czwartek, 21 czerwca 2018

Meet the Flintstones, czyli Niżnie Rysy po raz drugi, widmo Brokenu po raz trzeci i noc w jaskini po raz pierwszy :)

Zwykle, pakując się w góry, odczuwam jakiś nieokreślony niepokój. Tym razem jest inaczej. Wypełnia mnie zen i nawet wkładanie kolejnych przedmiotów do plecaka nie nuży mnie i nie złości jak zawsze. Plecak jest duży. Baaardzo duży. Kupiłam go z myślą o sierpniowym dwutygodniowym wyjeździe, a teraz chcę wypróbować. I przy okazji trochę się dociążyć - dla treningu, bo w sierpniu przyjdzie mi trochę podźwigać. Dlatego nie waham się brać rzeczy, które dałoby się w sumie wykluczyć, nie zastanawiam się zanadto skrupulatnie nad tym, ile batonów, czy kanapek biorę. Plan wycieczki mamy absolutnie nienapięty. Wejść na Niżnie, potem znaleźć jaskinię, kimnąć się, nooo może coś następnego dnia pokombinować, a może wcale nie, tylko zejść na spokojnie na dół. A! Jeszcze wypić piwo w Moku!

piątek, 1 czerwca 2018

Kozia Przełęcz - opis szlaku

Szlak przez Kozią Przełęcz, to bodaj najmniej popularna opcja przedostania się z Doliny Pięciu Stawów Polskich na Halę Gąsienicową (czy też odwrotnie). O ile Zawrat, czy Krzyżne to słynne tatrzańskie wycieczki, o tyle o Koziej Przełęczy mało kto słyszał. Bo i nie ma może za bardzo o czym. Sama przełęcz jest wąziutka, rozsiąść się na niej tak, żeby nie przeszkadzać innym turystom, w sumie ciężko. Horyzonty też ma wąskie - widać z niej w sumie niewiele, raz dlatego, że jest ciasno ograniczona skałami, a dwa - że jest po prostu położona dość nisko.

piątek, 18 maja 2018

"Carolus Victor" Hubert Jarzębowski (i konkurs!)

Chadzał sobie, przed około stu laty, po Tatrach człowiek nazwiskiem Englisch. Karol Englisch. Od wczesnej młodości sobie chadzał, bo w skalny świat wprowadziła go matka, już jako piętnastoletniego młokosa. Później chadzał na tatrzańskie szczyty z przewodnikami, aż wreszcie nabrał na tyle samodzielności, że zaczął chadzać sam - choć wciąż zdarzało mu się wspinać z matką, z przewodnikami zresztą też. A trzeba zaznaczyć, że chadzał nie byle gdzie, bo upodobał sobie ponad wszystko stawianie stóp tam, gdzie wcześniej żadnych innych stóp nie było. Wymazywał więc sukcesywnie ostatnie białe plamy na tatrzańskiej mapie, wchodząc pioniersko na ponad trzydzieści szczytów i turni, zamykając tym samym powoli pewien etap w taternictwie - etap zdobywczy. Zwłaszcza głośne było jego wejście na Ostry Szczyt, zwany wówczas Śpiczastym. Wierzchołek ten bowiem uchodził w środowisku taternickim za niemożliwy do zdobycia, ze względu na otaczające go stromizny. 

poniedziałek, 14 maja 2018

Długi weekend majowy w Tatrach

Gdyby jeszcze rok temu ktoś zapytał mnie o to, czy warto jechać w Tatry na długi weekend majowy, odpowiedź moja brzmiałaby zapewne: noł łej! To bowiem czas, gdy zwykle lubi zesrać się pogoda, gdy w Tatrach panują najczęściej mieszane warunki, więc za dużo gratów trzeba ze sobą nosić, no i to w końcu ten moment, gdy Polska nagle wstaje i gdzieś jedzie, a że na morze jeszcze trochę za zimno, to najczęściej szturmuje góry. Nie uśmiechało mi się nigdy ładować w takowe okoliczności przyrody.

niedziela, 22 kwietnia 2018

Schronisko w plecaku

Biwakowanie nie jest może najwygodniejszym i najbardziej komfortowym sposobem na spędzanie urlopowych nocy, ale pomimo to ma swych wielbicieli. Bliskość natury, szelest i zapach lasu, świeże powietrze – już każda z tych rzeczy z osobna warta jest dla niektórych chwilowego poświęcenia tych paru cywilizacyjnych przyzwyczajeń, takich, jak chociażby dostęp do bieżącej wody. Natura jawi się jako coś odwiecznie nam bliskiego, a przebywanie na jej łonie, jako powrót do korzeni i nasze niezbywalne prawo. No cóż, niestety, w tej kwestii można się trochę zdziwić.