niedziela, 22 kwietnia 2018

Schronisko w plecaku

Biwakowanie nie jest może najwygodniejszym i najbardziej komfortowym sposobem na spędzanie urlopowych nocy, ale pomimo to ma swych wielbicieli. Bliskość natury, szelest i zapach lasu, świeże powietrze – już każda z tych rzeczy z osobna warta jest dla niektórych chwilowego poświęcenia tych paru cywilizacyjnych przyzwyczajeń, takich, jak chociażby dostęp do bieżącej wody. Natura jawi się jako coś odwiecznie nam bliskiego, a przebywanie na jej łonie, jako powrót do korzeni i nasze niezbywalne prawo. No cóż, niestety, w tej kwestii można się trochę zdziwić.

sobota, 21 kwietnia 2018

Softshell Windwarm 500 Quechua - test

fot. Bartek
W sumie dla mnie softshell jest ulubionym i najbardziej uniwersalnym ubraniem. Nieźle chroni przed wiatrem, daje sporo ciepła, zaimpregnowany ustrzeże przed niewielkim deszczem. Coś jak kurtka i polar w jednym. Do tego dochodzi zwykle zgrabny krój i, voila, mamy ciuch nieomal idealny.

środa, 18 kwietnia 2018

"Śmiech na linie". Ivan Bajo

Być może nie natknęliście się nigdy na opowiadania Ivana Bajo, ale ciężko mi uwierzyć, że nigdzie nie napotkaliście jego rysunków. Pojawiają się one bowiem gdzieniegdzie jako naklejki, czasem też jako ilustracje do górskich tekstów. Nie wiem, czy jest tam nadal, ale parę lat temu, pod stołówkowym okienkiem w Terince wisiała następująca, jakże trafna, wlepa:

czwartek, 5 kwietnia 2018

...but don't let them kill you!

Ja dziś tak tylko na dwa słowa. Jestem z natury ciekawska. Staram się nie być wścibska i myślę, że zwykle raczej mi się to udaje, ale jeśli dotarcie do jakichś informacji nie wymaga zadawania pytań, a jedynie kilku kliknięć w internecie, to zwykle sobie folguję. Zawsze, gdy zdarza się w Tatrach śmiertelny wypadek, ciekawi mnie na przykład, kto mu uległ. Poznało się już przez te lata górskiego łazikowania trochę innych tatro-łajz, zawsze więc w takich sytuacjach rodzi się obawa, czy to przypadkiem nie ktoś z nich. Szczęśliwie, dotychczas nie. Tak czy owak jednak - ktoś umiera. Nie był moim znajomym ani członkiem rodziny, ale czyimś przecież był. I choć nie wiedzieliśmy nawzajem o swoim istnieniu (choć czasem zastanawiam się, czy właśnie nie straciłam czytelnika...), to łączyło nas bardzo wiele - Tatry.

sobota, 31 marca 2018

Kruczy...tfu! Kozi Wierch wczesną zimą...


Przez chwilę kiedyś wydawało mi się, że polubię się z zimą. Miało to wydawanie się związek przede wszystkim z górami - które z początku dostępne dla mnie były jedynie latem, a za sprawą wybrania się w nie raz i drugi podczas zalegania pokrywy śnieżnej, stały się dostępne również zimą. No to było WOW. Ale żadne wow nie trwa niestety zbyt długo i tej (już szczęśliwie minionej, a przynajmniej w kalendarzu) zimy, kupowany niegdyś z szaleństwem w oczach za ostatnie pieniądze sprzęt zimowy raczej kurzył się na półce.