poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Subiektywna klasyfikacja szlaków w Tatrach polskich

Przeszedłszy prawie wszystkie szlaki turystyczne (i nie że się chwalę - bo po pierwsze jednak nie wszystkie, a po drugie zajęło mi to kilkanaście lat, więc żaden wyczyn) w polskich Tatrach, mając jako taką w nich orientację, reprezentując osobiście ten typ turysty, który się przełamuje i potrzebuje małych kroczków, aby się potem rozhulać, a nade wszystko będąc blogerką (jakkolwiek głupio to brzmi) poszukującą tematów - pozwolę sobie dokonać swoistej klasyfikacji szlaków polskiej części Tatr (bo o słowackich to może innym razem). Poczytajcie, jeśli potrzebujecie, to skorzystajcie, a jeśli nie, to po prostu bawcie się dobrze. Jedziemy.


Aaaa, jeszcze taki mały, drobniutki kruczek. Klasyfikacja dotyczyć będzie szlaków LATEM, w warunkach LETNICH. Lato tatrzańskie na dobrą sprawę zaczyna się zwykle pod koniec czerwca, wtedy to mniej więcej także w bardziej zacienionych formacjach w wyższych partiach (szlak na Rysy, Orla...) topnieje ostatecznie śnieg.

Majówka - choćby w Zakopanem upał topił mózgi, wysoko w Tatrach raczej nie bywa jeszcze letnia, a wiosenna. Wiosenne Tatry natomiast oznaczają mniejsze lub większe ilości śniegu (a nawet najmniejsza jego ilość zmienia zasadniczo charakter drogi, może znacząco wpływać na bezpieczeństwo i wymagać przygotowania/wyposażenia zimowego). Również lato może zaskoczyć opadami śniegu - zdarzają się naprawdę.

Rozważny turysta przed wyruszeniem na górski szlak powinien zorientować się co do panujących na nim warunków i sprawdzić prognozę pogody. Niezastąpiona jest strona TOPR-u (po prostu topr.pl) z ichniejszymi kamerkami, na których można w minutę ogarnąć ogół sytuacji, sprawdzić zagrożenie lawinowe (jeśli występuje jakiekolwiek, to znaczy, że śnieg na pewno JEST). O aktualne warunki warto też pytać ludzi, którzy z gór właśnie wrócili albo obecnie w nich są (na kamerkach widać w końcu tylko ogół, nawet jeśli na nich nie widzimy śniegu, nie znaczy to, że nie ma go wcale) - do tego celu polecam wszelkie fora internetowe, np. forum Portalu Turystyka Górska (jest tam wątek dotyczący pogody na bieżąco aktualizowany przez górskich pasjonatów, więc niewykluczone, że wcale nie trzeba będzie pytać, bo wszystko już będzie napisane). Opady deszczu też wpływają na bezpieczeństwo górskich wycieczek. A burze to już w ogóle kosmos. Do rzeczy jednak...

Level 1 - "Jadę do Zakopanego, podobno ładne te Tatry i można po nich pochodzić, mam całkiem wygodne adidaski, czy mogę iść na Rysy?" - czyli HOLA HOLA: szlaki do zrobienia w obuwiu wszelakim, z palcem w nosie, piwem w ręku (jeśli ktoś musi), parasolką zamiast kurtki itede itepe.

Zasadniczo - tatrzańskie doliny, regle (lasy i leśne wzniesienia) i okolice (polany, inne ciekawe punkty). Większość z dolin wznosi się łagodnie ku górze umożliwiając trekking czysto spacerowy. Zwykle u ich końca znajduje się schronisko, a po drodze niejednokrotnie toi-toie (od biedy można się w nich nawet przed burzą schować, chociaż to taka raczej do du*y opcja). Są dosyć urokliwe, bywają widokowe, czasem okraszone szumem strumyka. Łatwe, niewymagające. W japonkach czy sandałkach (tym bardziej na obcasach) bym osobiście nie poszła, bo uważam to za zwykły masochizm. W "adidasach" czy tenisówkach też jest raczej niezbyt wygodnie, gdyż przez ich miękką podeszwę czuć każdy kamyk, a na większych nierównościach noga w bucie bez usztywnienia kostki może się łatwo (a za to boleśnie) wykręcić - jednak da się ogarnąć i w takim obuwiu.

- Dolina Chochołowska do schroniska
- Dolina Kościeliska do schroniska (można dalej nad Smreczyński Staw)
- (Dolina Lejowa pewnie też, choć tam akurat nie byłam)
- Dolina Małej Łąki do Wielkiej Polany
- Przysłop Miętusi
- Dolina Strążyska do herbaciarni (można dalej do wodospadu Silkawica)
- Dolina ku Dziurze
- Dolina za Bramką
- Dolina Białego bez celu
- Dolina Kondratowa do schroniska
- Hala Gąsienicowa przez Dolinę Suchej Wody
- Dolina Rybiego Potoku (asfalt) do Morskiego Oka
- Rusinowa Polana (z obydwu stron)
- Psia Trawka, Polana Waksmundzka (tam też jakoś jeszcze nie zawitałam)
- Dolina Olczyska (i tu mnie nie było...)
- Droga pod Reglami
- Droga nad Reglami

To były banały. W liczbie takiej, że spokojnie wystarczy nie tylko na wyjazd, co nawet na cztery wyjazdy, ale idę o zakład, że przy realizowaniu trzeciego dowolnie wybranego z powyższych punktów zaczniecie wydawać z siebie niekontrolowane i przeciągłe ziewnięcia. A zatem - lista tego, gdzie jest ociupinkę trudniej, można się już spocić (bo na tych powyżej, to chyba przy upale albo w foliowej pelerynie, seriously), palec w nosie w sumie może zostać, chociaż hmm może jednak niekoniecznie.

- Kopieniec Wielki
- Nosal
- Gęsia Szyja
- Sarnia Skała
- Grześ
- Dolina Pięciu Stawów Polskich przez Dolinę Roztoki
- Hala Gąsienicowa przez Boczań lub Jaworzynkę
- Czarny Staw pod Rysami

Bardziej szczegółowo potraktowany temat wycieczek dla początkujących macie TUTAJ i TUTAJ i jeszcze TUTAJ.

Level 2 "Podstawy mam za sobą, gdzieś bym poszedł wyżej, ale Tatry taaaakie straszne. P. S. czy mogę już na Rysy?" - czyli TYLKO SPOKÓJ MOŻE NAS URATOWAĆ: palec z nosa wyjmujemy już raczej obligatoryjnie i inwestujemy w choćby najtańsze buty trekkingowe (goretex, coby nie przemakały, vibram, coby się nie ślizgać na kamorach, za kostkę, coby noga nie leciała na nierównościach), pakujemy plecak na górską wyprawę, przygotowujemy się na znaczne oddalenie od schronisk i toi toi i idziemy na...

- Kasprowy Wierch (z Kuźnic lub z Hali Gąsienicowej)
- jakiś inny szczyt, lub kilka szczytów Tatr Zachodnich (większość nie zaskakuje trudnościami) np. Rakoń, Wołowiec, Ornak (na wszelki wypadek najpierw sprawdzamy, co to są Siwe Skały, żeby się na górze zanadto nie zdziwić), Czerwone Wierchy (Kopa Kondracka, Małołączniak, Krzesanica, Ciemniak), Kończysty Wierch, Starorobociański, Trzydniowiański, Suche Czuby... i im podobne...
- szlak przez Świstówkę Roztocką łączący Dolinę 5 Stawów z Morskim Okiem
- przełęcz Karb
- przełęcz Liliowe lub Świnicką z Doliny Gąsienicowej
- przełęcz Zawrat - uwaga! - od Doliny 5 Stawów i powrót tą samą drogą!

Spodobało się? No to powpadaliście jak śliwki w kompot! I zapewne jesteście gotowi na...

Level 3 DRŻYJCIE - NADCHODZĄ ŁAŃCUCHY ("P. S. a na Rysach to dużo tych całych łańcuchów...?")

Tak po prawdzie, to obecność łańcuchów nie oznacza, że szlak jest trudny. Moje obserwacje są takie, że łańcuchy wiszą na szlakach POPULARNYCH, a tuż obok wiodą szlaki o zbliżonej trudności pozbawione żelastwa, jednak mniej znane i zdecydowanie mniej pożądane. Łańcuch niczego nie utrudnia. Łańcuch ułatwia. Pozwala się skutecznie uczepić zarówno podczas podejścia jak i zejścia. Początkowo wywołuje strach, bo niechcący wtłacza nasze myślenie w schemat "skoro jest tu łańcuch, to znaczy, że to miejsce jest niebezpieczne, mam się tego łańcucha trzymać, przypadkiem nie próbować przejść gdzieś obok!". Nooo... nie do końca z tego powodu i po to są łańcuchy, ale fakt faktem, że z początku lekko straszą. Do zapoznania się z tatrzańską biżuterią dobre są:

- Giewont
- Szpiglasowa Przełęcz (można też wejść z niej na Szpiglasowy Wierch)
- Jaskinia Raptawicka (przy okazji warto też odwiedzić Mylną - koniecznie z latarką!)
(więcej o jaskiniach Doliny Kościeliskiej w TYM WPISIE.

Na podobnym poziomie trudności, jednak bez sztucznych ułatwień uplasowałabym:

- przełęcz Krzyżne
- Wrota Chałubińskiego
- Kozi Wierch z Doliny 5 Stawów (powrót tą samą drogą)
- Zadni Granat (powrót tą samą drogą)

Jeśli to Wam się podoba, chcecie więcej i czujecie się na to więcej gotowi, to już nie jesteście śliwkami w kompocie, a rodzynkami w serniku, który ktoś właśnie ładuje do piekarnika. Tatry Was złapały, omamiły i prędko nie puszczą. Przychodzi pora na...

Level 4 "Byłem tu, tam i siam, dałem radę, było spoko, poszedłbym gdzieś jeszcze wyżej albo trudniej, no ale sam nie wiem... Właściwie, to potrzebuję, żeby ktoś zdecydował za mnie". Rysy znikły nieprzypadkowo. Paradoksalnie im więcej człowiek w Tatrach przejdzie, tym mniej pcha się w popularne, a niekoniecznie banalne trasy, tym więcej ma pokory i obaw, tym lepiej chce się przygotować. A tymczasem śmiało może próbować sił na szczytach takich jak:

- Kościelec
- ewentualnie Skrajny Granat, choć sam w sobie na tym etapie się już mało opłaca
- Świnica

...i jeśli nadal ogarnia temat, swoją psychikę i zwieracze, to otworem stoją:

- Rysy
- Zawrat od Hali Gąsienicowej
- Granaty
- odcinek Orlej od Koziego Wierchu do Zadniego Granata
- Kozia Przełęcz

...a jeśli na drugie imię nagle zaczyna mieć "ekspozycja" to zapewne bez problemu poradzi sobie również na:

- Mięguszowiecka Przełęcz pod Chłopkiem


Level 5 czyli: wciąż trochę się boję, zadaję pierdyliard pytań, ale wiem, że pójdę, bo JESTĘ GÓRSKIM HARDKORĘ.

No bo skoro wszystko do tej pory zamiast zjeżenia włosów na głowie wywoływało Twoją nieokiełznaną frajdę (albo w ostateczności jedno i drugie), to chyba nie masz wątpliwości, że wylądujesz w końcu na szlaku o pięknej i szlachetnej nazwie:

- Orla Perć
- tu umieściłabym też odcinek pomiędzy Świnicą a Zawratem, moim zdaniem o trudnościach porównywalnych z OP


TADAM!

Raz jeszcze powtórzę, że klasyfikacja powyższa jest i musi być poniekąd subiektywna, bo jest pisana przeze mnie a nie przez robota. Zaznaczam też, że wskoczenie na kolejny etap nie musi być poprzedzone zaliczeniem wszystkich pozycji z levelu niższego (zwłaszcza na łatwiejszych poziomach szło by się z tym zamordować). Jako zwolenniczka stopniowania trudności zachęcam jednak do wybrania przynajmniej po jednym z punktów z poziomu niższego nim przystąpimy do eksplorowania trudności kolejnego - po to, aby się sprawdzić: czy dajemy radę, czy strach nas nie paraliżuje, czy wielogodzinne wysokogórskie wędrówki są na pewno dla nas. Zdaję sobie sprawę, że są ludzie, co z marszu i czystego przypadku trafili na Orlą Perć, przeszli ją i świetnie się bawili. Inna sprawa, na ile było to rozsądne. Mnie akurat powolne (może nawet zbyt powolne) zwiększanie trudności pozwoliło z czasem dotrzeć na OP (która kiedyś wydawała mi się nieosiągalna do tego stopnia, że wykraczała poza sferę marzeń) i przebyć ją z przepyszną radością. Czego i Czytelnikom nieśmiało o Orlej marzącym życzę.

Nie mamy tych szlaków jakoś zastraszająco dużo... Co więc potem? Jeszcze raz! Albo na Słowację (o słowackich szlakach do poczytania TU oraz TU), bo tam spokojnie drugie tyle. Albo zimą... bo to zupełnie inne Tatry ;). Albo offroad :P... no albo grzecznie z przewodnikiem na jakiś pozaszlakowy szczycik.


Zastanawiam się czasem... czy Tatry mi się kiedyś znudzą? Czy w ogóle mogą się znudzić...?

P.S. Wiem, że brakuje Żlebu Kulczyńskiego. Nigdy nie szłam, przykro mi.

58 komentarzy:

  1. fajna klasyfikacja :) mam nadzieję, że uda mi się dokończyć level 3 na początku czerwca, ale obawiam się śniegu :( marzy mi się przełęcz Krzyżne, a Zadni Granat i Kościelec mam już za sobą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szlak na Krzyżne chyba jest jeszcze zamknięty ze względu na grudniowe wiatrołomy, przed wyjazdem sprawdź.

      Powodzenia w realizacji planów zatem :)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. dzięki za info :) poszperałam i znalazłam najnowszy komunikat z 17 kwietnia http://tpn.pl/zwiedzaj więc szlak na krzyżne uffff chyba da radę :) Ale przejrzałam jeszcze raz level 3 i jak coś wyjścia awaryjne: Kozi Wierch od strony 5tki w obie strony, albo Szpiglasowa Przełęcz. Czekam na nowy tekst :) Pozdrawiam

      Usuń
  2. Super, od lipca level 4 :p
    Czekam na Słowację :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenia!

      Czuję się w obowiązku uprzedzić, że tekst o Słowacji nie będzie aż tak kompleksowy, no ale może skorzystasz :)

      Usuń
  3. Ja zaczęłam od razu od levelu 3, przy okazji robiąc level 2 :) Ale zgadzam się z powyższym - najlepiej stopniować trudności. A tekst lekko napisany, jak zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja na początku byłam straszny cienias, to co zaklasyfikowałam pod level 4 i 5, to w ogóle nie wchodziło w grę, a 3 siało postrach...

      Usuń
    2. pamiętam jak z tatą w wieku chyba 13 lat weszłam na Kościelec :D a teraz sprawdzam opisy szlaków z 100 różnych źródeł i opinii by nie było za ciężko hehe i taki level 3 to już dla mnie wyzwanie :)

      Usuń
  4. Bardzo fajna kolejność, racjonalna taka. I zabawna forma. I pominęłam etap adidasów.
    Generalnie śmiechłam :D
    Pozdrawiam, Celina.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!

      No ja w adidasach to tylko raz na pierwszej szkolnej wycieczce, potem przez jakiś czas miałam buty na lepszej podeszwie (choć poniżej kostki), ale nie chciałam nikogo namawiać na zakup butów od samego początku, bo może się ta forma turystyki nie spodoba i zakup będzie stał nieużywany w szafie...

      pozdrawiam również :)

      Usuń
  5. schodziłem z OP z koziej przełęczy żółtym szlakiem w D5SP iii... najgorsze są pierwsze trudności, porównywalne z OP na długości od zawratu do koziej przełęczy, bywa nawet nieco gorzej bo czasem brakuje łańcucha tam gdzie być powinien ;)
    a jak już zejdziemy ze skał to szlak dla każdego nam się robi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam iść przez Kozią we wrześniu, plan był całkiem konkretny, zeszliśmy późnym sobotnim popołudniu z OP, mieliśmy nocować w schronisku a rano wrócić do Zakopca przez Kozią właśnie - niestety w schronisku zbrakło miejsc nawet na podłodze. Ale w tym roku mam nadzieję ją w końcu zwiedzić w tym kierunku :).

      Usuń
  6. "Zastanawiam się czasem... czy Tatry mi się kiedyś znudzą?"

    Nie! Zawsze przecież można robić te same levele z dodatkowymi utrudnieniami np. wejść na te Rysy ale bez tlenu.

    P.S. W adidaskach byłem w Tatrach tylko raz. To był mój pierwszy raz. Główny problem z nimi nie polega na tym że kostki są niezabezpieczone, bo przecież są i zwolennicy niskich butów trekkingowych, którzy jakoś nie wracają masowo w doliny w gipsie. Pomijając wodoodporność to najgorsze jest właśnie to, że czuje się kazdy kamyk, każdą szczerbę w skale.
    I to nieopokojace uczucie mamy już po wstąpieniu na kamulce na samym, samiuśkim dole Kuźnic. Zasiewa to wręcz natrętną myśl wzywającą do natychmiastowego powrotu na Krupówki.

    atopos :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Skupiam się teraz na levelu 4 :)
    Gdzie trudniej: na Rysy czy na Przełęcz pod Chłopkiem?

    atopos

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówi się, że podobnie, ale moim zdaniem trudniej na Przełęcz. Na pewno bardziej przepaściście. I łańcuchów brak. Może nie tyle trudniej, co niebezpieczniej.

      Usuń
    2. W takim razie może najpierw pójdę na Rysy.
      A dopiero w następny wekend na przełęćz. :P
      Dzięki!

      atopos :)

      Usuń
    3. Nie no na Przełęcz trudniej i łatwiej spaść:D Ale za to bardziej atrakcyjny szlak. W klasyfikacji szlaków Przełęcz Pod Chłopkiem jest przez większość osób uważana za najtrudniejsza po Orlej Perci. Ja też bym jej dał level 5, a na level 4 wrzucił Świnicę od Zawratu (ubezpieczona, największe neibezpieczeństwo to zejście ze szlaku co się niektórym zdarza aby zrobić fotkę i tłum ludzi, przez co większa szansa chociażby na to, aby oberwać kamieniem)

      Usuń
  8. Mamy wycieczkę z Siwej polanydo Doliny i Polany Chochołowskiej potem z Doliny Jarząbcza na Trzydniowiański Wierch .Powrót przez Polanę Trzydniówkową .Chodzi mi o odcinek wejście i zejście z Trzydniowiańskiego wierchu proszę o radę : jaki buty ubrać ,czy to trudna trasa ,mam 64 lata i mało treningu .Mogę zostać na Polanie Chochołowskiej ,ale może lepiej się przejść
    zosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zasadnicze pytanie - kiedy? Obecnie w górach jest śnieg i do weekendu majowego całkowicie na pewno nie zniknie. Śnieg w górach dużo zmienia. Na dzień dzisiejszy jest zagrożenie lawinowe - stopień drugi. Na szlakach potrzebny sprzęt zimowy.

      Jeśli wycieczka planowana jest na trochę później, to należy przewidywać utrudniające chodzenie błoto powstałe z topniejącego śniegu.

      Ja na Trzydniowiański szłam innym szlakiem (przez Krowi Żleb i Kulawiec), więc o szlaku z Doliny Jarząbczej nie mogę się wypowiedzieć... Ten, którym ja szłam określiłabym jako łatwy latem, ale żmudny i bardzo męczący.

      Ogólnie latem - zachęcam do spróbowania, bo zawsze można się wrócić. W warunkach zimowych, jakie teraz panują raczej Pani odradzam.

      A w rejonie Doliny Chochołowskiej łatwiejszy do zdobycia, bo niższy jest Grześ. Widoki też ładne.

      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Jeśli mogę się wtrącić, bo szlak na Trzydniowiański znam dosyć dobrze: od Doliny Jarząbczej jest przyjemniejsze podejście i o niebo lepsze widoki (na południe: Kończysta, Łopata, Wołowiec, itd.) za to dosyć stromy pod samym szczytem. Szlak na Trzydniowiański od strony Krowiego Żlebu prowadzi po wielkich kamiennych "schodach" i przez to jest męczący i trochę nużący.
      PZDR, Małgosia

      Usuń
  9. Ja proponuję 6 poziom na który wkraczają nieliczni i dobrze. Tzn legalna turystyka pozaszlakowa. Typu Mięgusze czy Niżne Rysy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to siódmym byłaby wspinaczka ;). Tyle że to, co ja tu zrobiłam to klasyfikacja szlaków... a pozaszlaki, to już nie szlaki :).

      A przy okazji - to nie jest legalne.

      Usuń
    2. Pachnie mi tu hipokryzja i brakiem konsekwencji. No bo jak skomentujesz sylwestrowe przejście zamkniętymi ma zimę szlakami ze słowackiej mięguszowieckiej do DNS nieistniejący szlakiem z gładkiej przełęczy?

      Usuń
    3. Jak skomentuję? Ano tak:
      Było fantastycznie! ;)

      Napisałam, że to nie jest legalne, bo przedmówca użył sformułowania "legalna turystyka pozaszlakowa". Coś takiego nie istnieje, chyba że z przewodnikiem.

      Usuń
    4. Może i fantastycznie ale nielegalnie . Nie wstyd się tym chwalić na blogu? To może prowokować niewłaściwe zachowania. No i jakby tego nie nazwać było złamaniem prawa.
      Powyżej chodzi oczywiście o D5SP.

      Usuń
    5. A w ogóle to ŚWIETNY BLOG i czytam go zawsze z dużym zainteresowaniem :)

      Usuń
    6. No mi nie wstyd, może mam dziwne sumienie, nie wiem. Ja patrzę na góry jako na pewną krainę, którą zresztą są, naturalną, odwieczną, będącą dobrem wspólnym wszystkich ludzi. Nie bardzo dociera do mnie zamykanie gór. Zamknąć to sobie można własne podwórko.

      A odnośnie Gładkiej - w sylwestra szły tam pielgrzymki, znajomy był tam za dnia. No i wydeptanie level hard. Oczywiście ludzie na śniegu byli zapewne doskonale widoczni z większej części doliny, ale najwyraźniej zimą nie zwraca się na to uwagi.

      A że "to może prowokować niewłaściwe zachowania"... Hmmm... Tak generalnie to wychodzę ze skóry, żeby promować dobrą, porządną a przede wszystkim odpowiedzialną turystykę górską. Zwracam uwagę na trudności i zagrożenia, sama mam przy sobie zwykle wszystko, co niezbędne itd. A że ktoś pod wpływem moich relacji odważy się marzyć i kiedyś jakieś marzenie wprowadzić w życie... Kurde wezmę to sobie za komplement. Nawet jeśli zapłaci mandat :P.

      Za miłe słowo dziękuję i w takim razie bardzo proszę o udział w głosowaniu :). Pozdrawiam!

      Usuń
    7. Mo wiesz podobnie jak Ty myśli zapewne tysiace ludzi zwłaszcza tych chodzących w góry ale czy to usprawiedliwia nieprzestrzeganie prawa? niezależnie od tego czy się z tym zgadzasz czy nie i czy to rozumiesz czy nie - są zamykane i juz i ma to w
      pewnym sensie uzasad
      nienie. Wyobrażasz sobie co by b
      yło gdyby wszyscy podchodzili do tematu z taką ignorancji? Bo owszem
      uważam ze to ignorancja. Ja wiem ze ludzie chodzą, niektórzy legalnie inni
      nie.ale czy trzeba się tym od razu
      chwalić ?blog jest opiniotwórczy i dziwię się że cieszyło by cię gdyby ktoś za swoje marzenia nawet zapłacił mandat.nie mam nic przeciwko marzeniom- sama czytając twoje wpisy nabrałam odwagi bo brak wiary we własne możliwości mnie ograniczał ale wybacz - takie podejście do tematu to zachęcanie do łamania prawa . I nie ma to nic wspólnego ze snuciem marzeń. Ja też ubolewam nad tym że nie mogę zabierać w góry psa i nawet bym zapłaciła za taką możliwości. Ale nie wolno to go nie zabieram.owszem mogłabym zapłacić mandat- wielokrotnie widziałam takie praktyki ale chcę dawać dobry przykład dzieciom. To samo tyczy się smiecenia i schodzenia poza wyznaczony szlak. I dla tego jednego wpisu nie zagłosuje na Twój
      blog. A piszesz świetnie, lekko, bez nadymania się, dowcipnie .zapewne płakać z tego powodu nie będziesz co?

      Usuń
    8. Wiesz, kto to był Cywiński? Bo to jego słowa: "Wandalizm na znakowanym szlaku bardziej jest godny potępienia niż turystyczna kultura w ścisłym rezerwacie. Najwyższym przejawem wandalizmu jest zgodne z prawem lecz wyłącznie utylitarne spojrzenie na Tatry."


      "Takich" wpisów jest na blogu więcej, duuużo więcej...

      Nie będę :). Pozdrawiam

      Usuń
    9. Chyba się nie zrozumiemy. Etyka- to słowo klucz.
      pozdrawiam

      Usuń
    10. Gór nie "zamyka się" z powodu czyjegoś widzimisię, są ku temu ważne powody, np. ochrona unikalnych gatunków w danym miejscu. Tu nie chodzi o to, czy dostanie Pani mandat czy nie, a o własne sumienie i niszczenie czegoś, co jest dużo cenniejsze niż kwota tego mandatu.
      Poza tym złamanie takiego zakazu to jedno - chwalenie się tym na blogu to drugie. O ile klasyfikacja mi się spodobała, tak wychodzę ze strony pełen zniesmaczenia Pani wypowiedziami

      Usuń
    11. Proszę podać, jakie na przykład gatunki są chronione na Gładkiej Przełęczy zimą, pod metrową warstwą śniegu.

      Usuń
  10. Fajny blog i ta klasyfikacja :) Też lubię się bawić w coś takiego i u mnie wygląda to tak (wszystko w dobrych warunkach pogodowych):

    Level 6:
    OP Zawrat - Kozi Wierch
    OP Skrajny Granat - Krzyżne
    Level 5:
    Rohacze
    Kozia Przełęcz od 5 Stawów
    Level 4:
    Przełęcz pod Chłopkiem, Żleb Kulczyńskiego od Hali G., Rysy od PL, Świnica - Zawrat, Zawrat od Hali G. i OP Kozi wierch - Skrajny Granat
    Level 3:
    Kościelec, Świnica od Przełęczy Świnickiej
    Level 2:
    Szpiglas od 5 Stawów i Kozia Przełęcz od Hali G.
    Level 1:
    Pozostałe :D
    W tym roku Trzy Kopy - Banówka i sądząc po opisach i zdjęciach będzie wysoko w moim rankingu :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też fajnie!
      Ja Rohaczy nie brałam pod uwagę, ponieważ pisałam tylko o polskich szlakach, ale gdybym miała je klasyfikować, to chyba wcisnęłabym na równi z OP. Jest parę problematycznych miejsc na Ostrym.

      Usuń
    2. No rejon Ostrego ciekawy i dość przepaścisty ale problemów tam nie miałem żadnych stąd szlak "oczko" niżej niż dwa trudniejsze odcinki Orlej :)

      Usuń
    3. Fajna klasyfikacja - obydwie zresztą. Bardzo jestem ciekawa Rohaczy - mam nadzieję jeszcze w tym roku przejść ten szlak.
      Natomiast nie bardzo rozumiem, dlaczego autorka, p. Gosica, umieściła fragment Zawrat - Świnica na poziomie trudności OP... Nie byłam dotąd na Orlej, ale szlak między Zawratem i Świnicą przeszłam dawno temu i nie pamiętam wielkich trudności. Największą była chyba ekspozycja, ale tylko momentami.
      Tak czy inaczej - pomocne są te "rankingi". Sama jestem bardzo ciekawa swoich wrażeń z Przełęczy pod Chłopkiem, bo już dawno sobie zamarzyłam ten szlak. Idę! :)
      PZDR, Małgosia

      Usuń
    4. Chodziło mi o porównanie odcinka Świnica-Zawrat do niektórych fragmentów Orlej, nie do niej całej. Ogólnie - to takie moje subiektywne odczucie, jak cała ta klasyfikacja :) . Przy okazji - wypadkowość tam jest duża.

      Usuń
  11. Nie ma takiej możliwości aby Tatry się znudziły, tyle miejsc, tyle ścieżek, tyle tajemnic...

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajna klasyfikacja i super blog. Dzięki niemu odważyłam się przejść całe Granaty. Do tej pory uważałam, że Kościelec to może w innym życiu dam radę, ale po przeczytaniu Twojego zestawienia zaczynam się zastanawiać, czy teraz dałabym radę? Mam "przerobiony" cały 3-ci level, no i Granaty z 4-tego. Nie byłam jeszcze na Świnicy, Rysach. Byłam na Kozim i Zawracie ale od "Piątki". Nie paraliżuje mnie strach, chociaż czasami trochę się boję i myślę sobie po co tu wlazłam:) Napisz, proszę coś o tym Kościelcu, bo strasznie mnie wkurza, jak widzę jakie tłumy tam idą, a ja naczytałam się o nim, że bardzo trudny
    i stwierdziłam, że odpuszczam. Pozdrawiam- Zonia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli na Granatach Ci się podobało, to idź na tego Kościelca. Wcale nie jest taki trudny na jakiego wygląda. Moim zdaniem zresztą łatwiejszy i mniej przepaścisty niż Świnica.

      Byłam na Kościelcu 5 lat temu, nie mam żadnych zdjęć ze szlaku. Ale tam są dwa trudniejsze miejsca, reszta to taka zwykła górska wędrówka. Pierwsze to parometrowa pionowa rynna. Nieco kłopotliwa (głównie w zejściu), ale niezbyt eksponowana, powoli da się zejść. Ja wtedy byłam starchelec straszny, a jakoś zeszłam. Drugie miejsce, to końcowe metry przed szczytem. Nic konkretnego po prostu trochę podejścia po skałkach (chyba podobnie jak na Granatach, nie pamiętam już za dobrze). Ludzie demonizują tego Kościelca, bo przyzwyczaili się do łańcuchów, a tam ich nie ma.

      Aha, tam trzeba bardzo uważać, gdy jest ślisko, więc lepiej iść przy dobrej, stabilnej pogodzie.

      Usuń
    2. Dzięki :)

      Usuń
  13. Do Doliny Lejowej się wybierz kiedyś koniecznie - może niezbyt pasjonujący spacer, ale po kilku mocnych trasach wspaniale jest tam pójść przy ładnej pogodzie i wypocząć. Dolina jest na prawdę urokliwa, można sobie posiedzieć, po relaksować się i po podziwiać wszechobecne motylki, bo cisza tam i spokój niesamowity ;) Tylko po ulewach nie polecam, bo błoto koszmarne na podejściach ;) A w adidasach to by się tam szło zaślizgać po deszczu.

    Kondratowej też bym nie polecała w adidasach jak ktoś ma wybór - kamienie w lesie bywają na szlaku śliskawe, łatwo upaść i zrobić sobie krzywdę - choć mam kolegę, który prawie w trampkach (bo to ani trampki ani 'adidasy' w sumie) po wszelkich górach, od wielu lat chodzi i nie przemówisz mu do rozumu 'bo jemu tak wygodnie'... :/

    Do listy "Level 1" bym dodała Kasprowy zielonym szlakiem z Kuźnic (nie jest przecież trudniejszy od szlaku na Kondratową, tylko dużo dłuższy), ale tylko jak komuś stopy nie miłe, bo po takiej ilości kamieni po drodze to podeszwy będą boleć :P Za to (jak już jesteśmy przy dojściach na Kasprowy) droga do Gąsienicowej przez Boczań - zawsze jak tamtędy idę, to na szlaku w lesie, pomiędzy tymi obłymi kamieniami na ścieżce płynie jakaś woda i kamienie są niesamowicie śliskie - także ją bym bardziej wpisała na listę "Level 2", bo trzeba już jakiekolwiek pojęcie mieć jak stawać na mokrym kamieniu i bardziej uważać, żeby nie rozbić głowy. Droga przez Jaworzynkę jest moim zdaniem pod tym względem przystępniejsza dla świeżaków i 'adidasowiczów', ale znów tam przeszkadzają oberwane/zniszczone fragmenty szlaku ;) Ale już z Gąsienicowej na Kasprowy żółtym szlakiem to wejście dla każdego, kto ma na stopach coś więcej niż klapki/szpilki/sandały i potrafi prosto stawiać stopy, także znów dla mnie "Level 1" - choć jak się nie ma kondycji i jest się w Tatrach 1-2 raz to lepiej by było sobie taką trasę rozbić na dwa dni, żeby z Kasprowego nie musieć wracać kolejką ;)

    W "Levelu 2" dopisałabym, żeby na tym poziomie z Wołowca nie pchać się w kierunku Łopaty i Jarząbczego, a tym bardziej w Stronę Rohaczy, tylko zejść ładnie zielonym szlakiem z Zawracia w kierunku chochołowskiej, lub powrót przez Rakoń i Grzesia ;) Widziałam kiedyś na Wołowcu grupkę (na oko 20latków) 3 chłopaków i dziewczyna - para w dobrych butach, z plecakami z pasem biodrowym, pozostałych dwóch w adidasach, krótkich spodenkach i z normalnymi plecakami. Nad Wołowcem się chmurzy, nad Świnicą błyska, para mówi więc, że skracają wycieczkę, że trzeba wracać i że idą zielonym w dół z powrotem do schroniska. Na co pozostali stwierdzają, że oni jeszcze nie chcą wracać, a skoro tamci nie idą dalej, to oni zmieniają też plan i idą tam, po czym pokazują ręką Rohacze. Para im tłumaczy, stara się przemówić do rozumu, w końcu się pokłócili i wszyscy poszli w swoją stronę. A my z mężem staliśmy po prostu zdębiali tą całą sytuacją i tą głupotą. Na szczęście burza nad Rohacze nie doszła, ale ulewa zaczęła się 2h po tej sytuacji, więc nie zazdroszczę im pokonywania takiego szlaku w takich warunkach (i z tego co wyglądało bez większej znajomości tamtego terenu, skoro nawet nie umieli nazwać szczytów na które się wybierali). Ale jak to z głupimi bywa często mają oni szczęście, bo sprawdzaliśmy po powrocie do domu wiadomości w sieci i o żadnej akcji ratowniczej czy wypadku w tamtym rejonie nic nie było wspominane. Także wiesz, jest dużo ignorantów, którzy po przeczytaniu, że Tatry Zachodnie są łatwe oleje jakiekolwiek dalsze czytanie o szlakach, pójdzie na Rohacze i się przejedzie na tej głupocie... Także jasno trzeba powiedzieć, że Rohacze to taka "Słowacka Orla" i że tam bez przygotowania pchać się nie można.

    Ze Świnickiej Przełęczy też bym w "Levelu 2" nie schodziła (a przynajmniej jako pierwsze przejście na tym poziomie), ale ja preferuję bardzo powolne podnoszenie poziomu szlaków ;) Podobnie z tym fragmentem Orlej na Levelu 4 - zostawiłabym go sobie jako ostatnią pozycję tego poziomu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak poza tym, to ze wszystkim się zgadzam i uważam, że dobrze by było gdyby takie informacje rozdawali w formie broszurki razem z biletami wstępu do TPN - może wtedy nie byłoby tylu niepotrzebnych akcji ratowniczych spowodowanych przez lekkomyślnych turystów.

      Tak w ramach anegdoty - moja znajoma z narzeczonym, na pierwsze wyjście w Tatry (w adidasach i jedynie z foliową pelerynką, kanapkami i wodą w plecaku) poszła na Rysy (w trakcie tego wyjazdu wcześniej była tylko na spacerze w Dolinie Kościeliskiej i na Gubałówce). Mówiłam jej, że nie powinna, że to nieodpowiedzialne skoro nie ma doświadczenia i dobrego wyposażenia, na co usłyszałam, że chodziła po Beskidzie Żywieckim, więc ma doświadczenie, nic poza peleryną jej nigdy nie było potrzebne i nie przyjęła żadnych argumentów do rozumu. Po powrocie (całe szczęście wrócili cali) pytam jak było. No ciężko - w kilku miejscach ją obcy ludzie musieli podsadzać/podciągać/asekurować bo sobie nie radziła a jej facet też nie lepiej, więc jej nie był w stanie pomóc, ledwo zeszła bo była taka zmęczona, a po drodze 'było brzydko bo wszędzie same kamienie'. Pytam ją więc po co się tam wybierała, czy nie lepiej było w Tatry Zachodnie, skoro skaliste widoki jej się nie podobają i że jej mówiłam, że trasa będzie dla nich za ciężka. A ona na to, że chcieli zdobyć najwyższy szczyt w Polsce, więc poszli. Ale już w Wysokie Tatry nie wrócą nie wrócą, bo im się widoki na szlaku nie podobają. Także ryzykowali zdrowie i życie swoje i innych, żeby wrócić niezadowoleni...

      Usuń
  14. Bardzo fajnie napisana klasyfikacja. Przeszedłem już wszystkie levele i chciałem tylko zaznaczyć iż zależy to przede wszystkim od pogody i ilości śliskiego i mokrego śniegu zalegającego na podejściach. Mój następny level to Rysy w sierpniu o wschodzie słońca :) Pozdrawiam Wszystkich

    OdpowiedzUsuń
  15. A mój luby będąc pierwszy raz w Tatrach początkowo pochodził ze mną po dolinach, zahaczyliśmy o Ciemniak i Krzesanicę a ostatniego dnia dał nogę sam... na Świnicę, Karb i Kościelec.

    OdpowiedzUsuń
  16. Gosiu, a Tatry Zachodnie? wiem,że dla Ciebie to już chyba za łatwe,ale....byłaś? Zawsze możesz iść w ramach rekreacyjnego spacerku. Zaczyna mnie przerażać ogrom szlaków,które można przejść i że braknie życia;) Jak się chodzi tylko w warunkach bezśnieżnych. Ja mam jeszcze "problem" ,że dłuższe wakacje wykorzystuję na wyjazdy na jakieś ciepłe wyspy, więc w ogóle mam mało czasu ;-) Klasyfikacja super i bardzo pomocna. Nie mogę jakoś na Krzyżne dotrzeć bo to długi szlak, a ja zwykle rano z Krk jadę, więc nie mam za wiele czasu. Btw - módlmy się,żeby lato było lepsze niż to w 2014!Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niemal wszystkie szlaki opisane w Levelu 1. to Tatry Zachodnie.

      Usuń
    2. I chyba nie tylko tam :).

      Musi być lepsze!

      Usuń
  17. Trochę brakuje Koziej Przełęczy z Hali Gąsienicowej i Żlebu Kulczyńskiego. Bardzo fajny opis. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Kozią jeszcze wtedy, gdy powstawał ten tekst nie szłam - dopiszę ją gdzieś. Kulczynem niestety nie wędrowałam do tej pory :(.

      Usuń
  18. Chodziłem do tej pory głównie na Słowacji, gdzie udało mi się zrobić bez większego strachu Czerwoną Ławkę. Na którym poziomie byś ją umieściła? PS. Bardzo fajny blog :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat Czerwona Ławka należy do grupy (wprawdzie niezbyt liczebnej, ale istniejącej) szlaków w Tatrach Wysokich których nie znam ;). Aczkolwiek sądząc po zdjęciach i cudzych opowieściach - myślę, że na jednym z wyższych poziomów wtajemniczenia.

      Usuń
  19. Hej Gosiu! :)
    Bardzo Cię proszę o radę.. Chodzi o to, że w przyszłym tyg. wybieram się na Rysy.
    Będę miała tylko 2 dni na wędrówki i chciałabym to maksymalnie wykorzystać. Czytałam niejednokrotnie, że Rysy to wyrypa, więc tu pojawia się moje pytanie: czy na drugi dzień da się zrobić jescze jakiś inny szczyt, np coś z Zachodnich i nie brnąć drogą przez mękę (przez ból nóg)? Czy lepiej zabrać się do tego odwrotnie: najpierw coś z Zachodnich, a na drugi dzień Rysy ? I jaki szczyt z Zachodnich polecasz dla "odpoczynku"? Pozdrawiam Cię serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  20. swietne zestawienie zamierzam sie nim kierowac w przyszlym sezonie!:) malenka uwaga - subiektywna - Wrota Chalubinskiego przesunelabym do levelu 2 (ceprostrada, przejscie przez doline za mnichem i dopiero sama koncowka trudniejsza bo duze nachylenie - ale ogolnie naprawde latwa trasa) a Malolaczniak od doliny Malej Laki przesunelabym o oczko wyzej - piarzysty kobylarzowy zleb no i jednak ten jego fragment z lancuchami... ja na nim poleglam. ogolnie duze nachylenie i wyslizgane skaly. nie dalam rady ze wzgledu na lęk i brak sily zeby sie podciagnac po lancuchu

    OdpowiedzUsuń
  21. Świnicę zaliczyłbym do trudniejszych niż Orla, zwłaszcza, gdy nie stopniał jeszcze śnieg do końca ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest stricte letnia klasyfikacja...

      Usuń