środa, 3 lutego 2016

Łatwe szlaki zimowe w Tatrach polskich (dla początkujących)


Sama się sobie dziwię, że dopiero dziś się za to biorę, bo temat aż się prosi o poruszenie i zrobienie sobie należnego miejsca na blogu.

Tak serio, to się kryguję trochę. Nie dziwię się sobie wcale. Wiem, dlaczego dotąd tego nie napisałam - bo to nie takie proste wysłać gdzieś kogoś w zimie ze słowami: "idź idź, tam łatwo", a potem nie-daj-borze-świerkowy jakieś oblodzenie, nogę ktoś złamie i na moje sumienie zrzuci.

No dobra, znów się kryguję. Ja nie mam sumienia. ;)

Żarty żartami, ale życzę wszystkim raczej dobrze, nie chcę więc, by mi ktoś po moim zaleceniu nogę łamał. Znaczy się, jak będzie miał pecha, to i tak złamie, ale niech ma świadomość pełną, że to się stać może. A zatem...

Zanim podam kanon szlaków zwykle polecanych osobom dopiero pragnącym zdobyć zimowe doświadczenie, najpierw zaserwuję kanon uwag:

  • wybranie się na szlak łatwy i w miarę bezpieczny bynajmniej bezpieczeństwa nie gwarantuje
  • podane niżej szlaki zwykle dają się bezpiecznie przejść bez sprzętu zimowego, jednak okresowo mogą wystąpić takie warunki, które przejście danego szlaku bez sprzętu uniemożliwią lub sprawią, że będzie ono niebezpieczne (np. oblodzenie)
  • podobnie rzecz ma się z lawinami - poniższe szlaki uchodzą za raczej bezpieczne lawinowo, ale to nie znaczy, że jakaś skrajnie wielka lawina (a takie się w Tatrach czasem zdarzają) o nie na pewno nie zahaczy, albo że nie ruszy jakaś mała deska śnieżna, z którą polecisz...
  • zła pogoda może Cię skutecznie uwięzić na choćby i najbanalniejszym szlaku
  • tak, góry są groźne zimą, ale wcale niewiele bardziej niż latem :) 
A teraz do sedna.

Szlaki łatwe, względnie bezpieczne, zwykle niewymagające użycia sprzętu, odpowiednie na zimowe pierwsze kroki:

1. Rusinowa Polana

Niezbyt długi i niewymagający spacer po raczej bardzo bezpiecznym terenie. Miejsce warte odwiedzenia o każdej porze roku, jednak wyłącznie przy dobrej widoczności, gdyż poza widokami, nic tam za bardzo ciekawego nie ma. (Oscypki na gorąco w bacówce - ale tylko latem... ).

Zdjęcia tutaj i tutaj

Nieopodal znajduje się Sanktuarium na Wiktorówkach. Poza tym, że jest to miejsce kultu, to można też uznać je za dość urokliwy zakątek. Na murze okalającym kościółek znajdują się tablice upamiętniające zmarłych ludzi gór.

Polanę Rusinową osobiście uwielbiam i z serca polecam.

2. Gęsia Szyja

 Jeśli już jesteś na Rusinowej Polanie, możesz spróbować wejść na Gęsią Szyję. Co, o ile nie trafisz na oblodzenie lub np. wiatr halny, nie powinno sprawić problemów.

A w linku więcej zdjęć i relacja.
Szczyt to niewysoki, szlak łatwy, raczej brak obiektywnych niebezpieczeństw. Na wierzchołku parę skałek - tam trzeba zachować ostrożność, bo to akurat miejsce, gdzie można trochę sfrunąć. Widok podobny jak z Polany, ale nieco rozleglejszy.

3. Dolina Kościeliska

Spacer. Nigdy nie widziałam Kościeliskiej w zimowej szacie - wprawdzie byłam tam w grudniu, jednak wtedy zastałam tylko błoto, wyliniałe trawy i pobojowisko po halnym. Domyślam się, że prawdziwą zimą może być tam uroczo.

Aczkolwiek... nie wiem, czy polecać. Jeśli tak, to w miarę wcześnie rano. Im bliżej południa, tym większy robi się tam tłok, wrzask i rewia mody, przy jednoczesnym braku poszanowania dla jakiejkolwiek stronności poruszania się po szlaku.

Widoki rozpościerające się z Doliny Kościeliskiej nie są szczególnie rozległe, chociaż sylwetka Kominiarskiego Wierchu może robić wrażenie. Raczej główną atrakcją są tu okalające dolinę niewysokie skały. Dopiero spod Schroniska na Hali Ornak odsłania się widok na Błyszcz i Bystrą.

Warto przejść się nad Staw Smreczyński - całkiem ładne oczko wodne otulone lasem z widokiem na zachodnie wierchy w pakiecie.

Kościeliska słynie z jaskiń. Trzeba jednak mieć na uwadze, że Mroźna zimą jest nieczynna, a zwiedzanie pozostałych może być bardzo utrudnione przy oblodzeniu. Nie jest polecane zimą również zwiedzanie Wąwozu Kraków.

O Dolinie Kościeliskiej - ale w wersji letniej - pisałam tutaj.

4. Dolina Chochołowska...

...której fenomenu nigdy nie zrozumiem ;). Nie znoszę jej, jest okropna, nudna, długa, mózg mnie boli z braku bodźców, jak nią idę. Aczkolwiek Polana Chochołowska już faktycznie jest ładna i może faktycznie warto podjąć się trudu zmierzenia z marazmem i martwicą krajobrazu, żeby tam dotrzeć i polanę ową ujrzeć...?


No, ten tego, moim zdaniem jednak, aż taka piękna, żeby było warto, to ona nie jest. Poza swoim pierwszym razem, bywam tam tylko wybierając się gdzieś dalej, wyżej. Ale wiem, że są ludzie, którzy idą wyłącznie do schroniska i też im się to podoba. A nuż jesteś jednym z nich?


Znowu: spacer. Ale mam nadzieję, że nie zapomnieliście przed czym przestrzegałam na wstępie tego tekstu...?



Największą i rozsławiającą Dolinę Chochołowską atrakcją są krokusy. Kwitnie ich tam naprawdę tysiące, tworząc przecudny pejzaż (chyba dojrzałam, żeby to w końcu zobaczyć na własne oczy ;) ), tyle, że oczywiście... ma to miejsce wiosną. Ale! Krokusy to takie niecierpliwe kwiatki i wystarczy, że zima na chwilę odpuści, a już wybijają się ponad śnieg pierwsze sztuki (to akurat miałam zaszczyt obejrzeć we własnej osobie, a nie tylko na zdjęciach). Więc - jest szansa na ujrzenie paru chochołowskich krokusików już w marcu, czy nawet pod koniec lutego.



5. Grześ

Z Chochołowskiej prosta i niedługa trasa prowadzi na Grzesia, niewielki szczyt Tatr Zachodnich. Łatwy do zdobycia i bardzo widokowy, jest popularnym celem wycieczek.

Przy dobrej widoczności i odpowiednich warunkach śniegowych - zaryzykuję polecenie dalszego wybrania się na Rakoń. Stamtąd powrót do doliny tą samą drogą.

Moja relacja z zimowego Grzesia tutaj, ale uprzedzam, że tam tylko jedno wielkie mleko. Po widoki odsyłam do relacji letniej.

6. Trzydniowiański Wierch


Kolejna trasa z Doliny Chochołowskiej. Dokładnie, to wiodą z niej na ten szczyt dwa szlaki - oba czerwone. Zimą rekomenduję tylko ten, który wiedzie NIE spod schroniska, ale zaczyna się jakieś 20 minut drogi od niego i prowadzi przez Krowi Żleb i Kulawiec. Powrót tą samą drogą. Duża część drogi przez las, dopiero końcówka odsłonięta, ale bez stromizn. Bardzo ładny widok ze szczytu na polską część Tatr Zachodnich.


Fragment panoramy z Trzydniowiańskiego Wierchu

7. Sarnia Skała

Tu mam problem, bo sama nie byłam tam nigdy zimą, a w ogóle to byłam raz i dawno temu. Ogólnie trasa jest łatwa, prowadzi wybraną doliną: Strążyską lub Białego, z których trzeba podejść do góry przez las. Do Skałki z lasu jest odbicie, a dopiero sama końcówka wejścia na Skałę może sprawić problem.

Ja pamiętam to miejsce, jako takie, gdzie trzeba było przykucnąć i trochę się przyasekurować rękami.

Na szczycie należy zachować ostrożność, bo skała urywa się stromo z drugiej strony (poważny wypadek latem '16 podczas... pozowania do zdjęcia!). Rewelacyjny widok przede wszystkim na pobliski Giewont.

8. Hala Gąsienicowa

Najbezpieczniejsze dojście zimą: szlakiem czarnym z Brzezin. Jaworzynka mocno narażona na lawiny. Boczań jest w tej klasyfikacji po środku.

Szlak przez Boczań często jest udeptany do tego stopnia, że śnieg robi się śliski. Warto mieć ze sobą raczki.

Hala jest sama w sobie pięknym celem wycieczki. Okoliczne szczyty zapewniają moc wrażeń estetycznych. Warto się tam wybrać tylko po to, aby zobaczyć ją w zimowej odsłonie.



Polecam też spacer po "pojezierzu", czyli po Zielonej Dolinie Gąsienicowej (relacja klik klik). 

Wielu turystów udaje się - także zimą - nad Czarny Staw Gąsienicowy. Pamiętając łatwą trasę z lata, często nie zdają sobie sprawy z czyhających tam zimą zagrożeń.

Po pierwsze - ścieżka jest podcięta stromym zboczem. Wybieranie się tam więc przy oblodzeniu bez raków/raczków może skończyć się upadkiem.

Po drugie - szlak prowadzący zboczami Małego Kościelca jest mocno narażony na zejście lawin. Jeśli nie posiadasz żadnej wiedzy lawinowej, czyli nie potrafisz zupełnie ocenić sytuacji - lepiej tam nie idź.

Zimą istnieje obejście - nad staw idzie się dołem. Ścieżka dość wyraźnie odbija w lewo w las, a następnie prowadzi ku dolince. Latem w tym miejscu są wielkie głazy, zimą pokrywa je śnieg (przynajmniej powinien).

zimowy szlak do Czarnego Stawu Gąsienicowego

Jest to bezpieczniejsza droga. Ale! Nie wszyscy o niej wiedzą i nie wszyscy nią chodzą. Zwalić na Ciebie lawinę może ktoś kto idzie "normalnym" szlakiem ponad Tobą.

9. Karb od strony Zielonej Doliny Gąsienicowej

O ile Przełęczy Karb od strony Czarnego Stawu zimą osobom początkującym zdecydowanie zdobywać nie polecam (stromo!), o tyle od przeciwnej strony już jak najbardziej.

Podchodząc na Karb od strony Zielonej Doliny Gąsienicowej zdobywamy wysokość powoli, lekko wznoszącym się terenem. Przełęcz osiąga się prawie że sama, jakoś tak mimochodem.

Przełęcz Karb od strony Zielonej Doliny Gąsienicowej

Myślę, że jest to jedna z najciekawszych łatwych zimowych wycieczek. Widok z Karbu na Kościelec i parę innych górek może w sobie rozkochać. No i sama Zielona Dolina też jest bardzo ładna.

widok na Kościelec z Karbu

10. Kasprowy Wierch

Nie jestem pewna, czy powinnam polecać go na początek i bez sprzętu, bo to już kawał góry, ale wiem, że mnóstwo ludzi daje radę.

Zdecydowanie łatwiej iść zimą szlakiem żółtym od Hali Gąsienicowej. Trasa jest łatwa, niezbyt stroma i właściwie nieeksponowana, chociaż poturlać w dół się można.

Pamiętam z kroniki Topr-u taki przypadek, że jakaś kobitka szła na Kaspro, ale ślisko było, więc jej się utknęło i ani w dół ani w górę. A że była bliżej szczytu niż doliny, to ją do stacji kolejki... doniósł na barana Topr-owiec.

Ogólnie to na Kasprowym jest pięknie, wiadomo, ale przy dobrej pogodzie zazwyczaj też niemiłosiernie tłoczno. Chociaż... pilnuj inwersji ;). Był sobie taki lutowy dzień, w Zakopanem było brzydko tak, że nic tylko zaszyć się w knajpie, ale cwane zerknięcie na kamerki zaowocowało ożywczym odkryciem. Sami zobaczcie. I powiem Wam, że mało ludzi chyba wtedy zerknęło na te kamerki.

Jeszcze jedna ważna UWAGA - o ile dojście na Kasprowy od strony Hali nie jest przepaściste, o tyle rejon jego szczytu - już tak. Przerażają mnie te przechadzające się tam rodzinki, pozwalające dzieciom brykać tuż obok olbrzymich stromych zboczy. I wcale nie jest to wynikiem mojego przewrażliwienia (dlaczego? dlatego!).

11. Dolina Pańszczyca

Z Hali Gąsienicowej można się łatwo przespacerować szlakiem wiodącym na Krzyżne do Doliny Pańszczycy. Zapuszczanie się w jej głąb polecam może tylko przy dobrych warunkach śniegowych, gdyż jej dno jest narażone na lawiny mogące schodzić z wielu okolicznych żlebów. Jednak już samo zerknięcie z brzegu na tę dolinę może być interesującym celem zimowego spaceru.

Po drodze zresztą układają się w ładne konstelacje Kościelec z Kasprowym i ciekawie wygląda maleńka stamtąd Hala Gąsienicowa.

12. Kopieniec Wielki i Nosal

Szczyty łatwe do osiągnięcia, raczej niewymagające użycia sprzętu (no chyba że oblodzenia - wtedy raki lub raczki, zawsze!). Można połączyć obydwa szlakiem przez Dolinę Olczyską, albo wybrać jeden. W partiach szczytowych skałki - trzeba zachować ostrożność. Dosyć ładne widoki.

Moja relacja z zimowego Kopieńca tutaj.

13. Dolina Pięciu Stawów Polskich

Schronisko w Piątce słynie z faktu, że jest jedynym w polskich Tatrach, gdzie nie da się w żaden sposób dojechać. A nie da się dlatego, że dotarcie do tej doliny wymaga pokonania stoku, jak przy zdobywaniu niejednej z wyżej wymienionych górek. Wiąże się to automatycznie z zagrożeniem lawinowym, które na tym szlaku jest całkiem realne. Stromizna terenu może też wymusić użycie przynajmniej raczków w przypadku wyślizganego śniegu lub oblodzeń.

Zimą szlak zielony prowadzący obok wodospadu Silkawa jest nieczynny i bardzo niebezpieczny (wypadek lawinowy z początku '15 roku - dosyć słynny, bo zginął w nim mężczyzna udzielający się w grupach tatrzańskich na fb).

O tej porze roku poruszamy się szlakiem czarnym z dodatkową zmianą - obejściem Niżniej Kopy (latem szlak trawersuje jej zbocza). Zimowa trasa jest w górnych partiach oznakowana tyczkami. Powinna też być poprowadzona przez innych - tych, którzy szli przed Tobą, a więc i wyraźna. Gdybyś jednak miał do wyboru dwa wydeptane ślady - idź tym w lewo.

Tuż po znacznych opadach śniegu lub przy lawinowej trójce - raczej sobie odpuść...

źródło: Portal Tatrzański




14. Morskie Oko


Last but not least!


Cały problem z Morskim Okiem polega na tym, że choć to piękne miejsce, to trzeba się tam wybrać przy wyjątkowo brzydkiej pogodzie, żeby mieć jakąkolwiek szansę to piękno dostrzec. W przeciwnym wypadku dostrzeżemy cały przekrój zachowań ludzkich, flesze aparatów, dziubki do zdjęć, aktualne trendy mody oraz rażące przykłady niszczenia środowiska. To wszystko do tego stopnia, aż nam receptory wysiądą i góry już możemy niechcący przeoczyć.

Ale nic to, zawsze przecież zostaje tak wiele dni z kiepską pogodą... a nie, czekaj, wtedy to w ogóle nic nie widać. ;)

Szlak do Morskiego Oka jest łatwy, żeby nie rzec - banalny. Wyasfaltowany (na skrótach kamienie, ale skróty można omijać; dopiero końcowy odcinek od Polany Włosienicy to droga kamienna), ciągnący się oczywiście cały czas lekko pod górę, ale nie stromy.

Wbrew jednak zapędzającej się czasami opinii powszechnej UWAGA: NIEoświetlony, NIEodśnieżony, NIEposypany piaskiem! Bo to szlak kurde! W górach kurde! No!

Można się przejść dookoła Morskiego Oka - łatwo, choć oczywiście może być ślisko, ale... brzeg Moka w wielu miejscach jest narażony na lawiny. Przy stabilnej pokrywie lodowej, a taka zwykle występuje w środku zimy, dużo bardziej rozsądne jest spacerowanie środkiem jeziora.

(Średni okres istnienia pokrywy lodowej na Morskim Oku to 155 dni. Tworzyć zaczyna się zwykle pod koniec listopada, przy czym zwarta pokrywa lodowa pojawia się najczęściej w trzeciej dekadzie grudnia; źródło: "Morskie Oko - przyroda i człowiek").

Znad Moka można też przejść się nad Czarny Staw, ale tu już wiele zależy od warunków. Przy świeżym śniegu może być ciężko, przy oblodzeniach lub mocno wydeptanej ścieżce może okazać się potrzebne użycie raczków. Trzeba też mieć na uwadze, że okolice gdzie zaczyna się szlak nad Czarny Staw są narażone na lawiny wyjeżdżające z Bandziocha, a i sam próg stawu przy niekorzystnych warunkach może pewnie pojechać.



....................................................................


P.S. Zapoznaj się też z tym tekstem.



56 komentarzy:

  1. Bardzo fajny tekst. Pomimo tego, że zimą troszkę udało mi się zwiedzić, to mile wspominam niektóre z opisanych pozycji.
    Z Morskim Okiem bym uważał, bo ostatnio ponad setka turystów "utknęła" w górach i nie mogli zejść ;)
    Dodałbym jeszcze Kopę Kondradzką zielonym szlakiem przez Kondratową, ale tylko dla osób oswojonych z minimum wiedzy lawinowej.
    Pozdrawiam Robert G

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego zamieściłam uwagę o tym, że asfalt jest nieoświetlony, nieodśnieżony i nie posypany piaskiem. :)

      Usuń
    2. Kurde, noooo... Przepraszam, nie mogłem się powstrzymać, ten kawałek bardzo poprawił mi humor.

      Usuń
  2. Gosiu jak zwykle super wszystko opisałaś -dziękuję. Na Gęsiej Szyi przepięknie latem a zimą nigdzie nie byłam...i ten wpis jest mi przydatny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się i mam nadzieję, że skorzystasz :)

      Usuń
  3. Witam.

    Dorzuciłbym jeszcze:
    1) Polanę na Stołach, choć zimą bywa uciążliwie, szczególnie jeśli trzeba brodzić w głębokim śniegu. Tak czy owak jak dla mnie dość ciekawy widok, praktycznie brak ludzi i cisza. Głowa potrafi tam srogo odpocząć.
    2) Przyjemnie jest również na Przysłopie Miętusim i wcześniej - na zboczach Hrubego Regla (jeśli idziemy przez Staników Żleb) oraz na Wielkiej Polanie - również łatwo, a to otoczenie potrafi urzec.

    Pozdrawiam.

    Marian

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za propozycje!

      A przy konieczności brodzenia w śniegu, uciążliwie będzie wszędzie...

      Usuń
  4. Fajne zestawienie, niewymagające sprzętu zimowego.
    Sarnia skała zimą - byłem przy głowourywającym wietrze. Ładnie, dosyć pusto, kijki by się mogły wtedy przydać, ale można się obejść bez :)
    Zaproponuj coś bardziej zaawansowanego, już ze sprzętem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ech, pomyślę, ale nie obiecuję, że jeszcze tej zimy zaserwuję coś takiego

      Usuń
  5. Wlasnie, Hala Kondratowa.. Dlaczego nie ma Hali Kondratowej :) btw. droga z Doliny Bialego na Sarnia Skale i powrot przez Strazynska z zahaczeniem o wodospad to dla mnie bylo takie zapoznanie z Tatrami zima, latwe i przyjemne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Tobie już jest! :)

      Myślę, że osoby tu zaglądające, czytają też komentarze :)

      Usuń
  6. Hej :)
    A gdzie można się wybrać by trenować chodzenie w rakach?
    Okolice Kościeliska?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na każdej z tych tras można to potrenować :)

      Usuń
  7. a co ze Słowacją? orientujesz się, czy szlaki do schornisk są bezpieczne? ( no może poza Terinką, bo tam pewnie mogą zejść lawiny). Np nad Zielony Stawi Kieżmarski?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sorry za literówki, już się nie da tego edytować :-D

      Usuń
    2. Słowackie Tatry nie są zimą 'zamknięte'?

      Usuń
    3. Niecałe są zamknięte :).
      Tu masz opis drogi do Terinki, ale bez sprzętu nie polecam: http://tatry-dla-sredniozaawansowanych.blogspot.com/2015/03/teryho-chata-i-dolina-pieciu-stawow.html

      A tu trochę zdjęć z zimowej Doliny Staroleśnej (ta już łatwiejsza i da się zrobić bez sprzętu o ile nie ma oblodzeń, aczkolwiek żlebów w okolicy sporo, więc teoretycznie może coś się na szlak zwalić): http://tatry-dla-sredniozaawansowanych.blogspot.com/2015/05/zimowa-dolina-starolesna.html

      Na wpis o Zielonym Kieżmarskim już sama trafiłaś :)

      Usuń
  8. Witaj, dzięki za kolejny, przydatny tekst. Proszę o propozycje tras zimowych dla trochę bardziej zaawansowanych, np. po kursach turystyki zimowej :D z góry dziękuję i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie śmiem pouczać tych po kursie ;)

      a tak serio, to czego na tych kursach właściwie uczą...?

      Usuń
  9. A czy mogłabyś napisać co z Giewontem? Trochę łaziłam w rakach, ale najwyżej byłam na Sarniej Skale. Marzę by się wgramolić na Giewont zimą, ale nie wiem czy tam czasem nie jest lawiniasto?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano jest. Przy dobrych warunkach można próbować, nie powinno być trudno. Ale to już ze sprzętem.

      Usuń
    2. Mam raki i czekan. Czy to wystarczy? Czy powinna być lina, uprząż i kask...? Będę wdzięczna za wszelkie wskazówki :)

      Usuń
    3. Kask zawsze lepiej mieć niż nie mieć. Ogólnie to pisząc "sprzęt" miałam na myśli właśnie raki i czekan. Ale uważaj. Samo podejście na Giewont z Przełęczy raczej nie jest narażone na lawiny, ale podejście na Kondracką Przełęcz - owszem jest, z obydwu stron (czyli od Kondratowej i od Małej Łąki, bo Grzybowiec na zimę zamknięty).

      Usuń
    4. Będę próbować właśnie od Kondrackiej, bo ten szlak znam najlepiej, choć i Małą Łąką też kiedyś szłam (no ale oczywiście latem). Zobaczę jaki będzie stopień zagrożenia lawinowego, zorientuję się na miejscu (może uda mi się z jakimś TOPRowcem pogadać). Dzięki za wskazówki, a co do kasku to masz rację - zakupię.

      Usuń
  10. szlaki dla poczatkujących ALE o przynajmniej dobrej kondycji ;-) inaczej Kasprowy przez Boczań, hale Gąsienicową; Karb - odradzałabym na początek za dużo, za długo...Gesia może być w zimie piekna, o ile nie trzeba torowac sobie drogi w 0,5m śniegu -wiec tu też uwaga! Z Kasprowym i beztroską rodziców tez popieram Twoje spostrzeżenia -- można pociechą jak i samemu zafundować sobie 500m zjazd pod Murowaniec ;-) albo do zagranicznych sąsiadów ;-) i jak powiedział jeden Toprowiec - jeśli jest śnieg, jest potencjalne zagrożenie lawinowe....Co kilkanaście, kilkadziesiąt lat pojawiają się lawiny w miejscach, w których nikt by się tego nie spodziewał ....i sprzęt -- lepiej nosić niż się prosić ;-) pozdr GS

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo to już mi się wydaje takie oczywiste, że trzeba mieć jakąś tam kondycję, żeby iść w góry... no ale dobrze że napisałaś :)

      Usuń
  11. Na Sarnia wlazlam zimą, trocgevupierdliwe było przedzierania się przez śnieg po uda, ale dogoniła mnie jakąś łaska i razem dalysmy radę;-) z moich doświadczeń polecam też lajtowe ścieżki nad i pod reglami, oraz dolinki reglowe -lazilismy z dzieciakami:-) dzierzba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki za podzielenie się doświadczeniem :)

      Usuń
  12. Witaj Gosiu, dobry tekst. Chodzę po taterkach od niedawna i tylko letnią porą. Więc zima mnie korci i to w takiej lajtowej formie. Fajnie napisane, lekko z zachowaniem wszystkich ważnych uwag. Pozdrawiam i życzę powodzenia na szlakach i dalszych relacji oraz opisów, w tym stylu. Pozdrawiam Heniek. Może na szlaku, teraz spotkane tam rudzielce będę pytał jak mają na imię :):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj już nie dręcz tych rudzielców :P
      Ale jak trafisz na właściwego, to się odezwij ;)

      Usuń
  13. Cześć Gosiu!

    Co do tego Morskiego to trochę bym się kłócił, bo przecież asfalt przecina Żleb Żandarmerii, z której schodzą jedne z największych lawin w Tatrach, dodatkowo z Marchwicznego Żlebu w 2000 roku zeszła lawina, która załamała lód na Moku, trzeba o tym pamiętać, a większość ludzi niestety zdaje sobie nie robić z tego problemu i pakuje się w Tatry zimą, w adidaskach, w spódniczkach i kozaczkach. Przypomina mi się sytuacja z grudnia, po zejściu z Koziego Wierchu i znoszeniu z Dol. Roztoki jednej Pani, bo była bez raków (nadrabialiśmy z kolegą drogę do Roztoki, żeby ją odholować) albo oburzenie Pani na parkingu w Palenicy o 19, że koniki już nie jeżdżą i w górach ciemno o tej porze (bo ona pierwszy raz w górach...) i trzeba ją odwieźć do Zakopanego (tak powiedziała że muszę ją odwieźć)... ręcę opadają.

    Nie mniej pozdrawiam! Wierny czytacz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo tak, ja dobrze wiem, gdzie ma wylot Żandarmeria, dlatego we wstępie gruchnęłam parę uwag, w tym tę, że żadna z tych tras na 100 % bezpieczna nie jest. Na asfalcie w tamtym miejscu jak dotąd zginęła jedna osoba, co statystycznie wynosi jakiś mikroskopijny ułamek ogółu, co tam lezie. Ale zdarzyć się może - jasne.

      Chociaż... adidaski, spódniczki, kozaczki, akurat na asfalcie są do zaakceptowania ;) i nie wpływają na to, czy lawina zejdzie, czy nie.

      Pozdrawiam również!

      Usuń
  14. Droga nad Reglami jest zimą super dla nowicjuszy:-) Ogolnie od trzech lat jestem w Tatrach takze w lutym(co wczesniej nie zdarzało się) i bez raków i czekana da radę przejść sporo dolin:-) Czarny Staw pod Rysami też dało radę ze względu na wybite w śniegu schody przez poprzednikow. Oczywiście gdybym musiał przecierac szlak to bym sobie zdecydowanie odpuścił. W tym roku do Murowanca było kiepsko na początku podejścia na Boczań bo straaasznie wyślizgane ale powolutku,powolutku i po kłopocie

    OdpowiedzUsuń
  15. Kasprowy w tegoroczna majowke bez rakow? Jak to odnosisz do innych szczytow Tatr Zachodnich? W sensie, ze na ktory mozna wzglednie bezpiecznie sprobowac powedrowac?
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Kończysty z Trzydniowiańskiego w raczkach i z kijkami, pojutrze? Szlaki przetarte, lawinowa jedynka (prawdopodobnie), minimalny mróz i prawie bezwietrznie.. Dwa miesiące czekałem na takie warunki.
      A jednak jakieś nachylenie na Kończystym finałowym podejściu jest, prawda? Trochę Tatr schodziłem, (chociaż bez hardkoru), ale nigdy zimą.

      Hmmm?

      Usuń
    2. I ful lampa do tego. Ale jednak wolę zapytać. ;)

      Usuń
  16. To właśnie m.in. mamy w planach, chociaż Małołączniak też kusi... Zastanawiam się jak z tym Karbem, czy tam nie jest wysokie prawdopodobieństwo lawiny?^^ Sory, że tak wypytuję, ale pierwszy raz w życiu zobaczę śnieg w Tatrach, a wiem, że Ty znasz temat, wzbudzasz zaufanie! :)
    Pozdrawiam,
    Iza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karb od strony Zielonego Stawu jest całkiem bezpieczny, musiałoby naprawdę coś wielkiego się zwalić, żeby tam dosięgnąć.

      Od drugiej strony oczywiście wręcz przeciwnie.

      Usuń
    2. Hej Gosia!
      Muszę się pochwalić :D Wiem, że to żaden osiąg ale jak na pierwszy zimopodobny warun to jestem zadowolona! ;)
      Byliśmy w pierwszą majówkę na Rakoniu. Szliśmy z Polany Chochołowskiej zielonym szlakiem na początku, później ścianą na szczyt i powrót przez Grześ. Raków nie mieliśmy, ale absolutnie nie były konieczne (chociaż pomocne napewno by były :P), za to bez kijków chyba bym tam nie wlazła ^^ Jesteśmy zachwyceni widokami, szczególnie na słowacką stronę - Rohacze CUDOWNE, cel na lato!
      Następnego dnia niestety wycofaliśmy się jakieś 10 min pod szczytem Ornaka. Szlismy z Dol. Kościeliskiej. Uznaliśmy, że zejście może być zbyt niebezpieczne, bo śniegu było dużo i stromo, ale mimo wszystko nie żalujemy ani kroku :)
      Dowiedziałam się też od pewnego przesympatycznego górala Pana Jasia, właściciela naszej kwatery, że latem warto troszkę zboczyć ze szlaku mniej więcej w połowie drogi na szczyt od Iwanickiej Przeł. i zejść "po cichu" na borówki - są podobno wielkie! :))
      Ostatni dzień to Sarnia Skała. Bezśniegowo, trochę błotniasto i chmurzasto, ale nie sądziłam, że widoki z tak niskiej góry mogą być aż tak MEGApiękne... A i tak kilka wierzchołków pozasłaniały chmury.
      Dzięki temu blogowi odważyliśmy się dotknąć tatrzańskiej "zimy" i chyba nas wzięło :) Napewno wrócimy tam zimą.

      Dzięki za wszystkie rady jakie zostawiasz na tym blogu i za wszystkie relacje!!!

      PS Napisałaś kiedyś, że nauczyłaś się nie zadawać pytań na forach ^^ Ja też. :P Gdybym posłuchała tych narwańców z pewnego forum, to chyba bym w góry w maju nigdy nie pojechała bez szpeju.

      Usuń
  17. Witam, dojrzałem (chyba) w końcu do tego żeby po raz pierwszy wybrać się w Tatry. Chodzę sobie zwykłe trochę po Bieszczadach ale głównie Karkonosze, wiosna, lato, jesień, zima. Padło na maj, drugi tydzień i Tatry Zachodnie, czytam różne artykuły ale oczywiście pytań tylko przybywa :) Jako że chciałbym połazić trochę u góry zaopatrzyłem się w sprzęt. Pierwsze trzy noce to Schronisko na Polanie Chochołowskiej, a stamtąd Wołowiec i Kończysty Wierch, Starorobociański Wierch i Ornak, potem Schronisko na Hali Ornak i Ciemniak a może Kopa Kondracka, oczywiście też trochę jaskinie i doliny ale pozostaje mi jeszcze jeden dzień ;) Masz może jakieś propozycje z Hali Ornak na taki dzień? I co myślisz o moich planach? Oczywiście wiadomo że dużo zależy od warunków i pogody i to one zadecydują w głównej mierze :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. No z Hali Ornak, to się głównie na Ornak idzie, ale to już masz w planach. Możesz wydłużyć wycieczkę o Błyszcz albo Bystrą jeżeli warunki pozwolą.

    OdpowiedzUsuń
  19. Byłam na Grzesiu zima dwa lata temu :) widoki są niesamowite- mieliśmy piękne słońce :)zdecydowanie polecam na zimowe wyjście

    OdpowiedzUsuń
  20. Hej, a może zrobisz listę szlaków dla trochę bardziej doświadczonych? Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Gosiu, a jak zimą wygląda możliwość przejścia z Rusinowej Polany przez Gęsią Szyję i Rówień Waksmundzką do Murowańca? Widzisz jakieś zagrożenia na tym szlaku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wedle mapy dwa miejsca są bezpośrednio zagrożone lawinami: Polana Waksmundzka i Polana Pańszczyca. Osobiście nigdy tam nie byłam - nawet latem, więc zupełnie nie znam terenu.

      Usuń
  22. Jakie miejsce (noclegowe) byłoby najlepsze jako punkt wypadowy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wszystkie te szlaki to chyba najbardziej Zakopane.

      Usuń
  23. Czemu na Trzydniowiański tylko od jednej strony?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ten z drugiej jest lawiniasty, a w tym tekście są tylko te względnie bezpieczne :)

      Usuń
  24. A co powiesz na Kopę Kondracką lub którykolwiek z Czerwonych Wierchów w weekend majowy? Bez raków jest sens się tam pakować?
    Moje dotychczasowe zimowe doświadczenie to Rakoń i Grześ, Sarnia Skała i wycof 10 min. spod szczytu Ornaka przez oblodzenie :)

    Pozdrawiam,
    Olga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy głównie od tego, jaki będzie weekend majowy. Jeżeli od teraz słońce będzie systematycznie wytapiać śnieg, to do maja zostaną go tylko resztki. Ale ze trzy lata temu maj był w pełni zimowy z trójką lawinową w ramach wisienki na torcie.

      Ciężko coś powiedzieć... Obserwuj warunki w Tatrach, zerkaj systematycznie na kamerki Topru. Czerwone Wierchy nie są jakieś trudne zimą, z tym, że zamknięty jest szlak przez Tomanową Dolinę, więc ograniczone są dojścia/zejścia, no i teren ten słynie z pobłądzeń, co latem już się prawie nie zdarza, dzięki rozdeptanym szeroko szlakom, ale zimą jest realnym zagrożeniem. No i przy oblodzeniu, wiadomo - może być źle. Ale trudno dziś wyrokować, czy za miesiąc będzie oblodzenie. :)

      Usuń
    2. W tamtym roku właśnie byłam w maju i również jednego dnia była lawinowa 3, pozostałe dni 2 i 1, śniegu na "szlaku" na Przełęcz Zawracie było po kolana, oby w tym roku było mniej. ja już nałogowo zaglądam na komunikat TPN i kamerki Topr :D dzięki za odpowiedź co do pobłądzeń! ;)

      Usuń
  25. PS oczywiście nie muszą być to Czerwone Wierchy, chodzi o to, żeby był to szczyt, bo tam najpiękniejsze widoki :)

    OdpowiedzUsuń