poniedziałek, 24 września 2018

Ale Taterki to ty szanuj!

"Najpiękniejsze miejsce na świecie" - czytasz może czasem pod kolejnym zdjęciem Tatr na kolejnej im poświęconej grupie na fejsie. "Pięknie, ale w Taterkach piękniej" - widzisz innym razem, w grupie bardziej ogólnogórskiej. Zewsząd dopadają Cię ochy i achy, których adresatem są właśnie Taterki. I krew Cię zalewa, bo, po pierwsze, sam dźwięk, czy widok tego dziwacznego zdrobnienia, świdruje Ci mózg, a po drugie, bo to nieprawda. Bo są na tym, niemałym przecież, świecie miejsca piękniejsze od Tatr, bo je widziałeś, na żywo czy choćby na zdjęciach, albo bo po prostu wątpisz, by takowych nie było. Nawet jeśli Tatry lubisz, to nie aż tak, coby się nimi zachłystywać i tracić kontakt z bazą.

A zastanowiłeś się może kiedyś, dlaczego dla niektórych te Taterki są takie piękniusie? Wziąłeś w ogóle pod uwagę, że są racjonalne powody, by uważać je za wyjątkowe? Bo ja owszem i choć sama reprezentuję bardziej ostrożny pogląd na temat wybitnego piękna Tatr, to faktem jest, że nie jestem wolna od kuku na muniu na ich punkcie i poniekąd rozumiem te skrajne, opisane wyżej postawy. Nie, nie identyfikuję się z nimi, nie popieram ich, ale odrobinkę rozumiem. No to, dlaczego Taterki są piękniusie?

Lepsze Tatry w garści

Tatry są najbliższymi nam górami typu alpejskiego. Parę, maksimum paręnaście godzin jazdy i jesteśmy. W prawdziwych górach, takich ze skałami, poszarpanym krajobrazem, no i z niemałym ryzykiem w pakiecie też. O innych górach możemy sobie poczytać, pomarzyć, czasem zebrać się na odwagę (i wydatek) i nawet pojechać, ale to tu mamy blisko, komfortowo i zupełnie u siebie. No właśnie...

Jak w domu

Tatry są na tyle małe, że w ciągu życia spokojnie można przejść je w całości. I nie mam tu na myśli tylko szlaków - są pasjonaci, którzy gramolą się na każdą nazwaną turniczkę. To powoduje, że z czasem zaczynamy się w nich czuć nie gorzej niż we własnym przedpokoju. Gdzie nie spojrzysz - sami znajomi. Tu rozlane cielsko Koziego Wierchu, tam zakrzywiony profil Krywania, jeszcze gdzie indziej cycki mniejsze - Rysy i cycki większe - Wysoka. Strzelista Łomnica z wyraźnym budynkiem stacji kolejki i kopulasty Sławkowski, a ostatnio - widoczny z wielu kilometrów obryw pod Niebieską Turnią. Oczywiście na początku się tego wszystkiego nie rozpoznaje, myli się to i owo, wszędzie widzi się Rysy albo Giewont. Ale z czasem ta plastyczna mapa wdrukowuje się w mózg. A jaka to satysfakcja, móc powiedzieć: tam byłem. I tam też. I tutaj. I jeszcze tu. W sumie to prawie wszędzie. ;) Panie, w takich Alpach to życia na to nie starczy.



Sezonowość

W Tatrach doświadczysz czterech pór roku. Upalnego (niestety często też deszczowego) lata, złotej (najpiękniejszej!) jesieni, typowej górskiej zimy, no i wiosny, kiedy śnieg wciąż zalega, ale nie musisz już bać się lawin. Nie we wszystkich górach, a przynajmniej nie na wszystkich szczytach masz to zagwarantowane, bo gdzieniegdzie zima panuje zawsze, a nawet jeśli nie panuje, to lubi zaskoczyć, choćby i w środku lipca. Tu mamy bogactwo różnorodności. Jak tego nie kochać?



Małe jest piękne

Nigdy nie widziałam Tatr z samolotu, bo i nie latałam nad nimi, ale uwielbiam oglądać cudze zdjęcia zeń. Zamyka się w nich cały masyw, tak wyraźnie odgraniczony od okolicznych dolin, czy kotlin. I tu znów odzywa się ta "naszość", z góry też rozpoznać możemy poszczególne szczyty i przełęcze, prześledzić własne wędrówki. To miłe, mieć pod ręką góry, które możemy tak dobrze poznać.

I tak w ogóle... to są kurde piękne! Może nie?

Jakkolwiek nie byłby opatrzony, widok z Morskiego Oka na górujące nad nim Mięguszowieckie Szczyty z Mnichem i Cubryną, jest piękny. Piękne są mniej znane szlaki i miejsca, w których odnajdziesz ciszę i spokój. Piękne są widoki z wysokich szczytów i niemniej piękne są widoki z położonych u ich stóp dolin. Piękne są niebieskie tafle stawów, szemrzące wstęgi strumyków, miękkie górskie polany i ostre krawędzie skał, układające się w granie. Piękna jest moc letniej zieleni rozlana po dolinach, jesienna rudość, złocąca szczyty i niemniej piękny jest bezkres zimowej bieli. Okej, nie każdy musi lubić tu być, nie każdemu muszą podobać się góry, jako takie, ale nie da się zaprzeczyć, że Tatry prezentują się całkiem niczego sobie.







A to już przypadłość ludzkiej natury, że to, co swoje i bliskie sercu, uznaje za najpiękniejsze.

"Widziałem góry większe, wspanialsze i bardziej majestatyczne. W góry piękniejsze od Tatr jednak nie wierzę" (S.Zieliński).

Mnie też już zdarzyło się widzieć większe, wspanialsze i bardziej majestatyczne góry niż Tatry. Wierzę, że kiedyś zobaczę też piękniejsze od nich. W co natomiast nie wierzę, to to, że znajdę góry, w których poczuję się tak bardzo u siebie jak w Tatrach. W moich Tatrach. W Taterkach. Dlatego Taterki to Ty szanuj! ;)

A Wy? Za co kochacie Taterki? ;)



8 komentarzy:

  1. Pierwszy raz byłem w Tatrach jak miałem 7 lat. Przyjechałem z szarego wtedy Szczecina i zobaczyłem w Zakopanem tęczę z kolorowych, zachodnich ubrań turystów, usłyszałem multum języków na raz, no po prostu tygiel. A na widok lazurowej wody Moka po prostu zgłupiałem. Przez kolejne osiem lat jeździłem w każde wakacje na obozy i spędzałem od 2 do 4 tygodni w górach. Z roku na rok lat przybywało a na obozach ci sami ludzie tylko co raz starsi, jednego roku przejeżdżało się w dresach, drugiego długie włosy i glany, takie to były zmiany w ciągu jednego roku :) No i te "życiowe" rozmowy idąc asfaltem do Moka :) Jak można go nie kochać? Rusinowa my love...ile razy tam byłem za dzieciaka i nawet teraz będąc starym dziadem, to nie zliczę. Na Krupówkach żebraliśmy na czereśnie a schodząc z Kopy Kondrackiej dostałem pięścią w mordę od nauczyciela wychowawcy na wycieczce szkolnej w VIII klasie. To były przepiękne czasy.. Potem było kilkanaście lat przerwy ale sentyment pozostał. A teraz jestem w Z-town kilka razy w roku, mam dzieci które po Tatrach ciągam i cały czas poznaję góry na nowo. Samemu też sporo po nich chodzę i dlatego tu do Ciebie z wielką ochotą zaglądam. Czuwaj!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja kocham chyba bardziej słowacką stronę, więc odpada u mnie aspekt, że jak nasze to kocham. Kocham, bo się tu dobrze czuję i stać mnie na nie. Moi znajomi jeżdżą w Alpy, Pireneje, Himalaje, ale jak kolejny rok z rzędu mówię im, że na urlop oczywiście w Tatry to nikt specjalnie nie parska i nie próbuje mnie do innych gór przekonać. Mówią, że fajnie, że ładne są Tatry i że w sumie też się stęsknili. Góry to góry, wysiłek, pot, widoczki, więc naprawdę bez przesady. I w Tatrach człowiek może się górsko realizować.

    OdpowiedzUsuń
  3. ... za to że misiek nieraz wyskoczy na fotkę

    OdpowiedzUsuń
  4. Dwa lata temu pod koniec września pojechałam pierwszy raz w Tatry (nie liczę Gubałówki i Morskiego Oka z wycieczki szkolnej 40 lat temu ).Przed wyjazdem przeczytałam 2 przewodniki ,kilka artykułów z internetu ,jakieś mądre porady i to wszystko.Mój pierwszy szlak to Czerwone Wierchy,jesienne,pełne mgieł i tajemniczości.Zakochałam się już po pierwszej wędrówce jak sztubak,w życiu bym nie przypuszczała ,że kobieta po pięćdziesiątce może przeżyć coś takiego.Dwa lata,łażenia po Tatrach to niedużo,ale przeszłam już wszystkie znakowane szlaki po Polskiej stronie i kilka słowackich,Za każdym razem zachwycam się nimi tak samo jak pierwszy raz.Miałam też kilka wypadów zimowych,ale ograniczały się one do dolin i szczytów Rakoń,Wołowiec,Ornak,Starorobociański ,Kasprowy.Od niedawna dopiero trafiłam na Twojego bloga,co prawda większość szlaków już przeszłam,ale lubię poczytać i skonfrontować nawet już po fakcie :)Dziękuję za wspaniałą lekturę dzięki niej powracam ciągle w ukochane Tatry :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham nasze Taterki, może ta miłośc jest trochę w ostatnich latach zakurzona, zaniedbana, ale nie boję się przyznać że tak jest. Dlaczego? Przecież Tatry nie są wielkie i wysokie jak takie Himalaje, czy choćby Alpy, a któreś inne góry na pewno są piękniejsze, że przecież w sezonie są okropnie zatłoczone, itp. Tak, to wszystko prawda. Ale jednak... Jak w końcu dotrę do tych naszych Tatr to czuję coś w rodzaju radości, ekscytacji, pokory i odczucia wlasnej mołości w porównaniu z Nimi. Jak już tu jestem pragnę całą sobą poczuć magię tych gór, nacieszyć się bliskością i całym tym urokliwym pieknem które roztaczają wokół mnie. Są piękne i zawsze będą dla mnie piękne. Zawsze też, czy też czytając książkę o Tatrach, czy oglądając program w telewizji wiem że za sto, dwieście lat, kiedy mnie już dawno nie będzie na tym świecie One nadal tam będą. Dostojne, piękne, niewzruszone, pamiętające całe wieki naszej historii ... Dlatego my, turyści musimy szanować nasze ukochane góry i otaczającą JE przyrodę, by swym urokiem cieszyły kolejne pokolenia. Bo te Taterki(owszem, niestety tylko część) są Nasze, tak bardzo polskie, tak bardzo wielu z nas bliskie sercu.

    Pozdrawiam. Stęskniona za Tatrami.

    OdpowiedzUsuń
  6. Za co???
    Nie kocha się za coś tylko wbrew wszystkiemu��
    Wbrew tłumom w klapkach z piwem w ręce. Wbrew kapryśnej pogodzie. Wbrew śmieciom, kolejce do kolejki, zamykanym szlakom i przepełnionym schroniskom.
    Bo nie to jest ładne co jest ładne tylko to co się komu podoba. Bo po prostu są...
    Pozdrawiam wszystkich, którym chce się ruszyć tyłek i zobaczyć coś więcej niż ekran/monitor/wyświetlacz
    Natalia

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też widziałem góry wyższe,ale Tatry będą zawsze dla mnie najpiękniejsze i najwspanialsze,bo nasze,na wyciągnięcie ręki(mieszkam w Beskidzie Żywieckim) i ciągle jeszcze są miejsca w których nie byłem,a odwiedzam Tatry od roku 1992. Parafrazując myśl Stefana Żeromskiego, może i są góry piękniejsze, ale Tatry są dla mnie majstersztykiem przyrody.

    OdpowiedzUsuń
  8. Najstarsi górale nie pamiętają, kiedy dopadła mnie górska pasja. Jedni mówią, że to sprawa genów znajdujących odbicie w nazwisku. Inni twierdzą krótko: te typy tak po prostu już mają. A ja myślę, że „winien” tutaj jest halny, który czasami zjawiał się w moich stronach i niósł ten zapach Tatr, za którym podążało się w myślach i rzeczywistości. Spotkanie na swojej ścieżce wspaniałych i wyluzowanych turystów, którzy przyjęli mnie do swojej paczki, pozwoliło mi na wielkie smakowanie szlaków i wszystkiego wokół. Nawet nie zauważyłem, kiedy zostałem górskim nałogowcem zarażającym innych, jak wirus odporny na leki. Przedeptałem trochę szlaków w Tatrach i nie tylko, z których mam wiele wspomnień. Polecam wszystkim taki nałóg. Teraz mniej chodzę po wysokich górach, ale za to więcej piszę (wspominam) o nich na stronce http://ikceroog.pl/markowe-szlaki/
    Pozdrawiam.
    Ps.
    Przyjemnie się czyta Twoje teksty!

    OdpowiedzUsuń