poniedziałek, 22 stycznia 2018

Trolltunga trochę na farcie

Dla mnie wyjazd do Norwegii bez zaliczenia tego punktu średnio by się liczył. Pierwszym, co w ogóle przyszło mi na myśl w temacie norweskiego trekkingu, był właśnie Język Trolla, czyli podłużna półka skalna, wysunięta ponad toń górskiego jeziora. No... tak naprawdę wysunięta jest ona nad kupę kamieni, a jezioro jest trochę dalej, ale na zdjęciach tego nie widać. Zresztą, mniejsza o to. Po prostu, skoro leciałam do Norwegii, to bardzo chciałam zobaczyć Trolltungę.

sobota, 6 stycznia 2018

Huhuha zima nie taka zła...? 10 powodów, dla których warto się wybrać w góry zimą


Gdy zaczynam pisać ten post, kończy się właśnie najkrótszy dzień w roku. Noc zapanowała nad dniem najostateczniej, jak tylko mogła - przynajmniej na tej szerokości geograficznej. Zaczęła się zima, dopiero teraz tak naprawdę, choć zdążyliśmy się już swoje namarznąć. Dla mnie istotniejsze jest to, że wreszcie oficjalnie skończyła się złota polska depresja, czyli jesień i już można - nie będąc przy tym skończonym głupkiem - powoli wyglądać wiosny. ;)

piątek, 22 grudnia 2017

"O górze, która wybrała się w świat. Przygody Małej Czantorii". Weronika Górska

Książek dla dzieci raczej nie czytuję. Chyba, że są o górach i lądują w mojej skrzynce w ramach współpracy z wydawnictwem. A tak właśnie było w przypadku książki "O górze, która wybrała się w świat". :)

środa, 20 grudnia 2017

W poszukiwaniu zaginionych ścieżek


Bielskie swego czasu śniły mi się po nocach. Tatry w ogóle kiedyś śniły mi się całkiem często, ale ten konkretny fragment nie tylko najczęściej, ale i najdokładniej. Co zabawne - oglądane później cudze zdjęcia z wędrówek tą zakazaną granią, niewiele różniły się od moich sennych wizji.

wtorek, 28 listopada 2017

A może Beskid Żywiecki?

Poznaliście mnie jako tatrofila. Na wszystko miałam jedną odpowiedź - na weekend, na wakacje, na odpoczynek i na przeciwieństwo odpoczynku. Bez względu na porę roku, czasem też bez względu na pogodę, czy w ogóle bez względu na wszystko, zawsze ciągnęło mnie w Tatry. Nigdzie indziej, tylko właśnie tam. Ale to się powoli zmienia. Minionej zimy kilka swoich wolnych dni poświęciłam Bieszczadom, latem wydałam kupę kasy na trekking po norweskich szlakach, zaniosło mnie nawet do Gruzji. Polubiłam odkrywanie nowych miejsc.

Dlatego, gdy zostałam poproszona o rozważenie przyjazdu w region pogranicza polsko-słowackiego, nie powiedziałam nie. Powiedziałam, że obecnie niestety nie mam takiej możliwości, bo w swojej pracy termin urlopu mam narzucony z góry. Natomiast zgodziłam się co nieco o tym regionie dowiedzieć, żeby zastanowić się nad obraniem go za cel swojego wyjazdu w przyszłości. Research wypadł pozytywnie - jak najbardziej uważam, że pogranicze odwiedzić warto i w dogodniejszym czasie chętnie sama to nadrobię. A dlaczego warto - wyjaśniam poniżej.