje wycieczek dla mało wtajemniczonych(prawie takie same jak moje z pierwszego pobytu w Tatrach. Ja bym jeszcze dorzuciła Czerwone Wierchy:) Fajnie piszesz, pisz więcej:) pozdr.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wielkie dzięki za pomoc przy doborze tras przed pierwszą "świadomą" wyprawą w tatry, przy wizualizacji tras posiłkowałem się rewelacyjną mapą (mapa-turystyczna.pl/). Mam tylko jedno pytanie, czy podane tasy są nadal w zasięgu amatora późną jesienią ? (temperatura poniżej 0 stopni, możliwe lekkie opady śniegu)

    OdpowiedzUsuń
  4. dziękuję! w oczekiwaniu na wiosnę planuję moje pierwsze wędrówki, Twoje sugestie są bardzo pomocne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow, niesamowite zdjęcia... Góry! aż chce się wybrać na wycieczkę do zakopanego.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  7. "Bieszczadów"? "Bieszczad"

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak. "Bieszczadów" jest jak najbardziej poprawnie, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej!
    Bardzo dziękuję za ten poradnik. Pojechałyśmy w Tatry we cztery na trzy dni, w sumie wszystkie zielone, ale z chęciami. I Twoje propozycje były dla nas idealne, zrobiłyśmy dzień czwarty i piąty (Halę Gąsienicową, przełęcz Karb... oraz Pięć Stawów i do Morskiego Oka przez Świstówkę). Było świetnie i pięknie, chociaż podczas wycieczki na Gąsienicową napatrzyłyśmy się głownie na mgłę...
    Mam teraz ochotę na więcej! Dzięki! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziękuję! W punkt ten wstęp, który Pani napisała jest dokładnie o mnie :) wszystkie polskie góry przeszedłem prócz Tatr, odpychają mnie tłumy na szlakach i opowieści o kolejkach na szczyty.. Dlatego omijałem Tatry szerokim łukiem. Ale cóż po tak świetnie napisanej propozycji, szykuję się i uderzam na wiosnę 2016. Jeszcze raz dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo przydatny post dla zaczynających swoją przygodę z górami! Chętnie będę czytała podobne posty i zgłębiała swoją wiedzę na temat gór. W nadchodzące wakacje wybieram się w Tatry, tak więc chętnie poczytam o szlakach

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo ciekawy blog, mam pytanie czy wszystkie opisywane w tej kategorii trasy nadają się też dla dzieci? (lat 6)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niekoniecznie, mogą być kondycyjnie zbyt wymagające. Karb też oceniłabym jako zbyt trudny. Ale Gęsia Szyja, Grześ, Kopieniec i parę innych jak najbardziej tak. Jakby co, to pytaj o szczegóły.

      Usuń
    2. A jak oceniasz możliwości przejścia przez 9latkę trasy opisanej jako dzień 3 (oczywiście z opcją wjazdu na Kasprowy Wierch kolejką)?
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. O ile lubi dużo chodzić, to raczej ok.
      Tam jest kilka skałkowych fragmentów, chyba pisałam o nich w tekście. Tak więc skłonność do panikowania raczej niewskazana.

      Usuń
  13. Dziękuję za odpowiedź, jeśli chodzi o szczegóły- planujemy aby z 6-cio latkiem wybrać się do Doliny Pięciu Stawów z Palenicy Białczańskiej( przez Wodogrzmoty i Siklawę). Spać chcemy w schronisku (dużo wcześniej rezerwując pokój) i na drugi dzień wrócić przez Świstówkę- dokładnie jak tu jest opisane. Moje pytanie- czy młody da radę przejść przez Żleb Żandarmerii?( chęci ma , zdjęcia widział, ale różne opinie na ten temat czytałam- dla jednych żaden problem, inni "najedli się strachu") i czy trzeba tam dla niego dodatkowej asekuracji? Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź. Pozdrawiam. Ewelina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno powiedzieć. Osobiście przy uważam, że przy dobrych warunkach (brak śniegu/oblodzeń, sucho) nie ma tam nic strasznego. Parę czujniejszych kroków i tyle.
      Ale z drugiej strony - wiem, że są ludzie, których to miejsce straszy. Nie chcę więc bagatelizować, bo może jak Wy dotrzecie na miejsce, to przeklniecie mnie w myślach albo i na głos, że Was w ładny kisiel władowałam :D.

      Tak więc, moim zdaniem, w letnich warunkach możecie iść. Ale im więcej zdjęć wcześniej obejrzysz, żeby się upewnić tym lepiej.

      Usuń
    2. Góry są piękne Kazik

      Usuń
  14. Witaj Ruda :) Podczytuję Ciebie już od jakiegoś czasu :).....Chyba już będzie trzy lata, lub coś koło_tego. Propozycje z pierwszej części mam za sobą a nawet troszeczkę więcej.... Nie żebym się chwaliła ale jestem już ciut nadgryziona zębem czasu nie wliczając stoczonej walki z rakolcem...Właśnie od " mojej walki " nastąpiła zmiana w moim życiu, zaczęłam inaczej postrzegać to wszystko co wokół mnie i to co dalej. Mój wzrok sięgnął z nad morza aż po same Tatry....Wpadłam jak śliwka i pociągnęłam za sobą męża....Od 2006 roku w sierpniu pakujemy to, co jest potrzebne w górach i pędzimy owczym pędem....Było kilka lat przerwy na walkę....Jestem i puki wystarczy sił, to choćbym miała chodzić po górach licząc kroki, dziesięć i odpoczynek, chodzić będę. Pozdrowienia dla pozytywnie zakręconej na punkcie Tatr od pozytywnie zakręconej. Ela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za piękny komentarz. Obyśmy umieli żyć pełnią życia, zanim staniemy przed perspektywą jego utraty...

      Usuń
    2. Dziękuję i pozdrawiam :)
      Ela.

      Usuń
  15. Jestem zachwycona tą stroną! do tej pory byłam sudetozakręcona, ale podobnie jak jeden z przedmówców pokonuję lęk przed tłumami na szlakach i coraz bardziej mam ochotę na Tatry :) Jak oceniasz to z własnej perspektywy? Czy są jeszcze w Tatrach szlaki, które nie są oblegane? Dodam, że nie szukam przygód tylko przyjemności z obcowania z przyrodą, więc wcale nie zależy mi na trudnych podejściach, wysokich szczytach i wodospadach ;) Szukam wycieczki w stylu ja + górska kozica + cisza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba podrzuciłaś mi niezły pomysł na posta :)

      Usuń
  16. A zatem, proponuję Ci :
    - polana Jamy
    - hala Stoły
    - dolina Olczyska
    - dolina Za Bramką
    - Ornaki
    - Kopieniec (ale idąc od Cyrhli na szczycie proponuję iść w prawo, oczywiście po przyjemnościach powrót do góry)

    OdpowiedzUsuń
  17. Super! Coś dla mnie :) Fajnie było Cię poznać na BCP.
    Pozdrawiam!:)

    OdpowiedzUsuń
  18. hej, bardzo podoba mi się twój blog, wszystko jest świetnie opisane no i te zdjecia :) nic didac nic ująć :)
    Ja za tydzień wybieram się do Zakopanego na 7 dni, już dawno to zaplanowałam.Chcialabym spędzić tydzien wg. twojego planu, ale nie dawno dowiedzialam się, że będę mamą . Jestem w 5 miesiacu ciąży i mój lekarz nie widzi żadnych przeciwwskazań, dlatego nie chcę rezygnować z tego wyjazdu. Może mogłabyś doradzić mi lżejsze trasy lub ciekawe miejsca koło Zakopanego? dodam, że przyjadę samochodem, to zawsze mogę gdzieś podjechać. Pozdrawiam serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rusinowa Polana, większość dolin (np. Kościeliska, Strążyska, Małej Łąki), Morskie Oko. Nie wiem, jak to jest być w ciąży, ale jeśli czujesz się dobrze i lekarz nie widzi przeszkód, to myślę, że możesz powędrować na Nosal, Gęsią Szyję, Kopieniec Wielki.

      Usuń
  19. super, bardzo mi pomogłaś ;) dziękuję i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. W weekend wybieram się w Tatry z moim nowo upieczonym mężem Twoimi szlakami dla początkujących.
    Wybrałam dzień pierwszy trzeci i piąty :)
    Mam nadzieję, że pogoda dopisze.
    Świetny blog:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Masz może gotowe przygotowane mapki wyznaczonych szlaków tak do druku?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nieee... wychodzę z założenia, że jest mnóstwo map Tatr z oznaczonymi szlakami

      Usuń
  22. Witam ! Wlasnie przygotowuje dla znajomych z Francji program zwiedzania Tatr w pierwszej polowie sirpnia. Okres okropny bo wszedzie tlumy. Co myslisz GOSIU o pomysle wypadow ze schroniska Chocholowska ? Czy unika sie wtedy nudnego przemierzania Doliny Chocholowskiej ?
    Moja propozycja na 3 dni to : 1/ wypad na Grzesia, Rakow i Wolowiec 2/Trzydniowianski i Konczysty Wierch 3/przez Ornat na Starorobocianski Wierch. Chodzi o osoby doswiadczone w gorskich wyprawach. Czy to dobry wybor co do walorow widokowych i wykorzystania czasu ? Slyszalam tez, ze w Tatrach Zachodnich jest mniej turystow...Dziekuje z gory za sugestie ! Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obranie za kwaterę jednego schroniska wydaje się być dobrym pomysłem, faktycznie odchodzi wówczas nuda pokonywania doliny. Wycieczki fajne i ładne, aczkolwiek Trzydniowiański z Kończystym można spokojnie połączyć w jedno z Ornakiem i Starorobociańskim. :)

      Na trzeci dzień proponuję więc pokręcenie się po Słowacji. Pomiędzy Wołowcem a Jarząbczym Wierchem od słowackiej strony plączą się chyba ładne szlaki (nigdy nie byłam, sama mam chętkę). No tylko, że dojście tam oznacza ponowne pokonanie któregoś ze szlaków: na Wołowiec lub na Kończysty. Podzielcie to sobie jakoś tak, żeby miało ręce i nogi ;).

      Turystów latem niestety wszędzie sporo... Na pewno nie takie pielgrzymki jak na Morskie Oko, ale ciężko liczyć na odosobnienie i ciszę.

      Usuń
  23. Witam, gratuluję pomysłu na podpowiedzi, z niektórych na pewno skorzystamy już w tym roku!! Razem z moimi chłopakami (3,5 i 7,5) po raz kolejny wyruszymy na szlaki już w sierpniu :) ja osobiście już się nie mogę doczekać. Mali w ubiegłym roku pokonali jak sarenki podstawowe doliny, wbiegli do j. mroźnej -i po wyjściu chcieli tam wracać!!! - polecam kaski dla takich maluchów bo nigdy nie przewidzicie kiedy taki osobnik postanowi rozprostować nóżki i stuknąć się mocno w główkę. W tym roku mój starszy syn zaszczepił się na Tatry Zachodnie i strasznie go kręci Starobociański - czy pójdziemy zobaczymy myślę, że Grzesia w tym roku nam nie daruje:)) Pozdrawiam Monika

    OdpowiedzUsuń
  24. No i co Ty najlepszego zrobiłaś?! Spokojnie sobie dreptamy po sudecko-beskidzkich ścieżynach, ufni że Tatry to jeszcze nie, oj nie, a poza tym wszędzie tam ludzi pełno. A tutaj takie wpisy i człowiek już chce lecieć to wypróbować, a tymczasem każdy wolny dzień już skrzętnie zaplanowany na długi czas :/ Pojedziemy na parę dni w przyszłym roku, a w tak zwanym międzyczasie będą nas te Tatry swędziały, oj będą. Dziękujemy za skuteczną zachętę i pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ten blog jest nieoceniony, tylko dzięki niemu bez paniki zaplanowałam swoją pierwszą, nie ograniczającą się do chodzenia po Krupówkach wyprawę w Tatry. A jego autorka ma świetne lekkie pióro i wzbudza ogromną sympatię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ajaj, jak mi miło! :)))

      Usuń
    2. Potwierdzam to również! Jutro wyjeżdżamy na 2 tygodnie i wszystkie moje wycieczki są zaplanowane na podstawie Twojego bloga. Nigdzie indziej nie znalazłam tak rzetelnych opisów ze zdjęciami, które mnie przekonały, że naprawdę nie jest to everest te Tatry :D zobaczymy jak będzie :)

      Usuń
    3. Dołączam się do peanów - rewelacyjny blog, zdjęcia cudowne, a styl pisania tak lekki i zarazem konkretny, że nie mogę przestać czytać :). Gratulacje i tak trzymać! Sylwia

      Usuń
  26. Już chyba pytałem ale nie mogę się odnaleźć :) już czytałaś wiele razy, że blog jest nieoceniony, że jest świetny i to prawda! Nasz urlop "w zasięgu ręki" i pierwsza wyprawa w góry, nie wiem czemu tyle czekałem? Proszę o poradę, czy Dzień 4 Kuźnice - Dolina Jaworzynka - Hala Gąsienicowa - Czarny Staw Gąsienicowy - Przełęcz Karb - Zielona Dolina Gąsienicowa - Hala Gąsienicowa -Boczań - Kuźnice to jest odpowiedni wybór na pierwszą wyprawę rodzinną, ja, żona i 12 letni syn. Mamy kondycję, zapał i 7 godzinny marsz nie jest nam straszny :) choć zdaje sobie sprawę, że pod górę nie będzie lekko. Chodzi mi o syna, czy nie jest za niebezpiecznie dla 12 latka? Z góry dziękuję i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedyny fragment tej trasy, jak można uznać za niebezpieczny, to podejście na Karb od strony Czarnego Stawu. Jest tam dość stromo i na pewno trzeba uprzedzić młodego, żeby nic nie świrował. Ale nie panikowałabym. Ja pierwszy raz w życiu byłam tam w czasie kolonii, sama miałam trochę więcej lat, ale były też dzieci w wieku Twojego syna i wszyscy spokojnie dali radę. :)

      Usuń
    2. dziękuję za dobrą radę :) dopytuję się jak nowicjusz :) Czy o tej porze roku na tym szlaku będzie tłoczno? Nie ukrywam, że chcę jechać w góry żeby troszkę uciec od cywilizacji, nie lubimy tłumów. O tej porze roku będzie ciężko pewnie z tą ucieczką... P.S. Czy udziela się Pani jako przewodnik po górach? Zimowy przewodnik :)

      Usuń
    3. O tej porze, czyli latem? Oj będzie tłoczno. Chyba że dotrzecie tam wcześnie rano.

      Żeby być przewodnikiem, to trzeba specjalne kursy porobić, uprawnienia zdobyć, ja nic takiego nie mam. :)

      Usuń
  27. Witam serdecznie Ruda :-) planuje sie wybrac w Tatry(Zakopane) na przelomie wrzesnia - pazdziernika na ok dwa tygodnie. w kwesti chodzenia po gorach jestem zielony jak szczypiorek wiec na pewno skorzystam z twoich proponowanych tres :-) szkoda tylko ze nie ma jakis mapek do tych opisow szlakow

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to strasznie dużo roboty, zwykle podaję kolory szlaków, a mapę każdy powinien mieć własną, otworzyć ją sobie i prześledzić, czytając opis...

      Usuń
  28. Zanim wybierzecie się w Tatry proponuję zapoznać się z mapą http://www.mapa-tatr.com.pl/
    Znajdziecie tam profile tras,czyli ile pod górkę a ile z górki. bardzo fajne narzędzie do planowania wędrówek.

    OdpowiedzUsuń
  29. Jeżeli szukamy dobrej bazy wypadowej, to polecam Murzasichle - wszędzie blisko, a nie ma tam takiego zgiełku. Polecam zwłaszcza hotel Kopieniec, mają najlepszą restauracją w okolicy, mega standard no i taras widokowy, idealny na klimatyczny wieczór ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Mam pytanko :-) wybieram sie w gory poraz pierwszy i czy warto zaopatrzyc sie u uprzaz + laza + kask ? taki zestaw to suma ok 500-700 zl ( duzo ale dla bezpieczenstwa chyba warto :-) prosze o rade

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jakie szlaki masz w planie?

      Usuń
    2. twoje proponowane z kategoriu łatwe i dla sredniozaawansowanych a jesli kondycja pozwoli to chcialbym sprobowac cos z trudniejszych szlakow :-)

      Usuń
    3. Na łatwe daj sobie spokój ze sprzętem, na te dla średniozaawansowanych możesz sobie kupić kask. Trudniejsze - kask mile widziany, ale co do uprzęży i lonży, to naprawdę zależy, na który szlak się wybierasz, bo żeby to miało sens, to musi być na nim dużo łańcuchów (a np. na Kościelcu czy pod Chłopkiem nie ma wcale).

      Usuń
    4. dzieki za rade Gosiu :-) czekam na przewodnik J. Nykla wiec mam nadzieje ze z jego pomoca i twojego bloga opracuje sobie trasy na wypad w gory ( mam nadzieje ze 15 dni starczy na zwiedzanie i eksploracje Tatr :-) pozdrawiam Marcin

      Usuń
  31. Nasze polskie góry są piękne i latem i zimą. Zawsze się dobrze w nich bawię

    OdpowiedzUsuń
  32. Hej,
    A co myślisz o pomyśle zrobieni trasy z dnia 3 na odwrót, tak aby mieć "zaliczone" podejście w góry a tylko zjechać kolejką z Kasprowego ?
    Pozdrawiam
    Ula

    OdpowiedzUsuń
  33. Witam uwielbiam Twoje wpisy mam pytanie czy od siklawy jest bardzo stromo chciałabym wybrać się w sierpniu z córkami były już w górach ale zaliczyliśmy morskie oko chocholowska Kościeliska z góry dziękuję za odpowiedź pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie schodki, męczące, ale nie trudne.

      Usuń
  34. Cześć! Wybieramy się z moim TŻ w lipcu w góry. Ja wysportowana wspinaczka, on problemy z kręgosłupem. Którą z 3 propozycji byś nam poleciła? I gdzie się wtedy najlepiej zatrzymać (chodzi o jakieś fajne noclegi w góralskich domkach, gdzie będzie pokój z łazienką, dostęp do kuchni, a nie schroniska), żeby było na szlaki w miarę blisko, raczej nie będziemy samochodem, czekam na rady i pozdrawiam (zaznaczę, że będziemy pierwszy raz w górach)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To naprawdę ciężko powiedzieć... Wszystkie szlaki proponowane w tych zestawieniach są łatwe. W przypadku problemów z kręgosłupem proponuję wybierać krótsze trasy (czas podawałam pod każdym opisem). A co do kwatery, to ostatni raz nocowałam gdzie indziej niż w schronisku 3 lata temu, więc nie mam pojęcia. :)

      Usuń
  35. Witam,
    Czy jestem w stanie zrobić 2 dzień z 6 latkiem który do wytrawnych piechurów nie należy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, raczej nie. Może tylko Grześ, ewentualnie do Rakonia.

      Usuń
  36. Bardzo ciekawy wpis, jeszcze nie byłam w Tatrach ale w tym miesiącu planujemy wyjazd i trochę informacji na ten temat na pewno mi się przyda.

    OdpowiedzUsuń