środa, 18 kwietnia 2018

"Śmiech na linie". Ivan Bajo

Być może nie natknęliście się nigdy na opowiadania Ivana Bajo, ale ciężko mi uwierzyć, że nigdzie nie napotkaliście jego rysunków. Pojawiają się one bowiem gdzieniegdzie jako naklejki, czasem też jako ilustracje do górskich tekstów. Nie wiem, czy jest tam nadal, ale parę lat temu, pod stołówkowym okienkiem w Terince wisiała następująca, jakże trafna, wlepa:

czwartek, 5 kwietnia 2018

...but don't let them kill you!

Ja dziś tak tylko na dwa słowa. Jestem z natury ciekawska. Staram się nie być wścibska i myślę, że zwykle raczej mi się to udaje, ale jeśli dotarcie do jakichś informacji nie wymaga zadawania pytań, a jedynie kilku kliknięć w internecie, to zwykle sobie folguję. Zawsze, gdy zdarza się w Tatrach śmiertelny wypadek, ciekawi mnie na przykład, kto mu uległ. Poznało się już przez te lata górskiego łazikowania trochę innych tatro-łajz, zawsze więc w takich sytuacjach rodzi się obawa, czy to przypadkiem nie ktoś z nich. Szczęśliwie, dotychczas nie. Tak czy owak jednak - ktoś umiera. Nie był moim znajomym ani członkiem rodziny, ale czyimś przecież był. I choć nie wiedzieliśmy nawzajem o swoim istnieniu (choć czasem zastanawiam się, czy właśnie nie straciłam czytelnika...), to łączyło nas bardzo wiele - Tatry.

sobota, 31 marca 2018

Kruczy...tfu! Kozi Wierch wczesną zimą...


Przez chwilę kiedyś wydawało mi się, że polubię się z zimą. Miało to wydawanie się związek przede wszystkim z górami - które z początku dostępne dla mnie były jedynie latem, a za sprawą wybrania się w nie raz i drugi podczas zalegania pokrywy śnieżnej, stały się dostępne również zimą. No to było WOW. Ale żadne wow nie trwa niestety zbyt długo i tej (już szczęśliwie minionej, a przynajmniej w kalendarzu) zimy, kupowany niegdyś z szaleństwem w oczach za ostatnie pieniądze sprzęt zimowy raczej kurzył się na półce.

poniedziałek, 22 stycznia 2018

Trolltunga trochę na farcie

Dla mnie wyjazd do Norwegii bez zaliczenia tego punktu średnio by się liczył. Pierwszym, co w ogóle przyszło mi na myśl w temacie norweskiego trekkingu, był właśnie Język Trolla, czyli podłużna półka skalna, wysunięta ponad toń górskiego jeziora. No... tak naprawdę wysunięta jest ona nad kupę kamieni, a jezioro jest trochę dalej, ale na zdjęciach tego nie widać. Zresztą, mniejsza o to. Po prostu, skoro leciałam do Norwegii, to bardzo chciałam zobaczyć Trolltungę.

sobota, 6 stycznia 2018

Huhuha zima nie taka zła...? 10 powodów, dla których warto się wybrać w góry zimą


Gdy zaczynam pisać ten post, kończy się właśnie najkrótszy dzień w roku. Noc zapanowała nad dniem najostateczniej, jak tylko mogła - przynajmniej na tej szerokości geograficznej. Zaczęła się zima, dopiero teraz tak naprawdę, choć zdążyliśmy się już swoje namarznąć. Dla mnie istotniejsze jest to, że wreszcie oficjalnie skończyła się złota polska depresja, czyli jesień i już można - nie będąc przy tym skończonym głupkiem - powoli wyglądać wiosny. ;)