niedziela, 11 grudnia 2022

Prezent dla górskiej łajzy z niebieskiego sklepu ;)


Jak część z Was zapewne wie (w każdym razie ja się z tym nie kryję), pracuję w pewnym popularnym sklepie z artykułami sportowymi i outdoorowymi :). Produkty turystyczne z Decathlonu znam dobrze i sama wielu używam. Nie wszystkie są zapewne godne polecenia, ale wiele z nich - owszem.
Prezentownik wrzucam już trzeci rok z rzędu. Mam możliwość w ramach swojej pracy tworzyć linki afiliacyjne i dostaję prowizję od wygenerowanej z nich sprzedaży. Być może znajdziesz tu inspirację na prezent, a jeśli i tak planujesz coś zamówić, to będzie mi miło, jeśli zrobisz to przez mój link ( TUTAJ link do strony głównej).

Osobiście uważam, że jak ktoś chodzi po górach, a nie jest przy tym milionerem, to zadanie zakupienia mu prezentu jest dość łatwe. Skompletowanie sprzętu górsko-outdoorowo-biwakowego to spore szarpnięcie dla portfela, zwykle rozkładane na wiele miesięcy, a nawet lat (zwłaszcza, jak najpierw kupuje się tanie cokolwiek, byleby było, a potem chce się jednak wymienić na lepsze). A nawet, jak sprzęt jest już skompletowany, a szafa pełna, to zawsze jest coś, co przydałoby się wymienić, bo a to raki rdzewieją, a to kask ma już dobrych parę lat, a to wytarł się ulubiony sofshell. A więc zawsze jest coś, co można dać. Okej, to są dosyć drogie rzeczy jak na prezenty. Ale istnieje też mnóstwo tak zwanych pierdół, na których przeciętny turysta jednak często oszczędza, odkładając na te droższe zakupy. Zostaje też opcja zrzutki na prezent z kimś jeszcze. No i oczywiście karta podarunkowa, niekoniecznie słusznie uznawana czasem za pójście na łatwiznę.

 

Prezenty w tym wpisie są podzielone na trzy kategorie cenowe (no i są tylko z Decathlonu):

- drobiazgi, czyli coś taniego, symbolicznego, albo coś, co może być dodatkiem do głównego prezentu 

- trochę większe prezenty - coś, co może stanowić samodzielny prezent i kosztuje mniej więcej 100-200 zł

- coś ekstra - prezenty raczej droższe 


Nie wszystkie one są dostępne w każdym sklepie stacjonarnym, ale jeszcze zdążycie zamówić je przez internet. :)

 

Drobiazgi:


Gwizdek trekkingowy -  dźwięk gwizdka niesie się dużo dalej niż dźwięk ludzkiego głosu, w razie braku zasięgu lub utraty telefonu w awaryjnej sytuacji może uratować dupę. Taki elegancki (cena 19.99 zł): LINK

 


 I taki praktyczny z kompasem i termometrem (cena 29.99 zł): LINK

 


 

Saszetka "nerka" - dłuuuugo nie było w Decathlonie sensownych nerek. Te, które pojawiły się w tym roku są naprawdę spoko - kształt standardowy, pojemne, trwałe, w fajnych kolorach i w sumie bardzo tanie. Sama od razu kupiłam sobie tę w nieokreślonym kolorze brudnego fioletu, noszę i chwalę (można ją dostrzec na wielu zdjęciach z ostatnich wędrówek). (cena 39.99 zł) LINK

 


 

Rękawiczki - modele różne, ładne, wygodne i niektóre umożliwiające obsługę smartfona. Przydatne również latem, zwłaszcza dla osób, które biwakują w górach. Przedostatni model to wełna merynosa, ostatni jedwab. Ja mam te najtańsze (zdjęcie w środku), przydają się. (ceny od 29.99 do 59.99 zł) Linki ukryte w zdjęciach (każdy model występuje w różnych kolorach).

 


 



Bukłak na wodę (camelbak) - osobiście zawsze mówiłam "a na co mi to", dopóki nie wypróbowałam. Teraz wędrówka bez tego gadżetu jest upierdliwa. Gdyby ktoś nie wiedział, co to i po co to: jest to worek na wodę, który się wkłada do plecaka, rurkę wyciąga się na zewnątrz i można pić, bez sięgania za każdym razem po butelkę. Jedyną wadą tego rozwiązania jest brak kontroli nad tempem ubywania napoju. Worek jest trwały, bez ingerencji ostrych krawędzi raczej nie powinien pęknąć. Występuje w różnych wielkościach:

1 litr (cena 49.99 zł): LINK

2 litry (cena 59.99 zł): LINK

3 litry (cena 69.99 zł): LINK

 


 

Hamak - w Tatrach na biwak się nie przyda, ale jak ktoś częściej chadza po zalesionych szlakach albo uprawia wiating, to już jak najbardziej. Oprócz tego przydatny na działce czy balkonie, wiadomka. (cena 69.99 zł) LINK

 

•  Skarpety - świąteczny prezentowy klasyk, który wcale nie musi być nudnym podarunkiem przyjmowanym z politowaniem. Do trekkingu przydadzą się specjalne "skiepy", które ograniczają podrażnienia, odprowadzają wilgoć, szybko schną, ograniczają pochłanianie zapachów, dają ciepełko (wszystko to w zależności od modelu). Takie specjalistyczne skarpetki to pewien wydatek, na którym wielu turystów jednak oszczędza - tymczasem dłuższa trasa w byle jakich skarpetach może się skończyć bardzo nieprzyjemnymi odparzeniami. Moim zdaniem porządne skarpety trekkingowe to jest mega prezent. (ceny od 19.99 do 119.99 zł)

Kliknięcie na obrazek przekieruje do całej kategorii:

 



 • Buff z wełny merino - milusi, uniwersalny: damsko-męski, letnio-zimowy. Występuje w trzech kolorach. (cena 49.99 zł) LINK


 • Czapka z wełny merino - fajny wygląd, a materiał to już w ogóle ♥. Uniwersalna na lato i zimę (w końcu merynos) i unisex. (cena 49.99 zł) LINK

 

 


Kubek z tytanu - decathlonowa nowość z tego roku. Niska waga, trwałość i możliwość postawienia na ogniu. Osobiście bym nie pogardziła. (Cena 89.99 zł) LINK

 


Termos - mam litrowy model w starszej wersji, jest bardzo dobry, długo trzyma ciepło. A czy to dobry pomysł na prezent? Jak ktoś wędruje zimą gdziekolwiek, czy jeździ na nartach, a nie ma jeszcze termosu, to jasne że tak.

0,4 litra (cena 39.99 zł): LINK

0,7 litra (cena 59.99 zł): LINK

1 litr (cena 69.99 zł): LINK

 

 



Termos-butelka - nowa seria termosów ma ładne kolory i smukły, miły dla oka wygląd. Termosy te są też lżejsze od poprzedników. Wadą jest brak nakrętki, służącej zwykle za kubeczek. Zaletą to, że łatwo się go wyciąga (korek w formie uchwytu, można go też przytroczyć czymś do plecaka) i ma wbudowane sitko. Występuje w trzech wielkościach:

0,5 litra (cena 49.99 zł): LINK

0,8 litra (cena 69.99 zł): LINK

1 litr (cena 79.99 zł): LINK



Trochę większe prezenty:


Bidon z filtrem - z takim serio serio filtrem. Nie to, że możesz pić kranówkę (kranówkę to w ogóle zazwyczaj możesz pić;). Filtruje 99,9999% bakterii (E. coli, itd..) oraz 99,9% pierwotniaków, a jak się zużyje (po 1000 litrów, więc nieprędko), to można go wymienić. Czyli że nabierasz ze strumyka, albo nawet stawu, nawet takiego położonego poniżej schroniska i pijesz. Albo pije ziomek, któremu kupisz ten bidon. (cena 119.99 zł) LINK

 


 

Większa biodrówka (nerka) - to już całkiem pojemne bydlę. Stacjonarnie przyjeżdża w zieleni i mi się nie podoba, czarna wersja natomiast zupełnie spoko. (cena 119.99 zł) LINK


Palnik turystyczny - osobom preferującym jednodniowe wycieczki raczej zbędny... ale jeśli ktoś się bawi w jakiekolwiek dłuższe trekkingi czy nawet pojedyncze biwaki, to palnik mieć na pewno chce. W Decathlonie dostępne są dwa rodzaje palników i dwa rodzaje kartuszy z gazem. Jedne są wciskane, drugie wkręcane. Podobno łatwiej jest kupić - zwłaszcza za granicą - wkręcane kartusze, dlatego polecam pasujące do nich palniki.

Bezpośrednio przykręcany do kartusza (cena 159.99 zł): LINK

Z wężykiem, dzięki któremu palnik nie stoi bezpośrednio na kartuszu (lepsza stabilność) (cena 229.99 zł): LINK

W ofercie Decathlonu jest też dostępny słynny (całkiem zasłużenie) Jetboil (cena 399.99 zł): LINK



Okulary z polaryzacją - Filtr polaryzacyjny sprawia, że oczu nie razi światło odbite od poziomych powierzchni, takich jak kałuże, tafla wody albo śnieg (filtr UV jest oczywiście w "zestawie" ;)). Przykładowe modele, linki w zdjęciach (cena 149.99 zł).



Kijki trekkingowe - jedni lubią z, inni wolą bez. Nie zawsze są przydatne, czasem stanowią zbędny balast. Ale na upierdliwych podejściach z ciężkim plecakiem ich wsparcie jest nieocenione. Nieprzekonanego raczej nie skłonimy do używania kijków kupując mu je na gwiazdkę. Ale jeśli ktoś ma już mocno przeciorane kije, to pewnie ucieszy się z nowych. 


Model z wygodnym systemem regulacji (klamerka) (cena 69.99 zł za kijek): LINK


Model z systemem antishock (dodatkowa amortyzacja, kijek sprężynuje na podłożu), regulacja to klasyczne rozkręcanie i skręcanie. (cena 89.99 zł za kijek): LINK

 



 

A tu kijaszek 3-częsciowy, a więc kompaktowy po złożeniu. Najbardziej wytrzymały z oferty. (cena 149.99 zł za kijek): LINK



Czołówka - bezdyskusyjny must have, nawet jak ktoś nie biwakuje, ani nie ma w planach łażenia nocą. Zmrok potrafi zaskoczyć, światełko nosić trzeba. Z typowo decathlonowych najlepszy jest i w sumie godzien polecenia model Trek 900: wysoka odporność na zachlapanie, dużo trybów świecenia, w tym najmocniejszy bardzo konkretny; wadą jest to, że dostanie się do baterii lub zamiana ich na akumulatorek wymaga... cóż, przede wszystkim cierpliwości i też czegoś do podważenia.(cena 149.99 zł) LINK

Natomiast w Decathlonie można też od jakiegoś czasu kupić czołówki Ledlenser. No i ja sobie ostatnio wzięłam i zakupiłam (była w jeszcze lepszej promocji niż teraz) taką właśnie i póki co jestem w sumie zachwycona. (cena 179.99 zł) LINK

Raczki - na wyższe szlaki nie polecam, ale w dolinki i na łatwiejsze górki przydadzą się każdemu. (cena 129.99 zł) LINK

 


Mata samopompująca - ta z Forclaza nie jest najlżejsza ani najmniej zajmująca miejsca z dostępnych na rynku, ale cenowo wypada nieźle, nie jest też z tą wagą i wielkością jakoś dramatycznie. Po 30-tce spanie na karimacie zaczyna przeszkadzać, a materacyk słabo izoluje, więc jest to rzecz mocno wpływająca na komfort biwaków. Rozmiar L obecnie niedostępny, rozmiar XL (cena 189.99 zł) LINK.

 


 

Coś ekstra:


Plecak -  warto mieć w swojej kolekcji kilka plecaków, każdy o innym litrażu - na różne, dłuższe, bądź krótsze, letnie bądź zimowe wędrówki. Więc nawet jak górołaz plecak już ma, to pewnie nie pogardzi kolejnym, takim, jakiego jeszcze nie ma. ;) Z kolekcji mountain hike:

20 litrów (cena 199.99 zł): LINK 

30 litrów (cena 259.99 zł): LINK

40 litrów (cena 329.99 zł): LINK



Panel słoneczny - dodatkowe źródło ulotnej energii, przydatne  (czasem wręcz ratujące życie, a przynajmniej kontakt ze światem) zwłaszcza podczas wielodniowych wędrówek z dala od miejsc, gdzie można podładować sprzęty. Nie wiem, czy wiecie, ale nie powinno się bezpośrednio przez panel słoneczny ładować telefonu (zmienne natężenie czy coś takiego, ponoć może zepsuć baterię). Za to można spokojnie ładować powerbank, a potem z niego telefon.

Moc 10W: LINK

Moc 15W: LINK


 • Raki - zimą w wyższych partiach Tatr wyposażenie niezbędne, a często... zastępowane raczkami, bo taniej. Raki oczywiście można wypożyczyć, ale warto mieć swoje. Dostępne oczywiście różne wersje, ja linkuję do koszykowych (cena 419.99 zł): LINK


 • Czekan - kupując komuś czekan w ramach prezentu trzeba pamiętać o odpowiednim dobraniu go do wzrostu obdarowywanej osoby. (cena 179.99 zł) LINK

 


 

Komplet bielizny termicznej z wełny merino - wełna merynosa to jest sztos. Dlaczego sztos wyjaśniałam w TYM artykule. Komplet bielizny przyda się jako pierwsza warstwa zimą. Legginsów latem się raczej nie nosi, ale koszulka - nawet taka z długim rękawem latem też będzie przydatna (bo produkty z merino grzeją tylko gdy nam zimno, takie są sprytne).

Koszulka (cena 199.99 zł) męska LINK damska LINK


Leginsy (cena 169.99 zł)  męskie LINK damskie LINK




Zestaw lawinowy - detektor, sonda i łopatka to opcja prezentu dla bogatszego Mikołaja. Ale, kurczę, to fajny prezent. Tylu ludzi na tym oszczędza, bo to drogie rzeczy. A przecież ważne. I tak naprawdę każdy, kto chodzi zimą w góry powinien mieć taki zestaw. (cela 1319 zł) LINK


Jeśli nic z powyższych propozycji Cię nie przekonało, zostaje jeszcze opcja karty podarunkowej (LINK), którą w Decathlonie można doładować na dowolną kwotę w przedziale 20-2000 zł i zakupić (oraz wykorzystać) nie tylko stacjonarnie, ale też przez internet. :)

Dziękuję za uwagę, będę wdzięczna za kliknięcia, a gdybyście chcieli zapytać o jakiś górski produkt made by Decathlon, to ja coś niecoś o nich wiem i służę pomocą. :)



3 komentarze:

  1. Fajna sprawa, sam skorzystam i innym polecę

    OdpowiedzUsuń
  2. Ruble droższe niż lidzkie życie! Ruda wstydu ni mosz!

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna reklama kolaborantów putlera

    OdpowiedzUsuń