środa, 12 września 2018

Buty Chiruca Tasmania GTX - TEST


Idealne buty w góry nie tak łatwo znaleźć. Zwłaszcza, że jeśli nie mieszkamy w dużym mieście, najczęściej musimy kupować je przez internet, a zatem bez przymierzania. Model Chiruca Tasmania GTX to bodajże czwarte moje buty na lato, które użytkuję. Czy okazały się strzałem w dziesiątkę...?



Ogólne wrażenie:

Buty są dość ciężkie. Niby wiedziałam o tym w momencie ich wybierania, ale co innego widzieć napis "520 g", a co innego wziąć tę masę do ręki, czy założyć na stopy. Ciężar ten niestety trochę się czuje przy noszeniu. Drugie, co natychmiast rzuca się w oczy, to solidne wykonanie butów - wyglądają na takie, które się prędko nie rozlecą. Tasmania GTX nie są z założenia butami ani męskimi, ani damskimi. Po fakcie lekko żałowałam, że nie wybrałam jednak bardziej kobiecego modelu, chociaż muszę przyznać, że i ten wygląda na damskich odnóżach całkiem zgrabnie.

źródło: chiruca.pl

Wygoda:

Buty są świetnie wyprofilowane. Po włożeniu stopy do środka odczuwa się komfort - palce są niżej, śródstopie wyżej. Niestety, w moim odczuciu są też dość twarde, co trochę przeszkadza po wielu godzinach wędrówki. No i ciężkie, o czym już wspomniałam. Są to jednak moje subiektywne wrażenia, a twardość i masywność butów wpływa zapewne na ich trwałość. Niestety jest jeszcze jedna rzecz, o której muszę wspomnieć - zarówno po pierwszym, jak i po drugim założeniu buty zmasakrowały mi kostki. Obecnie już się rozchodziły, nie przyprawiają mnie o krwotok na każdej wycieczce i nie wiem, z czego wynikały te przykre przygody. Rozmawiałam ostatnio z Jarkiem z bloga Czar Gór, który użytkuje identyczny model i on nie miał takich problemów. Więc może to tylko moja osobista przypadłość.


Wytrzymałość:

Buty Chiruca Tasmania nie tylko wyglądają na takie, które posłużą wiele lat, ale i pozytywnie przechodzą ogień prób. Po kilku górskich wyrypkach i intensywnym wędrowaniu po norweskim błocie, są lekko przybrudzone, ale nic się w nich nie pruje, nie odkleja i, ogólnie, poza tym, że brudnawe, to wyglądają jak nowe. A odnośnie błota, w które na norweskim szlaku naprawdę musiałam się wpakować - nic nie przeciekło ani nie przemokło.


Przyczepność:

Podeszwa wykonana jest z poliuretanu. Po suchej skale chodzi się wyśmienicie. Po mokrej niestety już nie, ale też nie czepiam się zbytnio, bo mało które buty radzą sobie z mokrymi kamieniami.

Podsumowując: Buty Chiruca Tasmania GTX to naprawdę solidny i wytrzymały model i warto rozważyć ich zakup i związanie się z nimi na dłużej na górskich wędrówkach. To, co może ewentualnie przeszkadzać, to ich waga i twardość - polecałabym jednak przymierzyć je i pochodzić w nich po mieszkaniu przed rozpoczęciem użytkowania, aby sprawdzić, czy ten rodzaj obuwia nam pasuje. Wadą jest wysoka cena, ale myślę, że w tym wypadku śmiało można stwierdzić, że płaci się za jakość. Ogólnie - polecam, choć zaznaczam, że na wszelki wypadek warto mieć w plecaku plastry. ;)




Uwaga! Widoki nie są dostępne w pakiecie z butami! ;)

5 komentarzy:

  1. no widzisz, a mnie obciera każdy but! dosłownie, nawet japonki są w stanie pozostawić w moich stopach spore rany. nie wiem, co jest z tym wszystkim nie tak, ale u mnie krwotoki w butach to norma - najgorsze, że ciągle miejsce obtarcia się zmienia i nie mogę przed czasem się zabezpieczyć ;)
    aha, wleci kiedyś na bloga post o parodniowym górskim biwakowaniu? co ze sobą mieć, jak dbać o jakąś względną czystość, na co się nastawiać, jak znaleźć dobre schronienie? :) przydałby się z pewnością nie tylko mi
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jesteś którąś z kolei osobą, która pyta o taki post, więc pewnie w końcu go stworzę :)

      Usuń
    2. O! Ruda ma na imię Gosia :) Nie wiedziałem :) Miło mi poznać :)

      Usuń
    3. Używałem kiedyś buty Scarpa, teraz Meindl. Maindl kupiłem i "prosto ze sklepu" zrobiłem 20km w górach. Tylko jeden odcisk, i pewnie dlatego że skarpetki miałem nienajlepsze. Dobre skarpety ratują skórę, dosłownie i przysłowiowo :) Myślę, że trzeba znaleźć buty dla siebie, za Maindl'a trzeba dać z 900PLN, ale chodziłem kiedyś w polskich "pustynnych" wojskowych butach za 100PLN i też były wygodne jak bambosze z sypialni, żadnych otarć czy odcisków. Jedyna firma, którą odradzam, to Salomon - kupiłem "półbuty" z goretexem do biegania, moje stopy wróciły jak z wojny, dwóch znajomych kupiło górskie buty i też potrzebowali czasu zanim się ułożą na stopie, i przestaną nosić rany. Meindl Bhutan dla mnie strzał w dziesiątkę, miłość od pierwszego wejrzenia.

      Usuń
  2. Używałem tych butów przez ostatnie 15 lat, średnio służą mi 5 lat. Zawsze pęka podeszwa pod palcami w zgięciu i gdyby nie to to żywotność ich byłaby dłuższa. Nie trafiłem solidniejszych butów z Chiruca, Anso GTX wytrzymały 3 lata.

    OdpowiedzUsuń