Nart na nogach nie miałam nigdy. Napisałabym z rozpędu, że "i nigdy
pewnie mieć nie będę", ale wówczas pewnie jak na złość przyciągnęłabym
do siebie jakąś narciarską znajomość i zapragnęła realizować się i w tej
dziedzinie. A ostatnie, czego mi potrzeba, to kolejny drogi sport.
Lepiej zatem nie kusić losu ;).
Czemu więc w łapki moje wpadł i na blogu zagościł przewodnik narciarski?