piątek, 20 lipca 2018

Typy turystów tatrzańskich



Tekst pisany dla tak zwanego fun'u, więc z dystansem bracia i siostry, z dystansem. :) Do której kategorii zaliczylibyście siebie? A może jakiejś brakuje?

wtorek, 17 lipca 2018

Sandały Lizard Creek IV - test

Mówi się, że sandały odpowiednim obuwiem w góry nie są. Moim zdaniem jednak, to zależy. Zależy, jakie góry mamy na myśli i zależy, jakie sandały mamy na... stopach. Oczywiście na kruchy pozaszlak sandałów nigdy bym nie założyła, lubię mieć wszystkie palce na swoim miejscu. Ale na wygodny, szeroki, ułożony z wielkich kamieni trakt - czemu nie? W sandałach kopytka mogą swobodnie oddychać i odpoczywać od ucisku zabudowanych butów. Może więc kiedyś... W każdym razie istnieje taka kategoria obuwia, jak sandały turystyczne, przeznaczone do chodzenia, bynajmniej nie po galerii handlowej.

Tymczasem jednak zakup sandałów planowałam przede wszystkim ze względu na pobyty w skałkach od czasu do czasu. Tam tego typu but sprawdza się najlepiej - choćby ze względu na to, że trzeba go często zmieniać na but wspinaczkowy. Sandały po prostu wygodniej i szybciej ściąga się i zakłada niż pełne, wiązane buty. No i tak wyszło, że nie musiałam kupować, bo w moje łapki, w ramach testowania wpadły Lizardy (TEN model).

sobota, 7 lipca 2018

Ruda vs kurs skałkowy - wrażenia, refleksje, opinia

Słowem wstępu krótkie(?) wytłumaczenie, dlaczego dopiero teraz:

Parę lat temu powstała w Radomiu ścianka wspinaczkowa. Chodziłam już wtedy po górach, o wspinaniu się jednak za bardzo nie myślałam. Wróć. W ogóle nie myślałam o wspinaniu się. Coś mnie jednak ciągnęło na tę ściankę i popychało, żeby spróbować tej formy ruchu. Oczywiście tylko tam, na panelu, przez myśl mi nie przeszło, że zwiążę się kiedykolwiek liną w skałach, czy górach. Wreszcie odważyłam się, poszłam, odebrałam instruktaż, dotknęłam chwytów, zasmakowałam pionu, a nazajutrz umarłam z bólu. Przygoda przednia. Poszłam drugi raz. Niestety, poza jedną czy dwoma najłatwiejszymi drogami, nie byłam w stanie zrobić nic więcej. Jacyś życzliwi bywalcy "Groty" owszem, podpowiadali za co złapać i jak to zrobić, ale dla mnie to było niewykonalne i już. Zraziłam się, normalne.

czwartek, 21 czerwca 2018

Meet the Flintstones, czyli Niżnie Rysy po raz drugi, widmo Brokenu po raz trzeci i noc w jaskini po raz pierwszy :)

Zwykle, pakując się w góry, odczuwam jakiś nieokreślony niepokój. Tym razem jest inaczej. Wypełnia mnie zen i nawet wkładanie kolejnych przedmiotów do plecaka nie nuży mnie i nie złości jak zawsze. Plecak jest duży. Baaardzo duży. Kupiłam go z myślą o sierpniowym dwutygodniowym wyjeździe, a teraz chcę wypróbować. I przy okazji trochę się dociążyć - dla treningu, bo w sierpniu przyjdzie mi trochę podźwigać. Dlatego nie waham się brać rzeczy, które dałoby się w sumie wykluczyć, nie zastanawiam się zanadto skrupulatnie nad tym, ile batonów, czy kanapek biorę. Plan wycieczki mamy absolutnie nienapięty. Wejść na Niżnie, potem znaleźć jaskinię, kimnąć się, nooo może coś następnego dnia pokombinować, a może wcale nie, tylko zejść na spokojnie na dół. A! Jeszcze wypić piwo w Moku!

piątek, 1 czerwca 2018

Kozia Przełęcz - opis szlaku

Szlak przez Kozią Przełęcz, to bodaj najmniej popularna opcja przedostania się z Doliny Pięciu Stawów Polskich na Halę Gąsienicową (czy też odwrotnie). O ile Zawrat, czy Krzyżne to słynne tatrzańskie wycieczki, o tyle o Koziej Przełęczy mało kto słyszał. Bo i nie ma może za bardzo o czym. Sama przełęcz jest wąziutka, rozsiąść się na niej tak, żeby nie przeszkadzać innym turystom, w sumie ciężko. Horyzonty też ma wąskie - widać z niej w sumie niewiele, raz dlatego, że jest ciasno ograniczona skałami, a dwa - że jest po prostu położona dość nisko.